Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 9/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 9/10. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 lipca 2016

"Królowa cieni" - Sara J. Maas

Seria: Szklany Tron
Tytuł: Królowa cieni
Tytuł oryginalny: Queen of Shadows
Autor: Sara J. Maas
Ilość stron: 841
Wydawnictwo: Urobos

Nie czytając Królowej cieni zaraz po premierze ćwiczyłam swoją silną wolę. Nie udało mi się jednak wytrzymać długo, więc za lekturę zabrałam się w samym środku sesji. Na szczęście nie wpłynęło to na mnie źle - książka przeczytana, sesja zdana. Ale ileż było przy tym emocji...

Celaena Sardothien powraca do Adarlanu w pełni świadoma swojej mocy i swojej misji. Teraz już wie, że nie może zbyt długo się ukrywać. W końcu powrót Aelin Ashryver Galathynius, prawowitej królowej Terrasenu, to nie jest coś, o czym ludzie szybko zapomną. Nadszedł czas by zażegnać wszelkie spory i podjąć wspólną walkę o wolność. Czas, by Celaena stanęła oko w oko z Chaolem, który porzucił służbę u króla oraz Arobynnem, królem zabójców, jej wieloletnim opiekunem. Czy Aelin ruszy do boju sama czy u jej boku stanie nowy Dwór Terrasenu? Jakie powitanie szykuje Aelin Król? 

Przyznam szczerze, że mnogość wątków i tempo akcji nie pozwalało mi odkładać książki na zbyt długo. Królowa cieni to na prawdę trzymająca w napięciu historia. Chociaż część bohaterów jest nam znana, to teraz patrzymy na nich z zupełnie innej perspektywy. Każde z nich musi odnaleźć się w nowej roli, co niejednokrotnie sprawia, że na pozór proste zadanie komplikuje się. Dodaje to naturalności całej historii, bo przecież nie wszystko musi się udać za pierwszym razem. Postaci, które dołączyły do sagi w tej części również nie odstają temperamentem i zdolnościami od reszty. Za równo ci dobrzy jak i ci źli działają na klimat Szklanego Tronu w sposób pozytywny.

Co jeszcze tak poruszającego jest w Królowej cieni? Zapewne wszystkie smaczki związane z przeszłością bohaterów. Na jaw wychodzi wiele skrywanych przez lata tajemnic i sekretów, które dawno popadły w zapomnienie. Wszystkie elementy układanki zaczynają łączyć się w całość, powstaje jeszcze niewyraźny, ale już kształtny obraz, który pozwala nam na spekulacje "co dalej?" i "dlaczego tak się stało?". Historia Zabójczyni zmienia się w historię Królowej i jej ludu wciąż tak samo, a może nawet bardziej, trzymając wszystkich w napięciu.

Na prawdę gorąco polecam zapoznanie się z tą serią. Ja tymczasem czekam na kolejną, jeszcze nie ostatnią część Szklanego Tronu.

Ocena: 9/10 (rewelacyjna)

czwartek, 24 grudnia 2015

"Dziedzictwo ognia" - Sarah J. Maas

Seria: Szklany tron
Tytuł: Dziedzictwo ognia
Tytuł oryginalny: Heir of Fire
Autor: Sarah J. Maas
Ilość stron: 653
Wydawnictwo: Urobos

Grudzień znów jest dla mnie miesiącem nadrabiania czytelniczych i filmowych zaległości. Po nieprzespanych nocach i przejazdach tramwajem z nosem w notatkach i opracowaniach, a nie książkach, przyszedł czas zasłużonego odpoczynku. W końcu sięgnęłam po długo wyczekiwaną kontynuację Szklanego Tronu!

Królewska Obrończyni, Celaena Sardothien, poznała wreszcie swoją przeszłość i teraz będzie musiała się zmierzyć ze swoim dziedzictwem. By ją chronić Chaol, kapitan Królewskiej Gwardii, proponuje by wysłać ją do Wendlyn, gdzie też udaje się z powierzoną przez Króla misją. Jednak Celaena nie zamierza dłużej wykonywać rozkazów człowieka, który stał się powodem jej nieszczęść. Postanawia spełnić obietnicę daną przyjaciółce i odszukać królową Maeve, by dowiedzieć się czegoś więcej o Kluczach Wyrda, które wykorzystuje Król. Zanim jednak uzyska odpowiedzi na pytania będzie musiała odbyć szkolenie pod czujnym okiem Rovana i poznać swoją prawdziwą naturę.

Od początku Dziedzictwo ognia uderza w inne tony niż poprzednie części i opowiadania. Główna bohaterka wciąż jest tą samą upartą, wredną i śmiercionośną dziewczyną, ale nie zabija już wszystkich na prawo i lewo, bez zastanowienia. Zamiast skupiać się na walce zwracamy większą uwagę na tajemnice, które trzeba rozwiązać, przeszłość Celaeny i świata, w którym rozgrywa się akcja. Powieść podzielona jest na dwie części, które obrazują nam przemianę Zabójczyni. Oprócz tego w każdej z nich krążymy między tym co dzieje się w Wendlyn i w Adarlanie. Wciąż mamy oko na księcia Doriana, Chaola i przybywającego z Północy Aediona oraz wiedźmę Manon, która wraz ze swoim sabatem może posłużyć jako tajna broń Króla. Akcja rozwija się wcale nie tak powoli, a my poznajemy wiele odpowiedzi i stawiamy sobie jeszcze więcej pytań.

Znani nam bohaterowie wciąż potrafią zaskoczyć, raczej pozytywnie. Oznacza to, że Król będzie jeszcze bardziej okrutny, a kapitan Gwardii jeszcze bardziej oddany Księciu. Pojawiają się też nowe twarze, które wprowadzą do powieści świeżość i pozwolą na patrzenie z szerszej perspektywy, na wszystko co się dzieje. Nie będzie to już opowieść o dziewczynie, która umie i lubi zabijać, ale o utraconej wolności i oddaniu aż po grób. Każdy z bohaterów ma do odegrania rolę w tej historii i dzięki lepszemu poznaniu ich, poznajemy też historię Erilei. 

Był to niezwykle miły i zaskakujący powrót do historii, która pochłonęła mnie bez reszty już na samym początku. Dziedzictwo ognia jest rewelacyjną kontynuacją, wprowadzającą nieco zamieszania, stawiającą wiele nowych pytań i sprawiającą, że będę czekać na kolejną część z jeszcze większą niecierpliwością! Polecam bardzo :)

Ocena: 9/10 (rewelacyjna)

środa, 19 sierpnia 2015

"Starcie Królów" - George R. R. Martin

Seria: Pieśń Lodu i Ognia
Tytuł: Starcie Królów
Tytuł oryginalny: Clash of Kings
Autor: George R. R. Martin
Ilość stron: 1022
Wydawnictwo: ZYSK i S-ka

Druga część niezwykle popularnej ostatnimi czasy serii za mną. Czy się zawiodłam na książce znając większą część historii? Absolutnie nie! Po pierwsze chętnie wróciłam do bohaterów (zarówno tych poznanych w Grze o Tron jak i tych serialowych). Po drugie akcja ani na moment nie zwalniała - mimo oględnej znajomosci fabuły dawlałam się zaskoczyć.

Umarł Król, niech żyje król! Joffrey rzeczywiście na stałe zagościł na Żelaznym Tronie, z którego skazał za zdradę Neda Starka. Poczyna sobie beztrosko co rusz wymyślając nowe okrucieństwa i pragnąc więcej władzy. Ale czy to jest właśnie król, na którego cześć tłum wznosi okrzyki "niech żyje!"? W Westeros nie jest bowiem jedynym, który każe się tytułować monarchą. Zarówno Stannis jak i Renly, bracia zmarłego króla Roberta, pragną korony dla siebie, przedstawiając wiele przekonujących argumentów. Na Północy królem okrzyknięto Robba Starka. Poza nimi, za Wąskim Morzem, przebywa Deanerys Targarien, która nie zapomniała o Żelaznym Tronie i wciąż pragnie go odzyskać. To prawdziwe starcie królów. Który z nich wyjdzie z tej potyczki zwycięsko, a który przypłaci rozgrywkę życiem?

W Starciu Królów wracamy do wątków podjętych w poprzedniej części Pieśni Lodu i Ognia. Wracamy do znanych nam bohaterów i śledzimy dalsze ich losy. I chociaż wydaje się nam że ich znamy to trwająca wojna i piętrzące się przed nimi przeszkody sprawiają, ze często podjęte przez nich decyzję są zaskakujące. To cieszy, bo przewidywalna książka szybko by się znudziła. Jednak częstym zarzutem kierowanym pod adresem autora, z którym muszę się zgodzić, jest masowe uśmiercanie postaci, z którymi zdążyliśmy się zaprzyjaźnić. O dziwo w Starciu Królów nie ginie ich aż tak wielu, ale za to każdego szkoda podwójnie. 

Wciąż zadziwiają mnie niektóre nazwy, ale nadaje to urok całemu stworzonemu u na potrzeby sagi światu. Przy okazji czytania drugiej części poznajemy kolejne ziemie Westeros i Wolne Miasta. Również legendy i historię rodów, które są równie ciekawe, jak główny wątek historii. To wszystko podane nam na srebrnej tacy, czyli w znakomitym tłumaczeniu. Starcie Królów zdecydowanie trzyma poziom Gry o Tron. Polecam  :)

Ocena: 9/10 (rewelacyjna)

środa, 5 sierpnia 2015

"Zabójstwo Rogera Ackroyda" - Agata Christie

Seria: Hercules Poirot
Tytuł: Zabójstwo Rogera Ackroyda
Tytuł oryginalny: The Murder of Roger Ackroyd
Autor: Agata Christie
Ilość stron: 270
Wydawnictwo: Dolnośląskie

Ta książka wpadła mi w ręce nieprzypadkowo. (No, może odrobinę w przeczytaniu jej pomógł mi zbieg okoliczności...) Wchodząc do księgarni dokładnie wiedziałam co chcę kupić, i wiedziałam też, że na przeczytanie wybranej przeze mnie pozycji będę miała dzień. Dlaczego właśnie Zabójstwo Rogera Ackroyda? Z dwóch powodów - po pierwsze dlatego, że często słyszałam, że to najlepsza książka autorki, a dodatkowo w niedawno obejrzanym przeze mnie odcinku "Kości" sama główna bohaterka przyznała, że to jej ulubiona książka. Po drugie przygotowując się do matury ustnej z polskiego miałam okazję czytać kilka biografii Agaty Christie, z których jednoznacznie wynikało, że właśnie za publikacje tej książki została wyrzucona z Klubu Detektywów. Co mogło być tak szokujące w tym kryminale? Sama musiałam się o tym przekonać.

