Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 grudnia 2015

"Spectre" | Film

Tytuł/tytuł oryginalny: Spectre
Reżyseria: Sam Mendes
W rolach głównych: Daniel Craig
Premiera: 26.10.2015 (świat), 06.11.2015 (Polska)
Produkcja: USA, Wielka Brytania

Kolejna odsłona przygód agenta Jej Królewskiej Mości była zwieńczeniem pracy Craiga jako Jamesa Bonda. Jako że jestem fanką postaci, zarówno w wersji książkowej jak i filmowej, wybrałam się do kina w pierwszym możliwym terminie (udało się zobaczyć Spectre na pokazie przedpremierowym!). 

Wokół wszystko się zmienia. Bond udaje się na wakacje do Meksyku, gdzie zamiast odpoczywać załatwia swoje porachunki. Natrafia tam na trop, który sprowadzi go z powrotem do Anglii i dalej, w głąb Europy. Nie podoba się to jego szefostwu z MI6. Poza tym na politycznej scenie pojawia się nowa postać - C. Mężczyzna za wszelką cenę próbuje doprowadzić do zamknięcia sekcji 00 i zyskać nieograniczony dostęp do narzędzi śledzących każdego człowieka na Ziemi. Prywatna rozgrywka Bonda przeradza się w międzynarodowy konflikt. Okazuje się, że tak na prawdę nic się nie zmienia... Że wszystko cały czas było pod kontrolą... Pod kontrolą SPECTRE.

Chociaż postać 007 uwielbiam, to jakoś Daniel Craig w tej roli nie przypadł mi do gustu. Bond powinien być młodym, atrakcyjnym i silnym mężczyzną, a tymczasem w Spectre dostajemy zmęczonego życiem agenta, który mimo wielu romansów i przygodnych miłostek nagle zakochuje się po uszy. Na szczęście wciąż jest wygadany i potrafi zrobić niemałe wrażenie, ale dużo brakuje mu do pierwowzoru. Zdecydowanie w swoich rolach sprawdzili się Q, M i Monneypenny. Byli bezbłędni w swoich działaniach i znakomicie wykorzystali czas, który został im przeznaczony. W pewnym momencie show skradł C (już wiemy jak Moriarty wrócił do Londynu ;) ), ale na prawdę złym charakterem okazał się ktoś zupełnie inny. Ktoś, kto dawno już został przez Jamesa Bonda zapomniany.

Pomysł na spięcie wszystkich filmów z Craigiem okazał się z jednej strony trafiony (jest pewna ciągłość, dostajemy odpowiedzi na kilka pytań i mamy szansę przypomnieć sobie co ciekawsze historie), a z drugiej to totalne odejście od formy do tej pory przyjętej (każdy film to osobna historia, w której biorą udział ci sami bohaterowie, ale nie mają ze sobą związku). To tak jakby seria w serii. Został mi po seansie pewien niedosyt, bo Bond okazał się dużo mniej absorbującą i dużo bardziej wkurzającą postacią niż dotychczas. Mimo to oceniam Spectre raczej na plus - z dużej sympatii dla serii, dla całkiem przyzwoitych efektów specjalnych i zdjęć oraz występów Q, M i Monneypenny. 

niedziela, 12 kwietnia 2015

"Jupiter: Intronizacja" | Film

Tytuł: Jupiter: Intronizacjia
Tytuł oryginalny: Jupiter: Ascending
Reżyseria: Andy i Lana Wachowscy
W rolach głównych: Mila Kunis, Channing Tatum
Premiera: 27.01.2015 (świat), 06.02.2015 (Polska)
Produkcja: USA


Trudno nazwać to "świeżą recenzją", bo od obejrzenia filmu do jej napisania minęło trochę czasu... Filmu już od kilku miesięcy w kinach nie ma i pozostało tylko, no właśnie - co? Czekać na wydanie na DVD albo premierę telewizyjną? Kontynuację? Czy ogłoszenie, że projekt się nie powiódł i na tym historia się kończy?

Jupiter (Mila Kunis) to młoda dziewczyna, która zarabia na życie sprzątając domy wraz z ciotką i matką. Co dzień rano wstaje z myślą, że chciałaby żyć inaczej, z myślą, że nienawidzi swojego życia. Ma kilka marzeń - między innymi chciałaby kupić teleskop, ale za co? Nie bez wahania zgadza się na pomysł zarobku wymyślony przez kuzyna. Ma poddać się zabiegowi... Gdy już znajduje się na fotelu zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Raz stoją przed nią lekarze w kitlach, a chwilę później wyglądają jak przybysze z kosmosu. Żeby tego było mało do pomieszczenia wlatuje uzbrojony i niebezpieczny typ (Channing Tatum), który najwyraźniej próbuje ją uratować przed zgrają obcych. Dlaczego? Sprawa wcale nie jest taka prosta jak się wydaje. Jupiter chciałaby wrócić do domu, ale gdzie tak na prawdę jest jej dom? Po co Caine Wise, genetycznie zmodyfikowany łowca, ją ratował? Kto stoi za napaścią, a kto za wybawieniem młodej dziewczyny, która nie jest taka zwyczajna jak jej się wydaje? Czy dziedzictwo jej przeznaczone zostanie jej odebrane przez rodzeństwo Abrasax? 

Można by zadać wiele pytań dotyczących fabuły. Wzbudzałyby zainteresowanie, ale również zdradzały ciąg dalszy historii, która jest na prawdę ciekawa. Tak, ciekawa. Spotkałam się z wieloma recenzjami i sama oglądałam film - cokolwiek mówią o aktorach, wrażeniu ogólnym itp. to na pewno nie można zarzucić rodzeństwu Wachowskim braku pomysłów i kreatywności. Jestem ciekawa czy Jupiter: Intronizacja doczeka się kontynuacji, a jeśli tak, to kiedy. Świat, który odwiedzamy z Milą Kunis, Channingiem Tatum, Seanem Beenenm i Eddiem Redmaynem (którego bardzo chciałam zobaczyć w roli czarnego charakteru!) jest intrygujący i zaskakujący. Pełno w nim absurdów, paranoi i okrucieństwa, ale bez paniki - znajdzie się miejsce na śmiech. 

Chociaż mam pozytywne uczucia związane z filmem, to nie sposób nie zauważyć kilku dość istotnych i wpływających negatywnie na film szczegółów. Chyba, że taki był zamysł - kto to wie? Jest kilka fragmentów, w których bohaterowie zdają się zupełnie nie wiedzieć co robią w świecie, w którym się znajdują. Tak jakby aktorzy nie czuli swoich postaci, emocji i uczuć, które ich otaczają. Albo wręcz przeciwnie - przerysowują je wywołując salwy śmiechu. Zamiast kina akcji mamy wtedy do czynienia z komedią kategorii B. Jest dużo świateł, trochę dziwadeł, sporo efektów specjalnych, które nie zawsze są potrzebne. Mimo to dostrzegam sporo plusów. Wizualizacja świata, który poznajemy z główną bohaterką, jest bardzo realistyczna i bajkowa za razem. Podobały mi się też stroje - niebanalne, piękne. 