Hercules Poirot postanowił przejść na zasłużoną emeryturę. By odpocząć od zgiełku miasta i wielu spraw, którymi mógłby się zająć wyjechał na wieś - do King's Abbot. Tam, w małej mieścinie, gdzie całe życie toczy się jednostajnym rytmem, a wszystkie plotki dotyczą tego samego postanowił hodować dynie. Jednak nie jest to zadanie wystarczające dla szarych komórek Herculesa Poirot! Gdy w w tajemniczych okolicznościach umiera pani Ferras, a całe miasteczko z doktorem Sheppardem na czele próbuje rozwiązać zagadkę jej śmierci do gry wchodzi również Mały Belg.

Więcej nie wypada zdradzać. Wypada jednak powiedzieć, że konstrukcja powieści jest niezwykle ciekawa. Narratorem jest bowiem doktor Sheppard, który bierze czynny udział zarówno w opisywanej przez siebie historii jak i życiu miasteczka. Dzięki niemu widzimy też w zupełnie innym świetle sławnego detektywa, Herculesa Poirot. Jak zawsze akcja jest wartka i pełna niespodzianek. Czyta się szybko, a w głowi rodzi się mnóstwo teorii dotyczących mordercy. Ale kto tak naprawdę był zły? Tego można się domyślać lub poczekać na końcowe wyjaśnienia. 

Ocena: 9/10 (rewelacyjna)

niedziela, 23 listopada 2014

"Niewidzialna korona" - Elżbieta Cherezińska

Seria: Odrodzone Królestwo
Tytuł: Niewidzialna korona
Autor: Elżbieta Cherezińska
Ilość stron:762
Wydawnictwo: ZYSK i S-ka


Wreszcie! Posucha czytelnicza zakończona jak okres oczekiwania na Króla podczas rozbicia dzielnicowego! Mam tylko nadzieję, że nie skończy się to kolejną przerwą, bo zanim po Przemyśle II koronowano Wacława II minęło trochę lat... Co prawda 4 to nie 200, ale liczę na to, że analogia nie będzie taka dosłowna. 

"Królestwo to więcej niż Król."

Po zamachu w Rogoźnie, które zakończyło się królobójstwem a tym samym śmiercią Przemysła II, pierwszego od ponad dwustu lat koronowanego władcy Podzielonego Królestwa nic nie było już takie jak dawniej. Między Radą Królewską powstał konflikt. Po pierwsze nikt nie wiedział kto stoi za zamachem. Podejrzewano zarówno Brandenburczyków, z królową Małgorzatą na czele, jak i Zarębów. W lochu uwięziono Michała, który przyznał się do czynu, którego (jak wiemy) nie popełnił. Kolejnym punktem sporu był następca tronu. Królowa nie mogła władać samodzielnie, a księżniczka Rikissa była zbyt młoda by pójść za mąż. Poza tym chwilę przed odjazdem do Rogoźna Przemysł II zdążył ją zaręczyć... Tak więc część Małej Rady opowiadała się za powołaniem na tron księcia kujawskiego Władysława, część wolałaby widzieć na nim Henryka Głogowskiego, księcia śląskiego. 

"Dwa miecze..."


Konflikt związany z następcą tronu narastał. Władzę można było w dwójnasób - zbrojnie lub dzięki układom. Najlepiej jednak mieć przekonujące argumenty w obu kwestiach. Dlatego właśnie chociaż na tron powołano Władysława, chociaż zapisano go Głogowczykowi to realną szansę na zwycięstwo miał tylko Vaclav II. Jednak kimże jest władca bez insygniów? Koronę i płaszcz mógł otrzymać, ale miecza koronacyjnego nie było... A może były dwa? Dwa miecze związane z Polskim Tronem, dwa miecze związane z Władcami panującymi i wygnanymi... Dwa, które dawały siłę, wiarę i wierność. A kto znajdzie się w ich posiadaniu będzie musiał rzucić wyzwanie losowi.

"Dwie korony..."


Walka o władzę toczyła się nieustannie, a tymczasem Jakub Świnka postanowił za wszelką cenę pielęgnować to, co udało się uzyskać dzięki koronacji Przemysła II. Zjednoczenie Królestwa jeszcze się nie dopełniło, a już mogło pójść w niepamięć.  Dlatego też ważna była ciągłość dynastii, ciągłość państwa. Chociaż złotą koronę włożył na głowę Przemyślida, to ta najważniejsza, niewidzialna, sakramentalna korona naznaczyła czoło arcybiskupa. Jakub Świnka jako potomek Piastów wziął na ramiona ciężar odpowiedzialności za losy Królestwa. I przyrzekł koronować w przyszłości Króla, dzięki któremu dopełni się Zjednoczenie.
"Jedno Królestwo."


Chociaż władza skupia się w jednym ręku, to Królestwo tworzą ludzie. Nie tylko Ci posiadający korony i miecze. Gra o los Królestwa toczy się dalej, a jeszcze nie odkryto wszystkich kart i nie wszyscy gracze zasiedli przy stole... W ruch pójdą przepowiednie Starców Trójgłowa, dzicy zmierzą się z zakutymi w stal rycerzami, zielone panny rozbiegną się po świecie... Każdy spróbuje ugrać jak najwięcej, czasem w swoim imieniu, a czasem będąc na czyichś rozkazach...

Długo czekałam na powrót do Polski z okresu rozbicia dzielnicowego, do bohaterów historycznych, w których Cherezińska tchnęła nowe życie. I nie zawiodłam się! Fabuła, chociaż teoretycznie znana nam z lekcji historii, wciągnęła mnie bez reszty. Postaci pojawiające się na kartach książki są jak z krwi i kości. Mają swoją przeszłość i przyszłość, upodobania i lęki... Oprócz tych, którzy pojawili się już wcześniej, w Koronie śniegu i krwi, mamy kilku nowych bohaterów. Na kilku może uda nam się spojrzeć z innej strony... Szczerze mówiąc brakuje mi słów żeby oddać entuzjazm z jakim sięgałam po książkę - w domu, tramwaju i na uczelni. Niewidzialna korona była dla mnie wybawieniem w natłoku pracy. Czasem płakałam wraz z bohaterami, czasem śmiałam się z nimi. Często żałowałam, że historia nie potoczyła się inaczej, ale cóż, tak bywa.

Teraz przyjdzie mi tylko czekać na kontynuację i zachęcać wszystkich do zapoznania się z Niewidzialną koroną i oczywiście Koroną śniegu i krwi!

Ocena: 9/10 (rewelacyjna)

środa, 3 września 2014

"Harry Potter i więzień Azkabanu" - J. K. Rowling

Seria: Harry Potter
Tytuł: Harry Potter i więzień Azkabanu
Tytuł oryginalny: Harry Potter and the Prisoner of Azkaban
Autor: J. K. Rowling
Ilość stron: 450
Wydawnictwo: Media Rodzinna


Któż nie zna Harry'ego Pottera? Chyba wszyscy wiedzą kim był "Chłopiec, Który Przeżył". Ja też wiem, ale raz na jakiś czas nie zaszkodzi przypomnieć sobie o co właściwie chodziło w książce. Filmy, które z resztą uwielbiam, nie oddają całkiem charakteru powieści i nie są w stanie przekazać wszystkich informacji zawartych w pierwowzorze. Poza tym Harry Potter i więzień Azkabanu to część, którą w swoim wcale nie długim życiu przeczytałam najmniej razy. Teraz nowiutka książka trafiła na moją półkę żeby uzupełnić kolekcję i stwierdziłam, że nieczytana książka nie może stać wśród tych przeczytanych...

Z pilnie strzeżonego więzienia dla czarodziei ucieka groźny morderca. Mówią o nim nawet w mugolskich mediach, co oznacza, że zbieg jest wyjątkowo niebezpieczny. Harry w tym czasie spędza jak zwykle letnie wakacje u Dursley'ów na Privet Drive 4, skąd nieświadomy zagrożenia pewnego dnia ucieka. Od tej pory natyka się na czarnego kudłatego psa. Według profesor Trelowney, nauczycielki wróżbiarstwa - jednego z nowych przedmiotów, którego Harry, Ron i Hermiona uczą się w trzeciej klasie, ten pies to Ponurak: omen śmierci. Jaki związek istnieje między Syriuszem Blackiem, jedynym czarodziejem, który uciekł z Azkabanu a Harrym Potterem? Czy i w tym roku Harry'emu przyjdzie zmierzyć się z Sami-Wiecie-Kim? Jeśli ktoś jeszcze tego nie wie to najwyższy czas to zmienić! 

Jestem trochę starsza niż wtedy, gdy po raz pierwszy czytałam HP i więzień Azkabanu. Mimo to przeżywałam całą historię ponownie z niesłabnącym zapałem śledząc losy bohaterów, ich emocje i działania. Niektóre sceny odtwarzały się w mojej pamięci samoistnie. Były to te, które w filmie zaadaptowano z niezwykłą dokładnością, z dialogami słowo w słowo. Inne musiałam sobie wyobrazić i chyba to sprawiało mi największą frajdę. 

Język, jak to w książkach młodzieżowych, jest bardzo przystępny. Nie ma zbyt wielu dziwnych słów (poza tymi całkiem magicznymi oczywiście, ale do niech na końcu zamieszczony jest słowniczek) ani rozdmuchanych w nieskończoność zdań. Każdy szczegół cieszy tu odbiorcę. Niezbyt długie, ale trafne opisy, dynamiczne dialogi, zabawne sytuacje. Przez 450 stron książki przewija się wiele emocji, tych pozytywnych i negatywnych, które pozwalają czytelnikowi wczuć się w sytuację bohaterów i zrozumieć ich świat. Harry, Ron, Hermiona i pozostałe mniej lub bardziej ważne postaci uczą nas wagi przyjaźni, zaufania, oddania sprawie, poświęcenia i wiary w swoje umiejętności. Uczą nasi i również bawią. Nic dziwnego, że Harry Potter jest uwielbiany przez czytelników na całym świecie! 

Film to nie to samo co książka, więc jeśli ktoś z serią miał do czynienia tylko na srebrnym ekranie to najwyższy czas to zmienić! W końcu nikt nie chce być mugolem :)

Ocena: 9/10 (rewelacyjna)

piątek, 23 maja 2014

"Szklany tron" - Sarah J. Maas

Seria: Szklany tron
Tytuł: Szklany tron
Tytuł oryginalny: Throne of Glass
Autor: Sarah J. Maas
Ilość stron: 512
Wydawnictwo: Uroboros
Ocena: 9/10 (rewelacyjna)

Po tej książce nie spodziewałam się zupełnie niczego. Nadeszły wakacje i czytam po kolei wszystko co jest w domu i jeszcze nie miałam okazji się z tym zapoznać. W swojej kolekcji niestety nie udało mi się zgromadzić wielu książek z gatunku fantasy, częściej wypożyczam je niż kupuję, a szkoda... W tym przypadku nie było inaczej. Chociaż książka jest w domu to jest też... wypożyczona. Od siostry, która powiedziała "Jeszcze nie czytałam, ale przeczytasz i opowiesz mi o czym jest.". Więc wzięłam się do roboty! I powieść przeszła moje najśmielsze oczekiwania! To było właśnie to, czego szukałam.

Celaena to wyszkolona zabójczyni. Za swoje czyny została skazana przez Króla na ciężką pracę w kopalni soli. Jeszcze nikt nie przeżył w niej dłużej niż miesiąc, może dwa, a ona żyje tam już od roku. Niespodziewanie zjawia się ktoś, kto chciałby się z nią widzieć, ma do zaoferowania coś, czego dziewczyna pragnie najbardziej na świecie - wolność. Książę Dorian chce, aby Celaena była jego kandydatką, która weźmie udział w turnieju o tytuł Królewskiego Obrońcy. Jeśli wygra - spędzi kilka lat w Szklanym Zamku służąc Królowi, a potem odzyska upragnioną wolność. Jeśli przegra... czeka ją śmierć. Zabójczyni będzie musiała zmierzyć się nie tylko z pozostałymi uczestnikami turnieju, ale również ze swoją przeszłością i tajemniczym zabójcą, który eliminuje jej przeciwników w walce o tytuł Obrońcy. Czy okaże się na tyle silna by sprostać zadaniu? Jaką tajemnicę ukrywa przed światem? Co łączy ją z Księciem, Kapitanem Gwardii i Eleną - pierwszą królową Adarlanu?

Książka wciąga od pierwszych stron. Nie ma w niej przydługiego wstępu albo opisu dzieciństwa Celaeny. Wszystko owiane jest mgiełką tajemnicy. Poznajemy wychudłą, brudną dziewczynę, która parała się dość niechlubnym zajęciem zanim skazano ją na zesłanie. Jednak z każdą chwilą przekonujemy się, że coś było wcześniej. Zanim dziewczyna stała się zabójczynią wiodła inne, dawno zapomniane życie. Jest to tylko jedna z wielu tajemnic, które ma Celaena i mieszkańcy Szklanego Zamku. Dworskie intrygi, brutalne rozrywki i sekrety są tu na porządku dziennym. Kilka wątków splata się w rewelacyjną całość! Chociaż główną oś fabuły stanowi turniej, czyli walki, Próby, treningi i jeszcze raz treningi, to autorka nie szczędzi nam również opisów życia we dworze i spisków panien chcących za wszelką cenę zdobyć zainteresowanie Doriana. Poznajemy wielką moc, która wciąż kryje się na świecie, pomimo zakazu używania magii oraz ogólną sytuację ludzi żyjących w Adarlandzie.

Język jest prosty i przyjemny... chociaż niektóre nazwy i imiona sprawiały mi wielką trudność i dalej nie jestem w stanie wymówić ich z pamięci. Pomimo to wiem dokładnie kto kim był i nie sądzę, żeby te dziwne nazwy przeszkadzały mi w odbiorze powieści. Akcja toczy się gładko. Są opisy, ale nie za długie. Jest wiele dialogów, świetnie napisanych, nienużących. Autorka bardzo plastycznie przedstawiła świat i żyjących w nim bohaterów. Ludzie w Szklanym tronie nie są płytcy i jednowymiarowi, ale bardzo złożeni. Niektórzy przywdziewają maski tylko podczas balu, inni noszą je cały czas, chociaż nikt zdaje się tego nie zauważać, tak dobrze są dopasowane. 

Podsumowując i polecając muszę dodać jeszcze coś. Mianowicie chodzi o doskonale znany w powieściach tego typu wątek uczuciowy. Nic nie zdradzając, bo przecież to nie ładnie, powiem, że jeśli ktoś bardzo liczy na rumieńce zdobiące twarz kochanków, nie zawiedzie się. Są też tacy, którzy po dziurki w nosie mają miłostki książkowych bohaterów. Tych pragnę uspokoić - wątek romansowy niewątpliwie jest, ale nie oznacza to, że tylko i wyłącznie na nim skupiła się autorka. Wręcz przeciwnie. Dodaje on nieco grozy i buduje napięcie, ale nie wysuwa się na pierwszy plan. Więc jeśli tylko macie czas i ochotę sięgnijcie po Szklany tron! Ja już nie mogę się doczekać chwili, w której usiądę i zacznę czytać kolejną część...

czwartek, 6 marca 2014

"Morderstwo w Orient Expressie" - Agata Christie

Seria: Herkules Poirot
Tytuł: Morderstwo w Orient Ekspressie
Tytuł oryginalny: Murder on the Orient Express
Autor: Agata Christie
Ilość stron: 262
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Ocena: 9/10 (rewelacyjna)

Motyw zbrodni i kary w literaturze wyższej i powieści kryminalnej - odsłona druga! Praca nad prezentacją maturalną idzie w dobrym kierunku, bo przy doborze lektur takich jak Morderstwo w Orient Expressie inaczej być nie może. Trzeba umieć łączyć przyjemne z pożytecznym, a czytanie tego kultowego kryminału właśnie do takich czynności można zaliczyć.

Herkules Poirot po wykonaniu zlecenia wraca z Azji do Europy. Pewien etap podróży spędza w wyjątkowo przepełnionym w tym okresie Orient Expressie. W skutek nieszczęśliwego wypadku, czyli mrozów i śnieżnych wichur, pociąg zatrzymuje się w śnieżnej zaspie gdzieś w Jugosławii. Towarzystwo podróżujące razem z detektywem jest tym bardzo poruszone. Wpływa na to opóźnienie wynikające z postoju, a także fakt, że ktoś został zamordowany tej nocy, gdy Express został unieruchomiony. Herkules Poirot zostaje poproszony o przeprowadzenie śledztwa w tej niezwykłej sprawie. Detektyw chętnie podejmuje się tego zadania. Zważywszy na to, że ofiara została ugodzona nożem kilkanaście razy, pasażerowie widzieli kogoś wymykającego się z pociągu i damę w czerwonym szlafroku przechadzającą się po korytarzu, wszyscy mają alibi, a poszlaki mają za zadanie zmylić kogoś, kto próbowałby odkryć co się stało, sprawa nie będzie prosta. Jednak nie jest to przeszkodą dla Małego Belga, który odkryje co tak na prawdę wydarzyło się w Orient Expressie...

To kolejna niezwykła zbrodnia wymyślona przez Agatę Christie - królową kryminałów. Intryga knuta przez lata czy przypadkowe morderstwo? Jaki był jej motyw? Czy zbrodnia może być karą? Fantastyczna fabuła niepozostawiająca miejsca przypadkowi, bohaterowie dopracowani w każdym szczególe, poszlaki, proces myślowy i wnioski fenomenalne! Jak zwykle błyskotliwy Herkules Poirot, który potrafi rozwiązać każdą zagadkę, tym razem będzie musiał polegać wyłącznie na własnej intuicji i poszlakach, które uda mu się zebrać podczas przesłuchań. Odcięci od świata pasażerowie Orient Expressu zdani są tylko na siebie.

Jeśli ktoś jeszcze nie czytał, to na prawdę bardzo polecam! Morderstwo w Orient Expressie to wspaniały i wciągający kryminał. Pobudza do myślenia i rozważań nad tajemniczą zbrodnią, a także umila czas i utwierdza w przekonaniu, że wszystko da się rozwiązać!

wtorek, 25 czerwca 2013

"Marina" - Carlos Ruiz Zafón

Tytuł: Marina
Tytuł oryginalny: Marina
Autor: Carlos Ruiz Zafón 
Tłumaczenie: Katarzyna Okrasko
Ilość stron: 300
Wydawnictwo: Muza
Ocena: 9/10 znakomita

Było to moje czwarte spotkanie z twórczością Zafóna. Na nowo zagłębiłam się w mroki XIX-wiecznej Barcelony, spacerowałam wąskimi, malowniczymi uliczkami i podziwiałam fasady niesamowitych budowli, kryjących w sobie niezliczone tajemnice. Znów zostałam oczarowana kwiecistym językiem i niepojętą wyobraźnią autora. Czy warto było wracać do tego świata? Oczywiście!