Co do aktorów - nie powiem, że byli fantastyczni. Nie powiem też, że byli beznadziejni. Najlepiej byłoby nie mówić nic, ale jak już zaczęłam to powiem, że każdy z nich zagrał przeciętnie. Nie tak dobrze jak nas do tego przyzwyczaili, ale też tą rolą nie zaprzepaścili szans na dalszą karierę i nie zasłużyli na Złotą Malinę. Wcielili się w swoje role, ubrali się w przygotowane stroje i wyszli przed kamerę. Nie było źle. Chociaż liczyłam na więcej Eddiego Redmayna w filmie, to jego brak rekompensował w dużej mierze Channing Tatum. :)

Jeśli kiedyś wyemitują w telewizji, to polecam obejrzeć, ale chyba na DVD sobie nie kupię :)

środa, 18 marca 2015

"Tylko dla Twoich oczu" - Ian Fleming

Seria: James Bond
Tytuł: Tylko dla Twoich oczu
Tytuł oryginalny: For Your Eyes Only
Autor: Ian Fleming
Ilość stron: 212
Wydawnictwo: Rzeczypospolita SA

Bonda darzę ogromną sympatią. Chociaż dookoła wiele się dzieje udało mi się znaleźć trochę czasu (w komunikacji miejskiej, a gdzieżby indziej) na przeczytanie ostatniej znajdującej się w moim posiadaniu książki o przygodach 007. Co było w niej takiego, że mimo większych lub mniejszych przerw wciąż czytałam ją z tym samym zaangażowaniem? Tylko dla Twoich oczu to zbiór opowiadań krótszych lub dłuższych traktujących mniej lub bardziej o szpiegowskich (i nie tylko) akcjach Jamesa Bonda.

Nie będę rozwodzić się nad fabułą - jest dość zróżnicowana. Każde opowiadanie ma w sobie cząstkę tego, co znamy: odrobinę tajemnicy, szczyptę konspiracji, ogromne pokłady zaskoczenia, piękne kobiety i niebezpieczeństwo. Czasami miałam wrażenie, że opowiadania mogłyby być częścią czegoś większego, wątkiem pobocznym lub podsumowaniem jakiejś bardziej zagmatwanej przygody 007. Mimo tego, że nie były ze sobą połączone w żaden sposób (a może właśnie dlatego) czytało się je z zaciekawieniem, szybko przewracając kartki.

Bohaterowie poszczególnych opowiadań byli z nami krótko - ich egzystencja trwała zaledwie kilka stron, ale o każdego autor się zatroszczył. Nie było grubo ciosanych, topornych postaci (sztampowe i stereotypowe - owszem, ale zawsze zgrabnie opisane). Wszyscy oni sprawiali, że na chwilę mogliśmy przenieść się razem z Bondem na słoneczne Seszele albo w niedostępne i zalesione góry Ameryki Północnej. Razem z nim i pozostałymi bohaterami mogliśmy spędzać nudny wieczór przy umówionym obiedzie jak i brać udział w walce z przemytnikami narkotyków.

Opowiadania są dobre. Czyta się je szybko, przyjemnie, bez stuprocentowego zaangażowania, czyli lektura idealna w podróży lub na krótki odpoczynek w wirze pracy, nauki i "ważnych rzeczy". Polecam, szczególnie miłośnikom agenta 007.

Ocena: 6/10 (dobra)

niedziela, 2 listopada 2014

"X-Men" | Film

Seria: X-Men
Tytuł / Tytuł oryginalny: X-Men
W rolach głównych: Hugh Jackman, Patrick Steward, Ian McKellen
Gatunek: Sci-Fi, Akcja
Reżyseria: Bryan Singer
Polska premiera: 13. października 2000
Produkcja: USA

Spotkania z X-Menami czas zacząć. Dziwię się, że dotąd nie miałam okazji obejrzeć ani jednaj części z tej serii... Zapalnikiem okazał się najnowszy film X-Men: Przeszłość, która nadejdzie. Widziałam go w kinie jakiś czas temu i postanowiłam nadrobić zaległości i zapoznać się z historią X-Menów. Czy było warto? Na razie jak najbardziej tak!

Z Marie coś jest nie tak. Gdy chłopak, z którym się całuje nagle dostaje drgawek i ledwie uchodzi z życiem dziewczyna postanawia uciec jak najdalej od domu. Okazuje się, że na dalekiej północy jest zupełnie inaczej niż sobie wyobrażała. Przez szczęśliwy, a może nieszczęśliwy zbieg okoliczności spotyka mężczyznę nazywanego przez wszystkich Wolverine. Szybko okazuje się, że on też nie jest normalny - regeneruje się z niesamowitą szybkością, a ponadto z wierzchu dłoni wyrastają mu trzy metalowe pazury. Wolverine jej jedyną szansą na wydostanie się z ponurego miasteczka. Gdy już ruszą w drogę ktoś postanowi ich zatrzymać. Ktoś inny przyjdzie z pomocą i da schronienie. W ten sposób Marie i Logan trafią do Szkoły dla Utalentowanych profesora Charlesa Xaviera. Jednak nie będzie ona końcem, a zaledwie początkiem przygody. Kto i dlaczego na nich napadł? Kim jest Magneto? Jaki związek z tym wszystkim ma tocząca się debata na temat Mutantów?

Cóż mogę powiedzieć? Jeśli nie to, że na prawdę mi się podobało, to nie wiem co. Począwszy od ciekawej fabuły, na którą składa się historia poszczególnych postaci, ogólna sytuacja społeczna oraz relacje między jednym a drugim, a skończywszy na dynamice obrazu i dźwięku. Nie było to porażające i powalające z nóg dzieło, ale film na wysokim poziomie, przy którym w napięciu oczekiwałam na dalszy rozwój akcji. Muszę również dodać, że oprócz wymienionych powyżej czynników pojawia się wiele innych. Na przykład Hugh Jackman, który zyskał moją sympatię wcielając się w rolę Wolverina. Tak na prawdę podobała mi się gra aktorska całej obsady: w rolach Profesora i Magneto Patrick Steward oraz Ian McKellen, Halle Berry jako Storm, James Marsden - Cyklop, w roli Marie Anna Paquin oraz Pamke Janssen jako Jean. Oprócz nich uczniowie Szkoły dla Utalentowanych, czarne charaktery i przechodnie. Wszyscy oni stworzyli alternatywną rzeczywistość, w której znajdujemy się oglądając X-Men'ów.

Polecam bardzo! Jeśli ktoś jeszcze nie miał styczności z tą serią to musi to zmienić, jeśli miał - może sobie przypomnieć początki. :))

środa, 9 lipca 2014

"Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz" | Film


Tytuł oryginalny: Captain America: The Winter Soldier
Tytuł: Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz
W roli głównej:  Chris Evans
Gatunek: Science-Fiction, Przygodowy
Reżyseria: Joe Russo
Polska premiera: 26. marca 2014
Produkcja: USA


Kolejna odsłona przygód Kapitana Ameryki. Tym razem nie będzie on walczył przeciwko nazistom, ani też przybyszom z innego świata. Nie stanie u boku Avengersów, ale będzie musiał podjąć walkę sam. No może nie do końca sam... Przecież pomaga mu Czarna Wdowa.

Kapitan Steve Rogers już na dobre zadomowił się w nowym świecie. Przynajmniej takie można odnosić wrażenie, bo wszystko powoli zaczyna się układać. Niestety zbyt powoli. Następuje seria ataków, między innymi na Nicka Fury'ego, za które odpowiedzialny jest tajemniczy Zimowy Żołnierz. Kapitan Ameryka nigdy o nim nie słyszał, ale to nic dziwnego - przecież przez kilkadziesiąt lat tkwił w bryle lodowej! Najdziwniejsze jest jednak to, że Zimowemu Żołnierzowi przypisywane są różne ataki już od kilku dziesiątek lat, a na dodatek mało kto widział go na prawdę. Czy jest tylko legendą, czy Steve wraz z Czarną Wdową będą musieli zmierzyć się z potworem?