Óskar, uczący się w szkole z internatem gdzieś w Barcelonie, polega na swoim instynkcie i zawsze działa pod wpływem chwili. Tak było, gdy śledząc kota z dzwoneczkiem wszedł do pałacyku, który lata swojej świetności miał już dawno za sobą. Nie minęła chwila, a chłopak, ze złotym zegarkiem w ręku, wybiegał przez bramę... Potem, rzecz jasna, zegarek zwrócił, ale coś w jego życiu zmieniło się bezpowrotnie, a wszystko przez Marinę. Od tej pory każdą wolną chwilę chciał spędzać w jej towarzystwie. Razem spacerowali i odkrywali tajemnice Barcelony. Śledząc Damę w czerni, która co miesiąc odwiedzała bezimienny grób z wygrawerowanym na płycie czarnym motylem, natrafili na nierozwiązaną tajemnicę, której finał miał dopiero nadejść... Nie wiedzieli dokąd zajdą podążając za ledwie widocznymi wskazówkami, ale jedno było pewne - nie zamierzali odpuszczać! Nie zatrzymałaby ich nawet cała armia bezpańskich rąk i niczyich nóg. Jaką zagadkę skrywa przed światem Dama snująca się po cmentarzu? Co ukrywa Marina? Tego Óskar będzie musiał się dowiedzieć.

Po przeczytaniu tej książki muszę zgodzić się z Zafónem przynajmniej w jednej sprawie - "Marina przypuszczalnie jest najtrudniejszą do sklasyfikowania, najbardziej nieokreśloną ze wszystkich powieści, które dotychczas napisałem...". W powieści splatają się ze sobą wątki typowo kryminalne z czystą sensacją, elementami grozy i fantastyką. Nie da się w żaden sposób określić do jakiego gatunku ją zaliczyć, bo nie jest ani kryminałem, ani powieścią science-fiction w czystej formie. Skłoniłabym się nawet do stworzenia specjalnego określenia dla książek Zafóna. :) Nie jest to jednak dla Mariny ujmą - wręcz przeciwnie! Książka ma wspaniały i jedyny w swoim rodzaju klimat, który tworzą osnute mgłą uliczki Barcelony, tajemnica spędzająca sen z powiek, młodzieńcza miłość i fetor rozkładających się ciał.

Nie muszę chyba wspominać po raz kolejny o niesamowitym warsztacie literackim autora, który każde miejsce i każdą czynność jest w stanie opisać tak barwnie i pięknie, że dech zapiera. Trzeba się jednak skupić nie tylko na samym autorze i aurze otaczającej powieść, ale również wypada wspomnieć o bohaterach. Óskar i Marina, jak również wszyscy pozostali występujący w powieści ludzie, są przedstawieni z właściwą autorowi nutką tajemnicy. Każdy z nich jest jednak na tyle wyraźną osobowością, że zapamiętanie ich i zrozumienie nie stanowi trudu. Łatwo przychodzi nam identyfikowanie się z tą czy inną postacią, ale żadnej z nich nie poznamy do końca...

Marinę polecam z całego serca! Jest to powieść inna niż wszystkie, specyficzna i przepiękna. Dużo mówi o poświęceniu i dążeniu do celu, może nauczyć oddania. Należy jednak zwrócić uwagę na to, co często powtarzała Marina: "Wspominamy tylko to, co nigdy się nie wydarzyło." I z tą myślą możemy przystąpić do lektury tej tajemniczej i wciągającej powieści...


poniedziałek, 8 kwietnia 2013

"Pan Tadeusz" - Adam Mickiewicz

Tytuł: Pan Tadeusz
Autor: Adam Mickiewicz
Ilość stron: 328
Ocena: 9/10 (rewelacyjna)

Powracam tu z emigracji, jak Jacek Soplica na Litwę! Ostatnie miesiące nie były łatwe i obfitowały w wiele nieprzewidzianych sytuacji oraz zajęć pozalekcyjnych, dlatego z żalem stwierdzam, że nie przeczytałam zupełnie nic! Nic poza szkolną lekturą, Panem Tadeuszem, która na prawdę bardzo mnie urzekła.

Akcja stworzonej przez Adama Mickiewicza historii rozgrywa się w latach 1811 - 1812, latach dzieciństwa autora, na Litwie, wśród dziewiczych puszcz, dworków szlacheckich, romansów i zawieruchy wojennej. Do Soplicowa powraca Tadeusz, bratanek panującego na włościach Sędziego Soplicy, syn Jacka, który przed laty za swoje czyny musiał uciekać z okolicy. Młodzieniec szybko przyzwyczaja się do rytmu życia na wsi, do polowań i uczt oraz towarzystwa państwa szlachty. Szlachta w Soplicowie była bardzo osobliwa, bo chociaż pod zaborem Moskali się znajdowali, wciąż, wedle tradycji, używali starych tytułów oraz ciągnęli dawne spory. Rejent z Asesorem kłócili się czyj hart sprytniejszy, czyja szabelka zwrotniejsza, czyja strzelba celniejsza. Sędzia Soplica z Hrabią Horeszką wiedli bój o zamek zarówno na drodze sądowej jak i zbrojnej. Gerwazy wciąż mianował się Klucznikiem, chociaż dawno już nikt nie musiał kluczy Zamkowych pilnować, Protazy wciąż Woźnym nazywany, ale od dawna żadnej nie obwieszczał sprawy, żadnych pozwów nie wnosił. Cały zaścianek Dobrzański pełny przezwisk i pseudonimów, bo co męski potomek się zrodził to Maciek albo Bartek. We dworze Sędziego gościła do tego Telimena, ciotka daleka Tadeusza, która pod swoją opieką miała Zosię, córkę Ewy Horeszkówny, niespełnionej nigdy miłości Jacka Soplicy.

Oprócz kłótni, waśni, sporów i romansów między szlachtą powstawało zarzewie buntu przeciw Moskalom. Wszyscy oczekiwali już nadejścia wojsk Napoleońskich i Legionów Dąbrowskiego. Niemała była w tym zasługa Księdza Robaka, który jeździł, rozmawiał, tajne wiadomości przynosił i powstanie Litewskie po cichu planował. Nie był to Ksiądz zwykły, posłuch wśród ludzi miał niesamowity, chociaż na codzień był to człek samotny. Jego tajemnica to klucz do całej historii oraz wzór dla romantyków.

Oprócz tego, że historia jest na prawdę ciekawa i absorbująca, posiada też inne walory: kulturowy, patriotyczny i historyczny. Opisów ubioru, zwyczajów i przyrody jest w tekście na prawdę sporo. Ponadto urzekł mnie sam język, którym posługuje się Mickiewicz w tym utworze i oczywiście niesamowity warsztat - napisać ponad trzysta stron trzynastozgłoskowcem - na prawdę szacunek!  Żeby się nie zmęczyć czytając trzeba to na prawdę polubić. Ja uważam, że warto, bo Pan Tadeusz to kawał dobrej roboty: ciekawa fabuła i wspaniały język. Do tego niezwykli i zwykli bohaterowie. Serdecznie polecam!

Książka przeczytana w ramach wyzwań: "Polacy nie gęsi..." i "Z półki".

środa, 19 grudnia 2012

"Harry Potter i Książę Półkrwi" - J. K. Rowling

Seria: Harry Potter
Tytuł: Harry Potter i Książę Półkrwi
Tytuł oryginalny: Harry Potter and the Half-Blood Prince
Autor: J. K. Rowling
Tłumaczenie: Andrzej Polkowski
Ilość stron: 695
Wydawnictwo: Media Rodzinna
Ocena: 9/10 rewelacja

W końcu mam kilka chwil, żeby odkurzyć przeczytane dawniej i nie tak dawno książki. Harry'ego przeczytałam powtórnie już jakiś czas temu, a wszystko za sprawą telewizji, znowu. I zawodzącej pamięci. Tak się złożyło, że po dwóch pierwszych częściach serii nie miałam ochoty czytać kolejnych w odpowiednim porządku. Raz, że w akcji zaginęła część trzecia, której nie mam od dawna, dwa, że część czwartą czytałam całą masę razy, a piątej nie mogłam zacząć. Skończyło się na tym, że sięgnęłam po Księcia Półkwrwi, którego nie znałam dosyć dobrze (na pewno nie tak dobrze, jak poprzednie książki) i pochłonęła mnie lektura.

Harry nie jest już tym samym małym chłopcem skorym do psot. Teraz zagrożenie ze strony Voldemorta jest znane wszem i wobec w świecie magii, zewsząd może nadejść śmierć i zdrada, dlatego on musi się pilnować i mieć na baczności. Z pomocą i wolnością od mugoli, w czasie letnich wakacji, przybywa do Harry'ego Dumbledore, tajemniczy jak zwykle, ale bardziej skory do udzielania odpowiedzi, i zabiera go ze sobą w podróż w interesach - po nowego nauczyciela. Potem odstawia do Nory, gdzie chłopak spędza resztę wakacji z przyjaciółmi, Ronem i Hermioną, oraz resztą Weasley'ów. Chociaż do rozpoczęcia roku pozostało niewiele czasu, to wydarzenia, których będą  świadkami, rzucą cień na cały tegoroczny pobyt w Hogwarcie.

Po dotarciu do Szkoły Magii i Czarodziejstwa, nie bez przygód oczywiście, zaczynają dziać się różne dziwne rzeczy. Harry z uporem maniaka śledzi każdego dnia swojego największego wroga, Ślizgona Draco Malfoy'a, a Ron obściskuje się po kątach z Lavender Brown. Tylko Hermiona nie zmieniła swoich zainteresowań i całymi dniami przesiaduje w książkach, ale jest rozdrażniona i smutna. Wiadomo, że dla trójki przyjaciół na wszelkie smutki najlepsze są tajemnice, działanie i magia, dlatego kiedy Harry rozpoczyna lekcje z Dumbledorem, o których może informować tylko najbliższych, wszystko zaczyna wracać do normy. Do czego będą prowadzić lekcje, których głównym punktem odniesienia są wspomnienia? Nie byle jakie wspomnienia oczywiście - dzięki nim poznajemy historię Voldemorta. Kawałek po kawałku odkrywamy kim był Tom Marvolo Riddle i dlaczego skończył w taki sposób. W najdrobniejszych szczegółach podana jest nam najmroczniejsza i najstraszliwsza prawda o jego poczynaniach - mordach, torturach, wykorzystaniach i horkruksach. Horkruksach? Kolejnym pytaniem, na które będą poszukiwać odpowiedzi czarodzieje i czytelnicy to kto był właścicielem podręcznika od eliksirów, który dostał Harry, dlaczego podpisał się jako Książę Półkrwi i dlaczego w jego książce roi się od czarnej magii?