Pierwsza wskazówka - NIE CZYTAJCIE OBSADY ZANIM WYBIERZECIE SIĘ NA FILM. Czar pryska, kiedy zbyt szybko wie się za dużo. Tajemnica musi zostać rozwiązana podczas seansu, nie wcześniej! Poza tą zagadką w filmie mamy do czynienia z kilkoma innymi, bo jak zwykle nie wiadomo kto tak na prawdę jest dobry, a kto tylko udaje. Co tak na prawdę było celem zamachów, a co tylko miało odwrócić uwagę?

Efekty specjalne, szybkie tempo akcji, na prawdę rewelacyjni aktorzy - to właśnie składa się na sukces filmu Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz. Zabawne dialogi oprócz standardowych kwestii w filmach sensacyjnych, bo w końcu to science fiction oparte na komiksie. Masa śmiechu połączona z grozą sytuacji i tajemnicą, która może okazać się zgubna nie tylko dla bohaterów, ale dla całej Ameryki. Ba! Dla całego świata. Nic nie będzie takie jak dawniej jeśli Kapitan Ameryka i Czarna Wdowa nie wypełnią misji jak należy. Nie będzie to proste, bo wszyscy i wszystko będzie przeciwko nim... Jeśli lubicie kino akcji, Marvela, komiksy - to jest właśnie film dla Was!

czwartek, 3 lipca 2014

"Iron Man 3" | Film

Tytuł / Tytuł oryginalny: Iron Man 3
W roli głównej:  Robert Downey Jr
Gatunek: Science-Fiction, Przygodowy
Reżyseria: Shane Black
Polska premiera: 9. maja 2013
Produkcja: USA, Chiny


Przed nami najnowsza odsłona przygód superbohatera w żelazie. Iron Man 3 to według mnie najlepsza z trzech części opowiadających o przygodach Tony'ego Stark'a. Jest tu jeszcze więcej akcji, jeszcze więcej szalonych pomysłów głównego bohatera i jeszcze więcej adrenaliny.

Pepper odwiedza stary znajomy i stara się ją namówić do współpracy przy badaniach nad jego niezwykłym projektem. Jako prezes Stark Industries mogłaby pokryć część kosztów badań lub udostępnić mu laboratoria. Aldrich Killian otrzymuje jednak odpowiedź odmowną. W tym samym czasie na świecie dochodzi do serii ataków terrorystycznych, za które odpowiedzialność bierze tajemniczy Mandaryn. Zaczyna panować chaos i panika, ponieważ po wybuchach nie zostaje nic - z bomb i ludzi. Nieszczęśliwy zbieg wydarzeń czy też precyzyjny plan sprawia, że Iron Man musi podjąć wyzwanie i ruszyć w świat by walczyć o to, co ma w życiu najcenniejszego.

Po raz kolejny roztacza się przed nami obraz świata science-fiction, w którym jest miejsce na latające zbroje z żelaza, na prawdę bardzo dużo latających zbroi z żelaza, i niezwykłe rozwiązania... botaniczne. Film jest przesiąknięty nowinkami technologicznymi i wizją świata przyszłości, ale nie jest to uciążliwe. Wręcz przeciwnie - nadaje Iron Man'owi 3 niepowtarzalny klimat. Musimy jednak pamiętać, że nie tylko ci dobrzy mają wielką siłę, ale zaawansowaną bronią władają przede wszystkim złoczyńcy. W tej części są oni bardzo... wyjątkowi, dają czadu i są wybuchowi! Film pełen jest humoru, który idealnie pasuje zarówno do Tony'ego Stark'a - playboya, megalomana, jak i niepowtarzalnego odtwórcy jego roli - Roberta Downey'a Jr. Pozostali bohaterowie, którzy towarzyszą Iron Man'owi od samego początku też mają swoje pięć minut w tej części.  Zostaje zachowany idealny balans między akcją, a humorem, żelaznym superbohaterem, a pozostałymi postaciami.

Iron Man 3 to najbardziej niesamowita część opowiadająca o przygodach Tony'ego Starka. Oprócz jak zwykle niezawodnej Pepper, uszczęśliwionego nową posadą Happy'ego i ustatkowującego się Iron Man'a mamy całą plejadę dobrych i złych bohaterów, którzy swoją obecnością potrafią rozruszać towarzystwo. Są w stanie zaproponować nam całkiem zgrabną intrygę z efekciarską sceną finałową. Znajdzie się nawet chwila na wzruszenie... Na prawdę gorąco polecam! 

piątek, 13 czerwca 2014

"Avengers" | Film

Tytuł / tytuł oryginalny: Avengers
W rolach głównych: Chris HemsworthRobert Downey Jr, Chris Evans, Mark Ruffalo, Scarlett Johansson, Jeremi Renner, Tom Hiddleston
Gatunek: Science-Fiction, Przygodowy
Reżyseria: Joss Whedon
Polska premiera: 11. maja 2012
Produkcja: USA

Oto jest! Ważna chwila dla superbohaterów MARVEL'A nadeszła. Wszyscy oni przybyli (z bardzo dalekich zakątków świata) by ratować Ziemię, której zagraża wielkie niebezpieczeństwo. Jak poradzą sobie samotnie dotąd walczący bohaterowie? W grupie siła czy jednak Projekt Avengers nie ma szans na powodzenie?

Podczas poszukiwań Kapitana Ameryki, wiele lat temu, na dnie oceanu zamiast niego znaleziono potężny artefakt - Tesserakt. Teraz ktoś się o niego upomina. Loki, który według wszystkich w Asgardzie przepadł na wieki, przyjmuje moc z rąk potężniejszych od siebie istot i obiecuje im, że odnajdzie Tesserakt oraz poprowadzi ich armię na Ziemię. W obliczu zagrożenia, które stwarza przybysz z innego świata Nick Fury postanawia rozpocząć Projekt Avengers. Do gry o wysoką stawkę, którą jest uratowanie Ameryki i Świata, zaproszeni zostają Czarna Wdowa, Kapitan Ameryka, Iron Man, a także doktor Banner - Hulk. Niespodziewanie zjawia się też Thor, który wprowadza niemało zamieszania. Tej niecodziennej ekipie przyjdzie zmierzyć się nie tylko z Lokim i armią, którą dowodzi, ale też agentem Tarczy Sokolim Okiem oraz z astrofizykiem Erikiem Selvigiem. Jak poradzą sobie Avengersi? Przekonajcie się sami!

Jak nietrudno zauważyć wszystkie filmy MARVEL'A są ze sobą powiązane. Jeśli nie oglądaliśmy poprzednich możemy mieć pewne kłopoty z ustaleniem skąd coś się wzięło, ale nie jest to uciążliwe. Najważniejsze informacje są nam zaserwowane z dużą dawką humoru i fajerwerków, więc nie powinniśmy się pogubić. W Avengersach występuje cała plejada superbohaterów, a co za tym idzie ścierają się ze sobą ich osobowości tworząc przy tym niepowtarzalny klimat. Dochodzi między nimi do sprzeczek częściej niżby sobie tego życzyli zapewne. Tony Stark podchodzi do wszystkiego na luzie, nie przestrzega zasad, nie podlega regułom, co bardzo nie podoba się Rogersowi. Kapitan Ameryka przywykł do wykonywania rozkazów i nie może zrozumieć zachowań Iron Man'a. Dr Banner stara się za wszelką cenę nie denerwować, ale nie przychodzi mu to łatwo przy ciągłych docinkach Starka. Czarna Wdowa również nie zawsze trzyma nerwy na wodzy. Thor zdaje się być ponad to wszystko - przecież jest synem Odyna! 

Mimo zgrzytów, sprzeczek i różnic poglądów bohaterowie muszą podjąć kroki, które zapewnią spokój mieszkańcom Ziemi. Wydawałoby się, że przy ciągłych wybuchach, pościgach i zasadzkach nie ma miejsca na żarty, ale znajdziemy w Avengersach sporą dawkę komiksowego humoru. Będzie chwila na otarcie łez, ale znacznie częściej będziemy wstrzymywać oddech i czuć krążącą w żyłach krew. Film jest na prawdę dobry. To zwieńczenie dotychczasowych osiągnięć superbohaterów i wytwórni przy okazji. Na prawdę warto obejrzeć! (No i nie można zapomnieć o dodatkach po napisach!)

poniedziałek, 2 czerwca 2014

"Iron Man 2" | Film

Tytuł / Tytuł oryginalny: Iron Man 2
W roli głównej:  Robert Downey Jr
Gatunek: Science-Fiction, Przygodowy
Reżyseria: Jon Favreau
Polska premiera: 30. kwietnia 2010
Produkcja: USA

Kolejna część przygód superbohatera w żelaznej zbroi. Znów bardzo miło spędziłam czas w towarzystwie mocnego nie tylko w słowach, ale również w zbroi... czynach Tony'ego Starka alias Iron Man'a (Robert Downey Jr). Zaraz, zaraz... on nawet nie kryje się z tym, że jest Superbohaterem!

Tony Stark czuje, że odłamki, które pozostały w jego ciele nieubłaganie zbliżają się do serca. Żyje na pełnych obrotach nie chcąc stracić nic z życia, które wiódł do tej pory. Do obowiązków prezesa Stark Industries dochodzi masa spotkań z komisjami wszelkich maści pragnących zmusić go do przekazania zbroi Iron Man'a na rzecz armii USA. Zmęczony tym wszystkim Stark przekazuje firmę Pepper, a sam wyrusza na wakacje... Niedługie. Przychodzi mu stanąć do walki z Iwanem Wanko, który twierdzi, że mają niezałatwione porachunki. Wkrótce Iron Man'owi przyjdzie zmierzyć się nie tylko z Whiplash'em, ale też całą armią maszyn, które stworzył na polecenie Justina Hammer'a, właściciela firmy konkurującej ze Stark Industries.

Film nie jest tak dobry jak pierwsza część Iron Man'a, ale nie jest też porażką gatunku (jak często zdarza się w przypadku sequeli). Akcja toczy się szybko i efekciarsko. Na każdym kroku towarzyszą nam efekty specjalne, adrenalina i spora dawka humoru. Niezastąpiony Robert Downey Jr wprowadza do filmu charyzmę i niewymuszony luz. Rzuca na nas czar i nie pozwala oddalić się od ekranu. Możemy też zaprzyjaźnić się z Czarną Wdową graną przez Scarlett Johansson. Kobiety patrzą na nią z zazdrością (może nie zawsze, ale na pewno jest czego pozazdrościć), a mężczyźni z podziwem. Jej obecność przybliża nas wielkimi krokami do filmu, który ma być ważnym punktem w karierze superbohaterów MARVEL'A. 

Akcja goni tu akcję, a humor nie odstępuje nas na krok. Jest z czego się pośmiać i jest kiedy wstrzymać oddech z podziwu bądź przerażenia. Emocji na pewno nie zabraknie podczas oglądania Iron Man'a 2! Polecam miłośnikom gatunku i widzom głodnym kina akcji. : )

poniedziałek, 26 maja 2014

"Iron Man" | Film

Tytuł / Tytuł oryginalny: Iron Man
W roli głównej:  Robert Downey Jr
Gatunek: Science-Fiction, Przygodowy
Reżyseria: Jon Favreau
Polska premiera: 30. kwietnia 2008
Produkcja: USA

Minęło sporo czasu odkąd na Ziemi zjawił się Super-Bohater (Kapitana Amerykę mam na myśli). Ze świata ogarniętego wojną przenosimy się... do świata ogarniętego wojną. Potrzeba jest matką wynalazków i tak oto stajemy się świadkami narodzin Iron Mana - kolejnego Avengersa w Panteonie MARVEL'A.

Tony Stark jest egocentrykiem, uwielbia rozgłos, jest arogancki i zbyt pewny siebie. Poza tym to wielki geniusz i właściciel firmy Stark Industries, która zajmuje się głównie produkcją broni. Podczas jednego z wyjazdów na prezentację nowego typu rakiet wpada w zasadzkę i... zostaje uwięziony. Oczywiście chce się wydostać. Stark buduje zbroję, dzięki której udaje mu się wyrwać z rąk rebeliantów-terrorystów. Po powrocie do Ameryki postanawia ulepszyć swój wynalazek i zamiast produkcją broni zająć się ratowaniem świata. A jest przed kim!

Czego w tym filmie nie ma! Są fajerwerki, niezwykłe tempo akcji, cięty humor i... Robert Downej Jr. Reżyser i cała rzesza ludzi pracujących przy produkcji wykonała kawał dobrej roboty. Nie odczuwamy zmęczenia podczas oglądania, a Iron Man trwa przecież dwie godziny! To sto dwadzieścia minut szalonej akcji. Mamy w tym czasie do czynienia z Tonym Starkiem, który przechodzi dość głęboką przemianę, jego przyjaciółmi i wrogami. Wszyscy oni są bardzo pomysłowi i dorzucają do filmu coś od siebie, na przemian popierając Tony'ego w jego zamiarach lub odradzając mu. Co zrobi Stark? Dowiecie się tylko oglądając film! A na prawdę warto. Iron Man nie wymaga wyjątkowego skupienia, czy melancholicznego nastroju. Idealnie za to nadaje się na wypoczynek przy wtórze wybuchów : )

poniedziałek, 19 maja 2014

"Kapitan Ameryka" | Film

Tytuł oryginalny: Captain America: The First Avenger
Tytuł: Kapitan Ameryka: Pierwsze starcie
W roli głównej:  Chris Evans
Gatunek: Science-Fiction, Przygodowy
Reżyseria: Joe Johnston
Polska premiera: 5. sierpnia 2011
Produkcja: USA

Kolejny film wyprodukowany na podstawie komiksów MARVEL'A podbił moje serce. To za sprawą na prawdę ciekawej fabuły jak również głównego bohatera. Chociaż nie jest pierwszym filmem, to od niego powinniśmy zacząć zagłębianie się w historię Avengers'ów. Nie bez przyczyny angielska wersja tytułu brzmi "The Firs Avenger" czyli "Pierwszy Mściciel/Avenger's".