Jaki finał zgotują nam w tomie szóstym śmierciorzercy i uczniowie Hogwartu z Dumbledorem na czele. Dlaczego dyrektor znika tak często? Kto, i czy w ogóle ktoś, będzie dziewczyną Harry'ego? Czy przypuszczenia trójki przyjaciół okażą się słuszne? Na te i wiele więcej pytań znajdziecie odpowiedź w książce pod tytułem Harry Potter i Książę Półkrwi.

Rowling przyzwyczaiła nas już do wspaniale skomponowanej opowieści i ciekawego języka, a tłumacz znakomicie kontynuuje jej pracę w polskim przekładzie. Wielowątkowość historii również jest zachwycająca! Wielu starych bohaterów otrzymuje nowe zadania, wszyscy zmienili się też na przestrzeni sześciu lat nauki w Hogwarcie, dlatego poznajemy ich na nowo w zupełnie innym świetle. Równolegle toczy się historia Voldemorta, jego młodości. Mnożą się pytania, ale wciąż brak na nie wszystkie odpowiedzi, których poszukujemy i udaje nam się je odnaleźć. Większość spraw, które nie cierpiały zwłoki, została rozwiązana w tej części, dzięki czemu odczuwamy komfort psychiczny: coś się zaczęło i coś się skończyło. Część wątków oczywiście pozostaje niedomknięta, czeka na kontynuację w części siódmej lub zmusza do domysłów.

Jeśli ktoś jeszcze nie czytał, a tylko oglądał, to niech zmieni to natychmiast! Książka zawiera wiele szczegółów i dużo więcej ciekawych historii. Jeśli natomiast macie lekturę już za sobą, to możecie labo sięgnąć po nią ponownie, albo przynajmniej wrócić do niej myślami :) Pozdrawiam!

(Soundtrack z openingu Harry Potter i Książę Półkrwi)

piątek, 2 listopada 2012

"Kwiaty na poddaszu" - Virginia C. Andrews

Seria: Rodzina Dollangangerów
Tytuł: Kwiaty na poddaszu
Tytuł oryginalny: Flowers in the Attic
Autor: Virginia C. Andrews
Tłumaczenie: Bożena Wiercińska
Ilość stron: 378
Wydawnictwo: Świat Książki
Ocena: 9/10

Kwiaty na poddaszu to pierwsza część serii opowiadającej o życiu i tajemnicach skrywanych przez rodzinę Dollangangerów. Muszę przyznać, że dawno nie wylałam tylu łez z powodu jednej książki. Doszło nawet do tego, że czytając przyciskałam co chwilę głowę do poduszki żeby osuszyć policzki i oczy. Poruszająca, owiana mrokiem i okrucieństwem historia czwórki dzieci i ich, wydawałoby się kochających, rodziców.


Chris, Cathy, Cory i Carrie to prześliczne rodzeństwo, nazywane przez wszystkich sąsiadów Drezdeńskimi Lalkami. Ich twarze były zawsze uśmiechnięte, a złote włosy błyszczały w słońcu. Należały do najszczęśliwszych dzieci na świecie aż do chwili, w której straciły wszystko. Ogromna tragedia spowodowała ich przymusową przeprowadzkę do wielkiego, bogatego domu dziadków. Tam jednak zamiast miłości i ciepła otrzymali pokój na poddaszu i reguły, których mieli przestrzegać jeśli chcieli żyć w zgodzie z babcią. Ich piękne niebieskie oczy zapadły się, włosy zmatowiały, a dzieci nie uśmiechały się już jak kiedyś. Poszukiwali drobnych przyjemności w tym co posiadali. Zamknięcie i odcięcie od świata potęgowało mrok, który je otaczał.

Jest to bardzo smutna opowieść. Tak nieprawdopodobna i za razem tak prawdziwa. To za sprawą bohaterów, których autorka dopracowała w stu procentach. Ich osobowość, charakter i uczucia odgrywają najważniejszą rolę w tym dziele. Pozwalają nam wczuć się w ich sytuację i poczuć to co oni czują. Możemy po prostu zrozumieć i utożsamić się z każdym z czworga dzieci.

Język w książce jest bardzo przystępny. Narratorką jest Cathy, która do wszystkiego podchodzi nieco sceptycznie, albo nawet pesymistycznie. Przez to historia staje się jeszcze smutniejsza. Wszystko wydaje się jeszcze okrutniejsze niż jest.

Pytania, które zadałam sobie po przeczytaniu książki to: czy na prawdę kogoś w życiu może spotkać tyle niesprawiedliwości? Czy można kochać siebie tak bardzo, żeby zapomnieć o tych, którzy powinni być na pierwszym miejscu? Zdecydowanie cieszę się, że mam takich, a nie innych rodziców, że nie muszę przechodzić choćby przez dziesiątą część tego, co musiały znieść dzieciaki Dollangangerów. I właśnie dlatego, żeby poczuć ile tak na prawdę mamy, polecam bardzo mocno!

sobota, 25 sierpnia 2012

Henryk Sienkiewicz - "Potop"

Seria: Trylogia Sienkiewicza
Tytuł: Potop
Autor: Henryk Sienkiewicz
Ilość stron: 1370
Wydawnictwo: Składnica Księgarska
Ocena: 9/10

Muszę ochłonąć zanim zabiorę się za recenzowanie, lub choćby opisywanie, tej na prawdę niesamowitej książki. Wielu przede mną już się za to wzięło wychwalając Potop pod niebiosa, a ja do tej pory byłam przekonana, że to tylko czcze gadanie. W końcu nie byle jaki autor, a i sama powieść doczekała się ekranizacji i rok w rok wałkowana jest przez rzeszę uczniów, którzy mają ją za lekturę, dlatego czemuż to mieli jej nie chwalić? Okazało się jednak, że czynili słusznie, nie tylko przez wzgląd na nazwisko Sienkiewicza. Powieść jest wspaniała, wzruszająca i wzbudzająca ducha patriotyzmu. Przecież właśnie po to była pisana.

Jako druga część Trylogii Sienkiewicza jest poniekąd kontynuacją Ogniem i mieczem, której to książki niestety jeszcze nie przeczytałam, ale zapoznałam się z nią oglądając setki razy ekranizację. Bohaterowie, którzy w poprzedniej części wsławili się znacznie walcząc pod wodzą księcia Jeremiego Wiśniowieckiego spotykają się ponownie, by stawić czoło Szwedem najeżdżającym Rzeczpospolitą. Łączą się ze sobą w Kiejdanach u boku hetmana wielkiego i księcia Litewskiego Janusza Radziwiłła. Na jego dworze poznają też Kmicica - żołnierza niezrównanego w boju, ale okrytego nie lada sławą i niesławą (przynajmniej wśród Litwinów).

Ów Kmicic jest bohaterem, na którym skupia się większa część powieści. W blasku sławy przybywa do Lubicza i Wodoktów, gdzie poznaje Oleńkę Billewiczównę zapisaną mu w testamencie przez dziadka dziewczyny. Nie spodziewał się młody żołnierz, że zapała do niej z miejsca tak ogromną miłością. Gotów był jej nieba przychylić. Mimo to dusza swawolnika wzięła górę i uczynił wiele złego na laudzie, pozwalając swoim ludziom na hulanki, zabawy i swawole. Przed wyrokami sądowymi schronił się pod płaszczem Radziwiłła, któremu przysiąg służyć cokolwiek by się stać miało. A stało się wiele złego, bo choć już Oleńka wybaczyła mu dawniejsze uczynki, chociaż znalazł przyjaźń wśród znamienitej kompanii jaką tworzyli Zagłoba, Wołodyjowski i Skrzetuscy, to stanął on przy zdrajcy Radziwille, gdy ten całą Litwę i Żmudź poddał bez walki królowi Szwedzkiemu. Wiele upłynęło krwi polskiej przez niego, wiele kobiet straciło mężów i synów, wiele złego stało się..

Przyszła jednak i na Kmicica pora, bo gdy odkrył prawdę o zdradzie Radziwiłła począł pomagać wojskom Jana Kazimierza z całych swoich sił. Pod przybranym nazwiskiem, Babinicz, ostrzegł chorągiew Wołodyjowskiego o pochodzie księcia Janusza na Podlasie, bronił Częstochowy niejednokrotnie będąc tylko o włos od śmierci, wreszcie osłaniał piersią samego króla. Nazwisko jego mieli na ustach wszyscy w całej Polsce, panny patrzyły na niego wzdychając, a on nosił wciąż w sercu miłość do Oleńki.

Długo by można opowiadać o losach pana Andrzeja Kmicica i jego kompanii. Najlepiej jednak jest poznać ją sięgając po książkę, która gwarantuje wiele emocji, przygód i wiary w nasz naród. Spędziłam wiele czasu czytając tą książkę, bo nie należy do najcieńszych, ale nie żałuję, bo jest to jedna ze wspanialszych powieści historycznych, którą czytałam. Jest w niej wiele fikcji literackiej, ale też wiele prawdy historycznej. Opisane bitwy, postaci i miejsca, które są w naszej pamięci do dziś.