Akcja filmu rozgrywa się podczas II Wojny Światowej. Steve bardzo chciałby zaciągnąć się do wojska i walczyć w obronie kraju (i świata), ale jego wątła postawa i niezliczone choroby nie pozwalają na to. Nie poddaje się jednak i mimo wielu przeciwności dostaje w końcu upragnioną "Kategorię A". Jednak nie zostaje przydzielony do typowej kompanii, ale oddziału, z którego ma zostać wybrany kandydat na super-żołnierza. Ten zostanie poddany eksperymentowi, który, jeśli się powiedzie, sprawi, że wybrany młodzieniec zyska wyjątkowe zdolności. Jak nie trudno się domyślić to właśnie Steve dzięki swojemu charakterowi, niezłomności i odwadze trafia do ostatniej fazy badań i staje się szerzej znany jako Kapitan Ameryka. Z czym przyjdzie mu się zmierzyć podczas wojny i jak zakończą się jego zmagania? Tego dowiecie się tylko oglądając Kapitana Amerykę: Pierwsze starcie.

W filmie jest wiele humoru i równie dużo flagi Amerykańskiej, więc jeśli ktoś jest bardzo wyczulony na tym punkcie to na pewno wyłączy nie dotrwawszy nawet do połowy. Jeśli jednak komuś nie przeszkadza to wcale, będzie mógł cieszyć się akcją, sensacją i elementami fantastycznymi, które w ciekawy sposób łączą się ze sobą i dają niezły efekt. Oprócz oczywistych już efektów specjalnych, które i tak robią wrażenie i odpowiednio skomponowanej ścieżce dźwiękowej, mamy też plejadę sympatycznych aktorów. Oprócz bardziej znanych jak Tommy Lee Jones czy Hugo Weaving pojawia się całkiem przystojny Chris Evans w roli Kapitana Ameryki, jego przyjaciel "Bucky" grany przez Sebastiana Stan'a i wspaniała agentka Carter - Hayley Atwell.

Podsumowując, jest to na prawdę fajna propozycja dla filmożerców lubiących science-fiction, superbohaterów, pościgi i produkcje MARVEL'A. Jeśli nadarzy się okazja śmiało siadajcie przed ekranem telewizora czy komputera i oglądajcie!


środa, 27 listopada 2013

"W pierścieniu ognia" | Film

Tytuł: W pierścieniu ognia
Na podstawie: W pierścieniu ognia
W rolach głównych: Jennifer Lawrence, Josh Hutcherson
Reżyseria: Francis Lawrence
Polska premiera: 22 listopada 2013
Produkcja: USA

Maturka to nie przelewki, więc obecnie zamiast siedzieć w książkach przerabiam miliony zadanek z matmy. Jednak chwile luzu są równie ważne jak nauka, poza tym co za dużo to nie zdrowo. Właśnie dlatego, po dzisiejszej próbnej podstawowej maturze z matematyki poszliśmy do kina. Na co? Na ekranizację drugiej części Igrzysk śmierci

Film z reklamami trwał równe trzy godziny, ale siedząc na sali kinowej nie czułam upływu czasu. Oglądałam z zapartym tchem i łzami lejącymi się po policzkach. Przez większość seansu wycierałam oczy chusteczką i starałam się robić to na tyle szybko, żeby nie umknęły mi kolejne sceny. Wiadomo - adaptacja jak to adaptacja - nigdy nie będzie tak dobra jak książka. Zabrakło tu kilku dość istotnych szczegółów, parę wątków pominięto, niektóre zostały ubarwione lub lekko zmienione, ale ogólne wrażenie pozostaje na prawdę znakomite.

Katniss i Peeta jako zwycięzcy 74. Igrzysk odbywają tournee po pozostałych dystryktach. Nie jest to jednak zwykła prezentacja pozostałych przy życiu trybutów - ich decyzja o wspólnym zakończeniu rywalizacji na arenie przez zażycie trujących jagód odbiła się szerokim echem po Panem i została odebrana jako sprzeciw wobec władzy. Katniss, kosogłos, stała się symbolem buntu i rewolucji. Ludzie w całym kraju zaczęli protestować. Młodzi, zamiast łagodzić nastroje pojawiając się w dystryktach nieświadomie prowokowali mieszkańców do działania, do walki. Jedyną opcją na wyeliminowanie tych groźnych dla systemu jednostek, bez wzbudzania podejrzeń, było zmienienie zasad 75. Głodowych Igrzysk. Trybuci mieli zostać wylosowani z żyjących zwycięzców pochodzących z danych dystryktów. Dla Katniss był to wyrok - w "12" nigdy wcześniej nie było zwyciężczyni. Ona i Peeta ponownie trafiają na Arenę, gdzie zmierzą się z wyszkolonymi zabójcami - triumfatorami poprzednich edycji Igrzysk. Jak tym razem zakończy się rywalizacja na śmierć i życie?

Ogromne wrażenie, po raz kolejny, zrobiła na mnie charakteryzacja, za równo głównych bohaterów jak i tych mniej istotnych i rzadziej pojawiających się na ekranie. Zachwycała oczywiście suknia Katniss, w wersji ślubnej i "rebelianckiej", jak i kostium Effie z motyli. Ponadto dystrykt 1. - Kapitol, który sam w sobie był interesujący, dziwny i niesamowity. Również arena 75. Głodowych Igrzysk była niezwykła. Tym razem organizatorzy odeszli od walki człowieka z naturą a skupili się na logicznym myśleniu i wykorzystywaniu swoich umiejętności w pojedynku z technologią. Oprócz samego zamysłu, który został stworzony przez Suzanne Collins, autorkę książek, podziw wzbudzało wykonanie, dużo lepiej niż w pierwszej części dopracowane efekty specjalne oraz krajobraz, w którym rozgrywa się akcja.

Co mnie razi... Może to tylko moje zdanie, ale uważam, że mimo wspaniałej gry aktorskiej i osobistego uroku obojga głównych aktorów nie pasują oni do ról, które odgrywają. Każde z osobna - jak najbardziej, ale razem burzą mój obraz TEJ pary, którą stworzyła pani Collins. W książce Peeta był postawnym i przystojnym mężczyzną. Nie chcę odejmować mu żadnej z tych cech, ale Hutcherson wygląda na niższego od Lawrence, która z resztą nie wygląda jak szesnastolatka. Ale to drobny szczegół, na który przestałam zwracać uwagę już po chwili. Drugim minusem, zabiegiem, który staram się zrozumieć, jest rozbuchanie uczucia Katniss do Gale'a. Wiem, że Liam Hemsworth jest na prawdę przystojny i musiał pojawić się w filmie, zostać jakoś zaakcentowany, ale według powieści postać grana przez niego była dla Katniss "tylko" przyjacielem. Nawet jeśli darzyła go takim uczuciem jak on ją, to nie dawała tego po sobie poznać. Była twardą introwertyczką.

Miało być krótko, a wyszło jak zwykle : )
No cóż, pewnie i tak nie napisałam wszystkiego co przewinęło mi się przez myśl, ale uważam, że tyle starczy. Nie będę uchylać bardziej rąbka tajemnicy. Jeśli ktoś czytał, to wie co się wydarzy, a jeśli nie - nie będę zdradzać sekretu. Polecam bardzo!!!

niedziela, 23 grudnia 2012

"Żyj i pozwól umrzeć" - Ian Fleming

Seria: James Bond
Tytuł: Żyj i pozwól umrzeć
Tytuł oryginalny: Live and let die
Autor: Ian Fleming
Tłumaczenie: Robert Stiller
Ilość stron: 235
Wydawnictwo: Rzeczypospolita
Ocena: 7/10 bardzo dobra

Po ciekawych perypetiach związanych z kartą biblioteczną w końcu udało mi się wypożyczyć kolejną część Bondowskiej serii. Od razu wzięłam się za czytanie i muszę przyznać, że i tym razem nie zawiodłam się na dziele Iana Fleminga. Żyj i pozwól umrzeć to świetna kontynuacja Casino Royale, w której możemy śledzić dalsze losy agenta 007.

James Bond po rekonwalescencji wyrusza na kolejną misję. Zaraz po śmierci ukochanej Vesper, która okazała się podwójnym agentem, poprzysięga zemstę rosyjskiej organizacji SMERSZ, a dzięki zadaniu, które dostał od M, będzie miał ku temu okazję. Rynek amerykański zalały złote monety z XVII wieku, które finansowały siatkę sowieckich agentów w USA. Nikt nie wie skąd wzięły się w takiej ilości, ale przecież ktoś musi za tym stać. Podejrzenie pada na Mr. Biga - przywódcę kultu voodoo oraz posiadacza sieci klubów w Nowojorskim Harlemie. Ten wielki czarnoskóry mężczyzna ma na swoich usługach ogromną ilość Afroamerykanów, którzy boją się go i czczą. Bond wraz ze swoim przyjacielem z CIA, Feliksem Leiterem, próbują znaleźć tajemniczego Mr. Biga, który jest niebezpiecznym i bardzo inteligentnym sowieckim agentem. Podczas jednego z wypadów poznają Solitarie więzioną przez niego. Dziewczyna ma zdolności parapsychologiczne i pomaga 007 wydostać się z zasadzki agenta SMERSZU. Dzięki temu Bond rusza w dalszą podróż na Jamajkę przez Florydę mierząc się w międzyczasie z nieobliczalną i potężną siatką Mr. Biga. Jak potoczą się dalej losy zniewolonej Solitarie? Czy Feliks Leiter wyjdzie cało z tej misji? Skąd wzięły się złote monety i jaką na prawdę mają wartość?

Chociaż bohaterowie byli mi już znani z adaptacji filmowej, to poznanie ich pierwowzoru było dla mnie na prawdę ciekawe. Poznałam ich myśli i cele oraz kierujące nimi uczucia. Stali się mi bliżsi, a dzięki dobremu warsztatowi literackiemu Iana Fleminga, żywsi. Chłodno myślący Bond, zawsze pełen zapału Feliks, zastraszona, ale silna Solitaire czy potężny i błyskotliwy Mr. Big są postaciami wyrazistymi i budzącymi od razu najróżniejsze emocje.

Język był zrozumiały, nie zawiły. Wszystko jasne i klarowne, opisane bez dłużyzn i wyjątkowo sprawnie. Akcja bardzo spójna, a dialogi nie wciskane na siłę, tylko ją dopełniały. W tekst wkradł się co prawda slang, który dodał książce ironii i śmiechu. Chociażby fragment wypowiedzi czarnoskórego chłopaka rozmawiającego z dziewczyną "Mnie ino gwizdnąć na dziuszki, a zara ich tłum się ino zwija, co bym nie kazał, jak tylko się trafi, żem chwilowo spłukany." (str. 49) Kto by się nie zaśmiał pod nosem? Oprócz tych drobnych, można by powiedzieć, nieudogodnień mamy też kilka słówek francuskich lub pochodzących z kultu voodoo, które wyjaśnione są w słowniczku na końcu książki. 

Podsumowując, była to książka pełna akcji, ciekawa i... przewidywalna w niektórych momentach. Nie żałuję czasu, który spędziłam pogrążona w lekturze. Polecam serdecznie! :)

wtorek, 18 grudnia 2012

"Tożsamość Bourne'a" - Robert Ludlum

Seria: Bourne
Tytuł: Tożsamość Bourne'a
Tytuł oryginalny: The Bourne Identity
Autor: Robert Ludlum
Tłumaczenie: Andrzej Dobrosz
Ilość stron: 397
Wydawnictwo: Amber
Ocena: 7/10 bardzo dobra

Każdy musi czasami odbyć drogę w przeszłość, w swoją pamięć - sprawdzić to i owo oraz przypomnieć sobie to, co zapomniane. Taką właśnie podróż odbyłam sięgając po Tożsamość Bourne'a, którą miałam okazję już przeczytać. Bodźcem, który mnie do tego pchnął był film, ekranizacja powieści, który widziałam któryś-tam raz z rzędu, bo znów emitowali go na antenie jednego z kanałów telewizyjnych. I właśnie oglądając ten film uświadomiłam sobie, że zatarł on moje wspomnienia, prawdziwe rzecz jasna, związane z książką. Gdzieś tam czułam, że nie odzwierciedla tego, co ja zapamiętałam z powieści Ludluma, pewne fakty zostały pominięte, a pewne dodane. Postanowiłam więc, tak jak główny bohater, zrekonstruować wydarzenia, które kołatały się bezmyślnie w mojej głowie.

Gdy wyłowiony z wody mężczyzna zaczyna odzyskiwać przytomność, w jego głowie jak oszalałe przesuwają się obrazy i dźwięki, których nie jest w stanie zidentyfikować. Lekarz-alkoholik, jedyny na wyspie, na którą trafił, pomaga mu wszystko poskładać, niestety dość szybko okazuje się, że rozbitek bez nazwiska nic nie pamięta. Jedyne, do czego udało im się dojść, to fakty, że w przeszłości przeprowadzono na nim operację plastyczną, zacierającą ostrość rysów twarzy i nosił soczewki, chociaż nie miał wady wzroku. Były też domysły dotyczące znajomości różnych języków i sztuk walki - skąd mógł je znać, kim mógł być. Pierwszym pewniejszym tropem okazuje się wszyty pod skórę negatyw z numerem konta w Zurychu. Tam też swoje pierwsze kroki kieruje mężczyzna z przeszłością, której nie pamięta.

Odzyskując umiejętności i fragmenty pamięci, rozbitek zaczyna poszukiwanie swojej tożsamości. Rusza do Zurychu, a potem dalej, do Paryża, zastawiając za sobą śmierć i zniszczenie. Sam ściga, chociaż pamięć go zawodzi, próbuje odszukać kogoś, kto mógłby powiedzieć mu kim jest i co się stało. Próbuje też odnaleźć Carlosa, ale nie wie kim jest Carlos. Już jako Jason Bourne, nazwisko i imię poznał dzięki drobnym podstępom i automatyzmowi działań, zbiera informacje o swojej przeszłości i o człowieku, którego poszukiwał we wcześniejszym życiu. To co udaje mu się odkryć, jest nieprawdopodobne, ale gdzieś w głębi siebie czuje, że prawdziwe. "Treadstone-71", "Kain to Charlie, a Delta to Kain. Ale kim jest Delta?".