Bohaterowie powieści są wielobarwni, prawie prawdziwi. Co prawda część z nich rzeczywiście stąpała po Polskiej ziemi, ale większa część byłą zmyślona przez autora. Wykreował ich z taką precyzją, że bez encyklopedii historycznej lub chociaż wikipedi nie bylibyśmy w stanie odróżnić tych prawdziwych od tych fikcyjnych. Niektórzy są źli i obłudni do szpiku kości, jak chociażby książę Bogusław Radziwiłł, który stał się największym wrogiem Kmicica. Inni do rany przyłóż i z latarnią drugiego takiego szukać. Byli i tacy, którzy bardziej dbali o siebie niż o ojczyznę; porywczy, ale z dobrym sercem; głupi, ale z mocną pięścią. Każdy inny, każdy wspaniały.

Schemat powieści Sienkiewiczowskich jest taki sam w przypadku każdej, po którą sięgałam do tej pory. Jest kawaler, który nad życie miłuje pannę, jednak nie może być z nią z przeróżnych przyczyn. Próbuje jednak zrobić wszystko, by ją odnaleźć i spędzić przy niej resztę życia. Tak jest i w przypadku Potopu. Mimo powtarzającego się schematu cała twórczość Sienkiewicza jest świetna. Trafia mi się jedna jego książka średnio na trzy lata. W podstawówce zaznajomiłam się ze Staniem i Nel z W Pustyni i w Puszczy, kilka lat później czytałam Krzyżaków, a teraz Potop. Wszystko to były lektury, lektury wspaniale.

Polecam wszystkim gorąco, bo chociaż słowo "lektura" lub ilość stron może odstraszać, to treść zachęca. Historia jest wspaniała i chwytająca za serce! Poza tym wchodzi w głowę (ja już powoli zaczynam odzwyczajać się od używania niektórych zwrotów, bo były dni, kiedy do całej rodzinki zwracałam się po staropolsku :D).

Udało mi się też zapisać kilka całkiem fajnych cytatów:
"(...) nazwisk nie spamiętałem, bo takie cudaczne były, jakoby kto ogary w kniei nawoływał."
"(...) jestem pewien, że sercu zaraz cugli popuści, a ono bryknąć na pastwisko miłości z największym impetem nie omieszka."

Teraz pora obejrzeć film! :)

sobota, 19 maja 2012

"Gra Anioła" - Carlos Ruiz Zafón

Tytuł: Gra Anioła
Tytuł oryginalny: El Juego del Angel
Autor: Carlos Ruiz Zafon
Tłumaczenie: Katarzyna Okrasko, Carlos Marrodan Casas
Ilość stron: 604
Wydawnictwo: Muza
Ocena: 9/10 (rewelacyjna)

Pozostawiłam za sobą mroczną i pełną tajemnic Barcelonę. Zanim jednak opuściłam ją, razem z Davidem przeżyłam coś niesamowitego i przyprawiającego o dreszcze. Wrócę tam jeszcze na pewno czytając najnowszą książkę autora Cienia wiatru i Gry Anioła, ale na razie moja podróż kończy się. Magiczny świat książek, który porwał mnie na dobre, kryje przed nami nie jedną tajemnicę. Wielu z nich nie odkryjemy nigdy, ale może tą jedną...

"Książki mają duszę, duszę tych, którzy je piszą, tych, którzy je czytają i którzy o nich marzą..."

Młody, pełen życia i wielkich nadziei chłopak staje się autorem odcinkowej powieści rodem ze świata fantazji o mrocznym świecie, pełnym nadnaturalnych istot i wszechobecnej rozpusty. Jest to zarówno początek jego wspaniale zapowiadającej się kariery, jak i koniec dotychczasowego życia. Wkrótce po wielkim sukcesie, jaki odniosło Miasto przeklętych znajomi Davida zaczynają odwracać się od niego. Redakcyjni koledzy patrzą nań z niechęcią. Tylko jeden jedyny Pedro Vidal, człowiek, który opiekował się nim od dawna, pozostał by go wspierać. Chłopak dorasta, w tym czasie otrzymuje kolejną ofertę pracy, dla której poświęca się ponad możliwości. Pochłonięty obsesją pisania oraz chorobliwą miłością przyjmuje propozycję pracy od tajemniczego A.C., który obiecuje mu, że skończą się jego dotychczasowe problemy. W zamian za małą fortunę i coś jeszcze David ma napisać książkę jedyną w swoim rodzaju. Taką, która przeniknie do umysłów ludzi.

Na swojej drodze David spotyka wielu ludzi, ale niewielu przyjaciół. W miarę jak płynie jego życie zaczyna uświadamiać sobie co tak na prawdę liczy się dla niego i po co warto żyć. Dochodzi również do wniosku, że przyjęcie oferty Człowieka, który nosi wpiętego w klapę garnituru anioła, nie było dobrym pomysłem. Próbuje też rozwikłać zagadkę domu z wieżyczką, który stał się jego własnością. Tajemnica, którą owiany jest budynek, wiąże się z historią Davida w zaskakujący sposób...

"Wiara lub niewiara wypływa z lęku. Albo się wie, albo się nie wie."

Miłość, pasja, nadzieja, niewinność, zachłanność, nienawiść oraz strach przeplatają się w powieści Carlosa Ruiza Zafóna jak nitki pajęczyny. Delikatnie współgrają ze sobą, tworząc jedną całość - wspaniałą, pełną emocji historię. Język, którym autor posługuje się w książce jest piękny, kwiecisty i przyswajalny. Opisy miejsc są tak obrazowe, że można je zobaczyć bez najmniejszego problemu zamykając na chwilę oczy. Dłuższe wypowiedzi i przemyślenia nie nudzą, za to pozwalają na dyskusję i przyjęcie punktu widzenia przedstawianego nam w danej chwili. Czytelnik jest przez książkę pochłonięty od pierwszej do ostatniej strony. Nie może oderwać się od książki. Gubi się w barcelońskich uliczkach by razem z bohaterami przeżyć to co oni przeżyli, zobaczyć to, co oni zobaczyli i usłyszeć to, co i oni usłyszeli. Bez wątpienia jest to powieść rewelacyjna, pełna swego rodzaju magii z nutką mroku.

Polecam bardzo serdecznie, ponieważ książkę czyta się lekko i przyjemnie. Tomiszcze rzeczywiście nie jest lekkie, ale akcja, która rozgrywa się na ponad 600. stronach książki absorbuje naszą uwagę tak bardzo, że nawet nie jesteśmy w stanie zauważyć, kiedy przeczytaliśmy pierwsze dwadzieścia, sto, trzysta trzydzieści... stron. Ledwie się obejrzymy powieść będzie przeczytana, a my zadowoleni z tego, że mogliśmy przeczytać coś równie wspaniałego.

I na koniec cytat, który z racji mojego wieku spodobał mi się znacznie:

"Odkryłem, że siedemnastolatki mają tak niewyczerpane pokłady gadulstwa, że mózg zmusza je do wykorzystywania ich przynajmniej co pół minuty."

środa, 18 kwietnia 2012

"Igrzyska śmierci" - Suzanne Collins

Seria: Igrzyska Śmierci
Tytuł: Igrzyska Śmierci
Tytuł oryginalny: The Hunger Games
Autor: Suzanne Collins
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska i Piotr Budkiewicz
Ilość stron: 350
Wydawnictwo: Media Rodzinna
Ocena: 9/10

Absolutnie wciągająca, wzruszająca i trzymająca w napięciu książka! Dawno nie przeżywałam tak wielu emocji na raz zaczytując się w jednej lekturze. Już po pierwszych 30 stronach wylałam cale może łez i zużyłam przynajmniej jedno całe opakowanie chusteczek. A to był dopiero początek. Czemu zawdzięczam ten stan rzeczy? Wspanialej historii!

Katniss jest mieszkanką najbiedniejszego i najmniej obchodzącego kogokolwiek Dystryktu w całym Panem. Dwunastego Dystryktu. Choć życie tam jest ciężkie z powodu głodu, to ludzie wspierają się nawzajem i toczą nie taki straszny żywot. Wraz ze swoim przyjacielem, Galem, dziewczyna często urządza wyprawy do lasu na polowanie. Nie jest to dozwolone, ale Strażnicy Pokoju przymykają na to oko tak długo, jak mogą korzystać z ich zdobyczy. Jednak jak co roku podczas Dożynek wybrani zostają trybuci, którzy będą reprezentować swój dystrykt na Głodowych Igrzyskach - walce na śmierć i życie na specjalnie stworzonej na tą okazję arenie. Wypadki następują po sobie tak szybko, że chwilę później Katniss wraz z Peetą, męskim reprezentantem Dwunastki, jest już w drodze do Kapitolu, centrum Panem. Przyjdzie im zmierzyć się ze swoimi słabościami i z naturą, ale co najważniejsze - będą musieli pokonać trybutów z innych dystryktów. Zwycięzca może być tylko jeden!

Pierwszoosobowa narracja w Igrzyskach Śmierci to naprawdę znakomity wybór! Dzięki temu możemy wczuć się w sytuację Katniss, poznajemy świat jej oczami: na arenie trzęsiemy się ze strachu, a w objęciach ukochanego czujemy błogi spokój. Przy tym jej sposób przedstawiania zdarzeń jest spójny i logiczny, nie ma w nim miejsca na zawiłe i przydługie rozmyślania, bo jakie miałaby szanse przeżycia, gdyby rozmyślała o niebieskich migdałach.

Świat stworzony na potrzeby książki jest jedyny w swoim rodzaju, chociaż sam pomysł na pewno nie został wykreowany przez autorkę. Motyw oddzielonych od siebie obszarów, na których można przebywać tylko z konkretnymi uprawnieniami, bądź też stanem majątkowym jest już przewałkowany. Jednak jak zawsze tworzy klimat i pewną ideologię, a podzielony jest według konkretnych schematów. W Igrzyskach Śmierci na przykład oddzielone obszary są nazwane Dystryktami, a każdy z nich specjalizuje się w produkcji konkretnych surowców, produktów lub zasobów.