Czytając tą książkę zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo przeinaczony jest film. Nie ma w nim ani słowa o Carlosie, który jest postacią główno-wątkową w powieści, pominięto fakt, dla którego Jason Bourne stał się tym, kim był przed utratą pamięci, uproszczono intrygę do minimum. Książka zawiera w sobie dużo więcej akcji, sensacji i, rzecz jasna, szczegółów. Język, którym została napisana, jest łatwo przyswajalny, a styl, którym posługiwał się Robert Ludlum, pozwala nam wciągnąć się w akcję już od pierwszej strony. Nie ma dłużyzn, nie ma zbędnych opisów - sama treść, która zaspokaja umysł czytelnika. Temat tożsamości Jasona Bourne'a został wyczerpany, ale nie oznacza to wcale końca jego historii. Z góry mogę założyć (przecież raz już czytałam), że jest to najlepsza, a przynajmniej najbardziej mi się podobająca, część Trylogii. Zachęcam, polecam :)

piątek, 16 listopada 2012

"Casino Royale" - Ian Fleming

Seria: James Bond 007
Tytuł/Tytuł oryginalny: Casino Royale
Autor: Ian Fleming
Tłumaczenie: Rafał Śmietana
Ilość stron: 205
Wydawnictwo: Znak
Ocena: 7/10 bardzo dobra


Odkąd fanatycznie zaczęłam interesować się Jamesem Bondem minęło już sporo czasu. Od dawna również wiem, że cala filmowa seria o wyczynach 007 opiera się na pewnym książkowym pierwowzorze autorstwa Iana Fleminga. Zanim jednak udało mi się przeczytać pierwszą część cyklu powstał kolejny film o przygodach agenta Jej Królewskiej Mości. Musiałam też całkiem sporo się namęczyć żeby zdobyć Casino Royale. (Do tej pory nie mogę zrozumieć jak to jest, że film zna każdy, a książki bardzo trudno gdzieś znaleźć.) W końcu jednak znalazłam i mogłam zabrać się do dzieła!


Przygody Jamesa Bonda zaczynają się nie na wyspie Doktora No., ale we francuskim kasynie w Royale. Agent z licencją na zabijanie, którą oznaczają dwa symboliczne zera, musi za stołem do bakarata zmierzyć się z Le Chiffre'em, księgowym francuskich komunistycznych związków zawodowych. Roztrwonił on majątek związku i jedyną szansą jaka pozostała mu na uratowanie firmy i życia była wygrana w grze o duże stawki. Inaczej, gdyby pieniądze nie znalazły się dostatecznie szybko, mógłby zarobić co najwyżej kulkę w łeb od jednego z agentów SZMERSZ'u (skrót od rosyjskiego "śmierć szpiegom").

Bond nie pracował jednak sam i nie był kompletnym laikiem w grach hazardowych. Najpierw przez kilka dni przyglądał się grze swojego przeciwnika, następnie sam starannie przygotował się do pojedynku. Dzięki pomocy francuskich służb specjalnych oraz amerykańskiego wywiadu dysponował wszystkim o co prosił. Oprócz Mathiasa i Feliksa pomaga mu również Vesper. Choć agent 007 traktuje kobiety dość przedmiotowo to tym razem zaczyna postępować inaczej. Nie zdając sobie z tego sprawy zaczyna się przejmować dziewczyną i myśleć nie tylko o swoich, ale i o jej potrzebach.

Rozgrywka między Bondem i Le Chffre'em nie skończyła się przy stole do bakarata. Znawcy filmu wiedzą co działo się dalej (Casino Royale z 2006 roku jest na prawdę świetną adaptacją!) chociaż i tak mogą być zaskoczeni niektórymi wydarzeniami, a reszcie nie będę zdradzać zakończenia!

Co mnie uderzyło to to, że różnica między filmowym agentem, a postacią stworzoną przez Iana Fleminga jest znikoma chociaż od razu zauważalna. Byłam przekonana, że na przestrzeni lat wizerunek agenta z licencją na zabijanie zmieni się lub zostanie poddany pewnym transformacją, ale zostałam mile zaskoczona. Rzeczą, która zapadła mi w pamięci, jest fakt, że książkowy pierwowzór nałogowo pali papierosy, a w filmie (przynajmniej w najnowszych ekranizacjach) nie zobaczymy go z nimi w ustach. W Casino Royale poznajemy też poglądy agenta 007 oraz jego sposób pracy i postrzegania świata. Jest to na prawdę interesujące. Książka zawiera również dokładny przepis na ulubionego drinka Bonda (dla zainteresowanych).

Trudno jest mi pojąć fenomen tej książki ze względu na to, że nie ma tam nic nadzwyczajnego, narracja jest trochę zbyt szczegółowa (jak na mój gust), a tło akcji też wcale nie oszałamia. Przez pierwsze trzy rozdziały (są dość krótkie, ale to zawsze trzy rozdziały) nie wiedziałam na czym mam się skupić. Jednak już po chwili przerzucałam kartkę za kartką nie orientując się kiedy zdążyłam ją przeczytać. Sama nie wiem co w powieści Fleminga wypatrzyli pierwsi producenci filmowi, ale jestem im bardzo wdzięczna. Film spokojnie może mierzyć się z książką! (Przynajmniej jeśli chodzi o Casino Royale, które podobno było ekranizowane aż trzy razy!)

Bardzo serdecznie polecam, bo lektura jest wciągająca, a przy okazji można poznać najsławniejszego agenta naszych czasów, Jamesa Bonda, od podszewki! Może jak coraz więcej osób będzie próbowała odnaleźć tą książkę w bibliotekach, to w końcu pojawi się w zbiorach? :) Bardzo na to liczę, bo w Gdańsku była tylko w jednej lub dwóch bibliotekach...

I na koniec piosenka z czołówki filmu o tym samym tytule (uwielbiam muzykę z Bonda, uwielbiam muzykę z Bonda...) :D 


wtorek, 30 października 2012

Skyfall | Film

Seria: James Bond
Tytuł/Tytuł oryginalny: Skyfall
Reżyseria: Sam Menders
W roli głównej: Daniel Craig
Premiera: 23 X 2012 (świat), 26 X 2012 (Polska)
Produkcja: USA, Wielka Brytania

Tak, byłam i widziałam! I muszę przyznać, że jestem zachwycona. Skyfall to zdecydowanie najlepsza część Bonda z Danielem Craigiem w roli głównej. W końcu Bond znów staje się sobą - nie jest ckliwy, nie mści się za swoją ukochaną i nie pręży się jak lew do skoku na każdym kroku tylko... no właśnie! Powraca również dawny styl, chociaż czasem zamiast Martini Agent 007 popijał będzie piwo. Ale uroku mu to nie odejmuje.

James Bond bierze udział w pościgu. Ktoś wykradł dane, w których ujawnione są nazwiska agentów, którzy inwigilują organizacje terrorystyczne, a on musi go dopaść. Misja nie kończy się dla 007 zbyt szczęśliwie - zostaje uznany za zmarłego. Jednak nie tylko dla niego nie jest to najlepszy czas. M naciskana jest do odejścia na emeryturę, a MI6 zastaje zaatakowane. Bond powraca do służby, chociaż przymusowe wakacje na gorącej plaży bardzo przypadły mu do gustu. Wyrusza, by odnaleźć człowieka, który kryje się za kradzieżą dysku i wysadzeniem w powietrze siedziby MI6. W podroży znów towarzyszą mu zasadzki i podstępy, ale, jak na Agenta 007 przystało, radzi sobie z nimi poprawiając mankiety. Jego urok jak dawniej działa na kobiety. I nie tylko... Dowcipne riposty przypominają nam dawnego Bonda.