Postaci są rewelacyjne. Ich złożona osobowość i charakter sprawiają, że chcesz poznać ich na prawdę. Są jedyni w swoim rodzaju. Jak każdy mają słabości, bez wątpienia zdarzają się im chwilę zwątpienia, potrafią być egoistami, ale kiedy znajdą się w sytuacji, w której trzeba działać, nie zastanawiają się ani chwili.  Z Katniss zżyłam się bardzo mocno i chciałabym być taka jak ona z całą tą troską o bliskich i umiejętnościami, które posiada. A w Peet'cie i Galu zakochałam się od razu!

Igrzyska śmierci pochłonęłam w całości tak jak zapowiedziała mi to przyjaciółka pożyczając książkę. Teraz wiem, że nie było to tylko takie tam gadanie. Jestem zachwycona! Nie miałam jeszcze okazji obejrzeć filmu, ale z relacji świadków słyszałam, że książka jest zdecydowanie lepsza. Teraz pochłaniam kolejną część Igrzysk śmierci i już nie mogę doczekać się zakończenia! Polecam :)

środa, 1 lutego 2012

"Przekleństwo Odi" - Maite Carranza

Seria: Wojna Czarownic
Tytuł: Przekleństwo Odi
Tytuł oryginalny: La malediccio d'Odi
Autor: Maite Carranza
Tłumaczenie: Aleksandra Krakowska
Ilość stron: 453
Wydawnictwo: Jaguar
Ocena: 9/10

I oto zakończyła się moja przygoda z kolejną już sagą. Tym razem, bardziej niż zwykle, żałuję, że cykl ten nie został jeszcze zekranizowany, bo wraz z przeczytaniem ostatniej strony Przekleństwa Odi kończy się historia nieśmiertelnych czarownic Odish i dobrych Omar. Film gwarantuje książce dłuższe pozostawanie w pamięci. Mam ogromną nadzieję, że tym razem obejdę się bez filmu, a wspomnienia które pozostaną po lekturze będą żywe jak najdłużej.

Anaid, córka Selene czarownicy Omar z klanu Wilczycy i Gunnara czarownika Odish, poznała wreszcie swoje pochodzenie i swoje przeznaczenie. Niestety na jej życie czyha bezwzględna Baalat, która za wszelką cenę chce zniszczyć Wybrankę, którą jest rudowłosa Anaid, i posiąść dla siebie Berło Matki O, które gwarantuje bezgranicznie wielką moc. Jednak nie tylko Baalat, zwana również Asztarte, pragnie dla siebie władzy, która wiąże się z posiadaniem Berła. Lodowa Dama, okrutna Odish i za razem babka Anaid chce go dla siebie.

Berło zostało przeznaczone Anaid, więc to ona powinna sprawować nad nim pieczę. Mimo to wszyscy wokół zdają się lepiej wiedzieć co jest dla niej najlepsze i w dobrej wierze sami ukrywają berło i kierują Wybranką według ustalonego planu nie znosząc sprzeciwu. Ale Anaid ma dopiero 15 lat i najbardziej ze wszystkiego obchodzi ją ona sama. Szybko też odkrywa, że sama stanowi dla siebie największe zagrożenie. Na własną rękę postanawia stawić czoła proroctwu i raz na zawsze zakończyć wojnę między czarownicami Omar i Odish.

Przyznam szczerze, że zakończenie mnie zaskoczyło! Oczywiście, spodziewałam się wygranej dobra nad złem, ale nie w ten sposób. Przeżyłam wielki szok i nie mogłam powstrzymać łez płynących mi po policzku. Na prawdę się wzruszyłam.

Co do reszty: język jak zwykle naturalny, bez zbędnych zwrotów młodzieżowych czy archaizmów. Czytało się bardzo przyjemnie i szybko. Ostatni tom jest najgrubszym z całej trylogii, ale to nie powinno nikogo dziwić. Kończą się w nim wszystkie rozpoczęte uprzednio wątki, ale też rozpoczynają się kolejne, które trzeba wyjaśnić. Bohaterowie zyskują nowe oblicze, poznajemy przede wszystkim ciemną stronę Anaid, która uwalnia się pod wpływem babki i żądzy posiadania Berła. Przez wiele stron zastanawiałam się też dlaczego Selene coraz bardziej mnie irytuje. Stała się jeszcze bardziej impulsywna i tajemnicza co wcale nie wzbudziło u mnie więcej sympatii do niej. Wręcz przeciwnie. Kibicowałam z całej siły Gunnarowi, który zacięcie się z nią kłócił oraz Anaid, gdy uciekała od matki.Czułam ogromną solidarność z rudowłosą Wilczycą, która chciała sama decydować o swoim losie, chciała być kochaną przez przystojnego Roca i chciała również wiedzieć jak sprostać temu co ją czeka. Zamiast tego Selene taiła przed nią coraz więcej, coraz więcej chciała ukryć, a ponad to wciąż nie przyjmowała do wiadomości, że ojciec chce Anaid pomóc, a nie porwać ją lub wykorzystać do swoich niecnych celów.

Mimo kilku wad i wielu zalet uważam, że jest to książka w sam raz dla nastoletniej młodzieży, z którą się utożsamiam mając niespełna 17 lat. Klan Wilczycy, Lodowa Pustynia i Przekleństwo Odi składają się na pełną wspaniałych przygód, przepowiedni i magii historię. Ponad to wiele mówią o nastoletnim buncie, o chęci wyrażenia własnego zdania, o tym jak ważna jest przyjaźń i miłość. Polecam na prawdę mocno, bo książka warta jest przeczytania przez młodszych i starszych. :D

środa, 28 grudnia 2011

"Zimowy monarcha" - Bernard Cornwell

"W piątym stuleciu po narodzinach Chrystusa Brytania jest na skraju przepaści. Nikną ślady rzymskiej cywilizacji, pogańscy bogowie ustępują przed zalewem chrześcijaństwa, a na rubieżach grasują Saksonowie. Skłócone królestwa Brytanii, którym przewodzi Uther, z trudem jednoczą się do walki z najeźdźcą. 
Niestety, Uther starzeje się, a jego następcą nie jest potężny przywódca, lecz chłopiec urodzony w mroźną zimową noc. 
Tylko Artur - żołnierz, mąż stanu, podopieczny Merlina, nieślubny syn Uthera - może objąć tron i zjednoczyć poróżnione królestwa. 
"Zimowy monarcha" to wspaniała opowieść o polityce i wojnie toczonej w kraju, gdzie religia rywalizuje z magią w walce o dusze ludzi."
Tekst z okładki

Seria: Trylogia Arturiańska / The Warold Chronicles
Tytuł: Zimowy monarcha
Tytuł oryginalny: The Winter King
Autor: Bernard Cornwell
Tłumaczenie: Jerzy Żebrowski
Ilość stron: 505
Wydawnictwo: Da Capo
Ocena: 9/10

Świat Króla Artura pochłonął mnie w te Święta bez reszty, tak więc proszę o wybaczenie, jeżeli recenzja ta zbyt składna nie będzie. Zimowego monarchę czytałam z zapartym tchem. Co prawda oczekiwałam czegoś zupełnie innego, ale mimo to nie zawiodłam się. Teraz zaprzyjaźniam się z Nieprzyjacielem Boga, a potem przyjdzie pora na naukę walki Excaliburem. Co do treści, chyba nic dodawać nie muszę. Przejdę więc do wrażeń, które wywarła na mnie powieść.

Moja opinia
Bernard Cornwell, opierając się na zapiskach z kronik i innych historycznych źródeł, przedstawił nam Brytanię i wszystkie jej ówczesne problemy. Czerpiąc z legend Arturiańskich w swojej powieści zaprezentował takie postaci jak czarnoksiężnik Merlin, który nie był milutkim staruszkiem z bajek dla dzieci; Lencelot, niekoniecznie mężny, ale urokliwy i przystojny król; Ginewra, Morgana i całą plejadę innych bohaterów z Arturem na czele, oczywiście...

Narratorem, który przedstawia nam wydarzenia jest Derfel, mnich. Jednak nie był zawsze wiernym sługą Chrystusa i Kościoła. W historii, którą spisuje dla królowej Igraine, jest jednym z wojowników Artura, wychowankiem Merlina. Dzięki temu poznajemy świat jego oczami: znamy jego uczucia, jego słabości. Wraz z nim odczuwamy miłość do Ceinwyn, księżniczki Powys, nienawiść do Gundelusa, króla Sylurii, oraz niezwykłą więź łączącą go z Nimmue - kapłanką i kochanką Merlina. Możemy się z nim utożsamić, poczuć jego ból, strach i radość. Towarzyszymy mu podczas wypraw, bitew oraz w codziennym, nigdy nudnym, życiu.

Codziennością w tym świecie pochłoniętym wojną jest mord, gwałt, zemsta. Jednak Derfel nigdy nie bierze udziału w tych najdrastyczniejszych aktach agresji. Pisze o nich, jednak bez szczegółowych opisów. Przedstawia nam jednak bardzo dokładnie przebiegi bitew czy uczt, w których często uczestniczy.

Tekst nie jest trudny, język może poplątać się jedynie na cudacznych nazwach miejsc, w których rozgrywa się akcja, czy na imionach niektórych bohaterów. Czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Nie ma mowy o znudzeniu przydługimi opisami czy brakiem akcji. Zawsze coś się dzieje. Strony przerzuca się nawet nie zwracając na to uwagi, a czas płynie i płynie w takim tempie, że nawet nie jesteśmy w stanie powiedzieć kiedy upłynęło 15 minut, 30 czy godzina.

Postacie są barwne, wyraźne. Nie ma tu dwóch ludzi, którzy mieliby taki sam charakter lub zachowywaliby się podobnie. Każdy jest jedyny w swoim rodzaju. Bohaterami, którzy wysuwają się na pierwszy plan są oczywiście Artur, Ginewra, Lancelot i Merlin. Nic więc dziwnego, że są najczęściej wspominani, opisywani i stają się tematem do rozmów. W Zimowym Monarsze, który jest pierwszą częścią Trylogii Arturiańskiej, najczęściej występuję Artur. Nieco mniej jest Merlina i Ginewry, za to sir Lancelot pojawia się dopiero pod koniec książki, jednak od razu staje w pierwszym szeregu by błyszczeć jak bohater.

To, co z początku zawiodło mnie wkrótce uznałam za spory plus. Miałam nadzieję zapoznać się z tajemniczą Panią Jeziora, która panowała na wyspie Avalon i podarowała miecz Arturowi, byłam wielce ciekawa historii o dorastaniu Artura oraz o zdradzie Ginewry i Lancelota, chciałam poznać rycerzy Okrągłego Stołu, a tu lipa. Nie ma ani Pani Jeziora, ani osnutej mgłami tajemniczej wyspy. Nikt też nie wspomina słowem o Ellain, Pani na Schallot! Hańba! Jednak w powieści Bernarda Cornwella historia Artura, nieślubnego dziecka Wielkiego Króla Uthera, brzmi bardziej wiarygodnie. Nie jak baśń, lecz jak legenda, w której jest nieco więcej prawdy. Daje więcej wiary na to, że ktoś taki mógł istnieć i że coś takiego mogło się wydarzyć.

Jest to jedna z tych książek, które na długo zapamiętam i często będę wspominać. Bardzo, bardzo serdecznie polecam! :)

sobota, 10 grudnia 2011

Ruda Czarownica - Wilczyca!

Trwająca tysiąclecia walka pomiędzy Czarownicami Omar i Odish, potomkiniami Matki O, wreszcie się zakończy. Oto nadchodzi wybranka zapowiedziana przez jej proroctwo.

Seria: Wojna Czarownic
Tytuł: Klan Wilczycy
Tytuł oryginalny: El clan de la loba 
Autor: Maite Carranza
Tłumaczenie: Marcin Sarna
Ilość stron: 379
Wydawnictwo: Jaguar

"Pewnego dnia przybędzie ona, wybranka, potomkini Om." Tymi słowami Matka O zapowiedziała przyjście tej, która zadecyduje na zawsze o losach Czarownic. Tylko Ona będzie mogła dobyć berła i posłużyć się jego mocą, by zaprowadzić ład i porządek w świecie kobiet, w świecie rządzonym przez magię.

Selene jest piękna i nieobliczalna. Ma burzę rudych loków ("We włosach płomień będzie niosła...") okalających jej twarz, smukłą sylwetkę, długie nogi. Zwraca na siebie uwagę, bo to właśnie o niej mówi się, że jest wybranką. Jednak oprócz tego jest kochającą matką. Jej 14-letnia córka, Anaid, jest jej zupełnym przeciwieństwem. Mała, drobna, chuderlawa, nie brzydka, ale też nie śliczna. Są jak dwa przeciwne bieguny magnesu. Tak różne i tak bardzo poszukujące siebie nawzajem.

piątek, 3 czerwca 2011

"Zwierciadło pęka w odłamków stos" - Agatha Christie

Tytuł oryginalny: The Mirror Crack'd from Side to Side
Tytuł polski: Zwierciadło pęka w odłamków stos
Autor: Agatha Christie
Tłumaczenie: Elżbieta Gepfert
Ilość stron: 254
Rok wydania: 2009

Literatura A. Christie powala mnie na kolana. Zwierciadło pęka w odłamków stos to dopiero druga książka pióra tej autorki, która przeczytała, ale mimo wszystko uważam ją za jedną z moich ulubionych autorów. Na podstawie jej powieści powstało wiele ekranizacji. Myślę, że najbardziej znanymi są filmy oraz książki opisujące przygody Herculesa Poirot'a oraz panny Murple.

Zwierciadło pęka w odłamków stos to jedna z serii książek opowiadająca o zagadkach rozwiązywanych przez pannę Murple - bystrą staruszkę mieszkającą w małym miasteczku St Mary Mead. Tym razem do morderstwa dochodzi w jednej z posiadłości w miasteczku, Gossington Hall, którą kupiła znana gwiazda filmowa, Marina Gregg. Podczas przyjęcia charytatywnego na rzecz St John Ambulance, które odbyło się właśnie w tej rezydencji, zostaje zamordowana Heather Badcock. 

Z początku podejrzenia padały na męża Heather, jednak później wszystko zaczyna wskazywać na to, że prawdziwym celem była Marina Gregg, a biedna mieszkanka St Mary Mead zginęła przez zbieg okoliczności.  Podczas dochodzenia dochodzi do kolejnego morderstwa, a układanka zaczyna być coraz bardziej kompletna. Z każdą kolejną rozmową, wizytą czy przesłuchaniem Scotland Yard i panna Murple dochodzą do rozwiązania zagadki.

Kto okaże się przebiegłym mordercą, a kto jego prawdziwą ofiarą? Co spowodowało, że ta kobieta musiała zginąć? Tego wszystkiego możecie dowiedzieć się czytając tę książkę. Jeśli jednak ktoś nie przepada za czytaniem zawsze może zobaczyć ekranizację Zwierciadła... 

Dość tajemniczy tytuł pochodzi z dość znanego we wczesnych latach XX wieku poematu A. Tennyson'a Pani na Shalott: 
Zerwana nić jak cienki włos,
Zwierciadło pęka w odłamków stos,

,,Klątwa nade mną”, woła w głos
Pani na Shalott.

Spotkałam się już z tym poematem czytając Liceum Avalon i już wtedy zachwyciłam się nim. Dopiero teraz udało mi się znaleźć cały tekst i chodzi mi po głowie pomysł nauczenia się go na pamięć : )

Wracając do Zwierciadła... mogę powiedzieć jeszcze, że ten kryminał czyta się szybko i bardzo "gładko". Styl autorki jest znakomity, trzyma nas w napięciu i jednocześnie przedstawia nam po kolei wszystkie fakty tak, abyśmy sami mogli snuć swoje domysły na temat zbrodni. W najbliższym czasie planuję zakup kolejnych części serii kryminałów A. Christie z panną Murple w roli głównej i wszystkim polecam je z całego serca!

niedziela, 20 marca 2011

Mario Puzo o mafii czyli "Ojciec Chrzestny"

Tytuł: Ojciec chrzestny
Tytuł oryginalny: The Godfather
Autor: Mario Puzo
Ilość stron: 478


Kolejną książką, którą mimo ilości stron, przeczytałam dość szybko jest „Ojciec Chrzestny” napisany przez Maria Puzo. W zeszłym roku obejrzałam też film nakręcony w 1972 roku, którego współtwórcą był autor książki. I powieść i jej ekranizacja zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie. Książka jest napisana w taki sposób, że w pewnej chwili zaczęłam nawet trzymać z mafiosami, którzy straszyli, wyłudzali haracze i opłacali sędziów oraz policjantów, no i wcale nie wydawało mi się to złe kiedy patrzyłam z ich perspektywy. Film przez cały czas również trzymał w napięciu. Gwiazdorska obsada (Al. Pacino, Marlon Brando) i wspaniała muzyka skomponowana przez Nino Rotę, która do dziś funkcjonuje w popkulturze, przyciągały uwagę i nadawały filmowi niesamowity klimat.

Jest to powieść o mafii w każdym tego słowa znaczeniu. Tak o rozbojach, mafijnych porachunkach, hazardzie jak i o rodzinie, która zawsze musi się wspierać i o której nie wolno nam zapomnieć.

Opowiada o potężnym Nowojorskim klanie Corleone, który trzęsie mafijnym podziemiem. Don Corleone ma wiele wpływów,  opłaca sędziów, policjantów, pobiera haracze z kasyn, sklepów itp. Don ma trzech synów i córkę. Najstarszy Santino jest dobrze zbudowanym i  nadzwyczaj porywczym mężczyzną. Ojciec mianował go swoim następcą głównie z powodu wieku. Młodszy od niego Fred jest cichą i nie rzucającą się w oczy postacią. Najmłodszy z synów, Michael, zerwał kontakty z rodzina,  zaciągnął się do Amerykańskiej armii i zasłużył się podczas wojny. On najbardziej przypominał ojca – opanowany, spokojny – był najwłaściwszym kandydatem na jego zastępcę jednak Michael nie chciał mieć z mafią nic wspólnego. Córka, Connie, nie odgrywa znaczącej roli jednak jej mąż staje się przyczyną wielu problemów Rodziny.

W czasie gdy rozgrywa się akcja książki najwięcej decyzji musi podjąć Michael, wokół którego skupia się uwaga. Zmienia się jego sposób postrzegania niektórych aspektów życia jak i zdanie o mafijnej Rodzinie.

W książce jest dużo przemocy, akcji z bronią w ręku wynikających z zemsty, chciwości lub różnie pojmowanej sprawiedliwości. Odzwierciedla się to również w filmie, w którym dużo jest rozlewu krwi oraz dynamicznych akcji, ale wszystko z umiarem. Przełomowym zdarzeniem w powieści i filmie jest postrzelenie dona Corleone. Jak poradzi sobie Rodzina? Ci zrobi Michael? Czy Don przeżyje? Takie pytania sobie zadawałam i doczekałam się odpowiedzi.

„Pierwsza kula trafi dona Corleone w plecy. Poczuł uderzenie jak młotem, ale zmusił się do dalszego biegu w stronę samochodu. Następnie dwa pociski trafiły go w pośladki i powaliły na środku ulicy.”

Jest to książka dla każdego. Nie trzeba mieś żelaznych nerwów żeby ja czytać ani żeby obejrzeć ekranizację. Napisana jest ciekawie, więc nawet ktoś kto ma opory przed grubymi książkami przeczyta ja szybko. To samo dotyczy filmu. Oprócz wątku mafijnego poruszany jest tam także miłosny i inne wątki, więc każdy może znaleźć coś dla siebie.

Ja osobiście miło wspominam czytanie książki i oglądanie filmu. Poza tym uratowała mnie przed dwóją z polskiego za prezentacje książki. Otóż w wieczór przed prezentacją przypomniała sobie o niej, a że dopiero co skończyłam „Ojca…” zaprezentowałam właśnie tą książkę.

Gorąco polecam fanom intrygujących historii i dreszczyku.