Więcej nie zdradzę, bo na pewno zabrałabym radość oglądania, ale zdecydowanie zachęcam do pójścia do kina na Skyfall. Oprócz wspaniałego filmu, podczas którego można śmiać się i płakać, zostaniemy urzeczeni piosenką w wykonaniu Adele :)


niedziela, 28 października 2012

Robert Ludlum - "Klątwa Prometeusza"

Tytuł: Klątwa Prometeusza
Tytuł oryginalny: The Prometeus Deception
Autor: Robert Ludlum
Tłumaczenie: Jan Kraśko
Ilość stron: 518
Wydawnictwo: Albatros
Ocena: 5/10 przeciętna

Klątwa Prometeusza to powieść pełna intrygi i sensacji. Jest tu mnóstwo zwrotów akcji, tajemnic, niedopowiedzeń i domysłów, czyli wszystko to, co powieść sensacyjna powinna zawierać. Problem w tym, że miała w sobie tylko to. Nic nowego, świeżego, niczym mnie nie zaskoczyła. Długo zastanawiałam się nad oceną i w końcu postawiłam na "przeciętną". Nie oznacza to, że powieść jest kiepska, tego nie powiedziałam. Po prostu, jak na Ludluma, jest to dość schematyczna i oklepana już fabuła. Czyli przeciętna. Może gdyby była to pierwsza książka tego autora, z którą miałabym do czynienia, oceniłabym ją w inny sposób, ale, na szczęście lub nieszczęście, miałam okazję spotkać się wcześniej z twórczością tego Pana i uważam poprzednie spotkania za na prawdę udane, ale to ostatnie już nieco mniej.

Pytanie, które sobie zadajemy już na początku książki zapisane jest na okładce: czy amerykańską agencję wywiadowczą mogli założyć Rosjanie?

Nick Bryson jest agentem Dyrektoriatu, tajnej organizacji wywiadowczej działającej na terenie całego świata. Po powrocie z kolejnej już misji okazuje się, że żona go opuściła, nie zdradzając powodu, a on sam zostaje zwolniony, otrzymuje nową tożsamość i nowe życie jako wykładowca akademicki. Nick jest załamany, popada w depresję, a kiedy już udaje mu się otrząsnąć znów zostaje wciągnięty w wir wydarzeń, których nie potrafi zrozumieć. Pewnego dnia odwiedza go zastępca dyrektora CIA i przedstawia mu niezbite dowody na to, że Dyrektoriat, kryjąc się za fasadą tajnej agencji wywiadowczej był tak na prawdę ugrupowaniem terrorystycznym. Dręczony poczuciem winy Nick postanawia zrehabilitować się i pomóc w odnalezieniu jego byłych chlebodawców. Rusza w pogoń za przeszłością i coraz bardziej zaplątuje się w sieć kłamstw i układów. Wkrótce dochodzi do serii zamachów terrorystycznych, za które ktoś chce zrzucić winę na niego. Co jest prawdą, a co kłamstwem? Kto mówił prawdę? Czym jest Dyrektoriat? Kto chce obarczyć odpowiedzialnością Nick'a? Co stało się z Eleną - żoną Brysona? To tylko niektóre pytania, które nasuwają się na myśl podczas czytania.

Język w tej powieści, jak we wszystkich dziełach Ludluma, jest prosty i zrozumiały. Czasami wpadnie jakiś fachowy zwrot, ale łatwo można go rozpracować. Postaci są fascynujące, tajemnicze i na prawdę dopracowane. Akcja również nie jest monotonna, chociaż, jak już wspomniałam, dla czytelników zaznajomionych z książkami Ludluma, fabula może wydać się oklepana i schematyczna.

Polecam : )

poniedziałek, 14 maja 2012

"Igrzyska Śmierci" | Film

Tytuł: Igrzyska Śmierci
Na podstawie: Igrzyska Śmierci
W rolach głównych: Jennifer Lawrence, Josh Hutcherson
Reżyseria: Gary Ross
Scenariusz: Billy Ray
Polska premiera: 23 marca 2012
Produkcja: USA



To już ostatni moment żeby wybrać się do kina na Igrzyska. Emitowany jest już od marca, więc są coraz mniejsze szanse na obejrzenia go na wielkim ekranie. Na prawdę warto poświęcić te dwie godziny - nie będzie czego żałować!

Zazwyczaj książka jest lepsza od filmu. Można nawet powiedzieć, że zawsze. Jednak niektóre filmowe adaptacje książek robią tak wielkie wrażenie, że aż zapiera w piersi dech. Jednym z takich filmów jest właśnie ekranizacja Igrzysk Śmierci. Film oglądałam z kuzynem, który książki nie czytał. Na samym początku był nastawiony sceptycznie: aż dwie godziny? Ale po seansie zgodnie stwierdziliśmy, że gdyby film był chociaż odrobinę krótszy straciłby coś na prawdę ważnego. Spodobał się i jemu i mi, chociaż na różny sposób. Ja cieszyłam się, że wspaniała powieść została utrwalona na filmie, on, że obejrzał na prawdę świetny film.

Akcja goniła tu akcję, nie było chwili wytchnienia (z resztą, czytając też nie dało się oderwać nawet na chwilę!). Filmowe kreacje Katniss i Peety oraz pozostałych bohaterów były wspaniałe. W pełni oddawały moje wyobrażenie o nich. Co do całej scenografii oraz wszystkich kostiumów - były po prostu oszałamiające! Tyle wzorów i kolorów na raz. Coś w sam raz dla Kapitolu! Może zmieniłabym to i owo, ale to są drobne, prawie niezauważalne szczegóły, które każdy wyobraża sobie inaczej.

Pomimo nastoletnich bohaterów i ich problemów film porusza wiele tematów trudnych. Nie jest to typowa młodzieżowa bajka, ale wzruszająca opowieść o prawdziwym cierpieniu i bezsensie niektórych działań. Także o bezwzględnym świecie, w którym trzeba robić wszystko na pokaz. Znajdzie się tu na pewno wiele więcej takich tematów.

Igrzyska Śmierci to wspaniała seria książek i wspaniały film. Mogłabym w nieskończoność czytać o przygodach Katniss. Dzięki magii kina wspaniała historia została przeniesiona z papieru na ekrany. Co prawda kilka postaci zostało pominiętych, kilka zdarzeń zastąpionych innymi, ale i tak uważam, że jest to jedna z lepszych ekranizacji. Nie można przejść koło tego filmu obojętnie! Polecam wszystkim fanom książki oraz tym, którzy jeszcze nie mieli okazji jej czytać.

-----------------------------------------------------------------------
Na zachętę zwiastun muzyczny:


Oraz opis z filmwebu:
Katniss pochodzi z Dwunastego Dystryktu, jednego z najbiedniejszych regionów w państwie Panem. Kiedy jej młodsza siostra zostaje wylosowana do udziału w Głodowych Igrzyskach, corocznym turnieju organizowanym przez bezwzględne władze, Katniss zgłasza się by zająć jej miejsce. Musi opuścić nie tylko rodzinę, której jest żywicielką, ale i Gale'a, który zdaje się być kimś więcej niż przyjacielem. Aby ich jeszcze zobaczyć, musi zwyciężyć w transmitowanych przez telewizję Igrzyskach. Przeżyć może tylko jeden uczestnik. Pochodzący z biednego dystryktu i nie szkoleni w walce Katniss i chłopak Peeta, w oczach widzow skazani są na porażkę. Igrzyska są jednak nieprzewidywalne. Między młodymi rodzi się uczucie, a odważna szesnastolatka rozpala w ludziach nadzieję na zmiany. Staje się symbolem buntu i walki z niesprawiedliwością. Jednak jeśli kiedykolwiek ma zobaczyć jeszcze rodzinny Dystrykt 12, musi dokonać rzeczy niemożliwych...