Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paranormal romance. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paranormal romance. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 czerwca 2013

"Szeptem" - Becca Fitzpatric

Seria: Szeptem
Tytuł: Szeptem
Tytuł oryginalny: Hush, Hush
Autor: Becca Fitzpatric
Tłumaczenie: Paweł Łopatka
Ilość stron: 324
Wydawnictwo: Otwarte
Ocena: 7/10 bardzo dobra

Jak już wzięłam się za czytanie to od razu z rozmachem! Dawno tak dobrze nie siedziało mi się z książką w ręku... Ale do rzeczy! Znawczynią paranormal romance nie jestem, ale z tych kilku powieści, które przeczytałam zdołałam stworzyć sobie pewien obraz gatunku. Muszę przyznać, że Szeptem nie tylko poszerzyło moje horyzonty w tym zakresie, ale również podziałało na wyobraźnie i emocje. Oczywiście autorce nie udało się całkowicie zerwać z pewnymi schematami, ale wtedy nie byłby to już ten sam rodzaj powieści. Ogólnie rzecz biorąc - pierwsza część serii zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie i będę czekała na więcej!

W życiu Nory nic nie zapowiadało kolejnych poważnych zmian, bo przecież jak duży wpływ może mieć to, z kim siedzimy na biologii? (eh, biologia... - czy właśnie nie na tej lekcji Bella poznała Edwarda?) Jak się okazuje, bardzo duży. Vee, z którą do tej pory siedziała na wszystkich lekcjach powędrowała do tyłu, a na jej miejscu usiadł Patch. Niezwykle tajemniczy i oszałamiająco przystojny chłopak budził w dziewczynie całą masę sprzecznych emocji począwszy od paranoicznego strachu, na silnym pożądaniu kończąc. Najdziwniejsze było to, że wiedział o Norze wszystko, a ona o nim nic. Nikt nie wiedział o nim zupełnie nic.

Nic nie było wiadomo również o Elliocie i jego kumplu, Julesie. Tylko tyle, że nagle zaczęli pojawiać się w Coldwater i interesować Norą. Oczarowana nimi Vee namawiała przyjaciółkę na bliższą znajomość z chłopakami i stanowczo odradzała zadawanie się z Patchem, bo jej zdaniem to ON był przyczyną wszystkich dziwnych i niewyjaśnionych zdarzeń, które nagle zaczęły się dziać w życiu Nory.

Szalona przygoda na Archaniele była nie początkiem, a środkiem historii, która trwała od dawna, ale której finał jeszcze nie nadszedł. Tajemnica wciąż jest tajemnicą i tylko nieliczni o niej wiedzą. Jak powiedział Patch: „Pamiętaj, że człowiek się zmienia, jednak jego przeszłość nigdy.” Nie da się cofnąć czasu, ale można próbować zmienić przyszłość. Walka trwa, a Nieśmiertelni i Upadli będą wciąż ją toczyć...

Moje wrażenia? Przyznaję, że bardzo dobrze bawiłam się czytając Szeptem.  Powieść, jak to paranormal romance, w moim odczuciu była lekka, przyjemna i odmóżdżająca, czyli idealna na jeden z pierwszych wieczorów lata. Co do fabuły nie mam żadnych zastrzeżeń - po tych wszystkich historiach z wampirami anioły, w jakiejkolwiek formie, to powiew świeżości. Mogę się tylko czepiać zachowań niektórych bohaterów, ale czego można się spodziewać po nastolatkach? Zupełnie wszystkiego, wiec w sumie nie było tak źle. Bohaterowie, których przedstawia nam autorka są warci uwagi - ktoś z pozoru stwarzający dobre wrażenie może okazać się najgorszą szują, więc nie ma co przyczepiać łatki na samym początku powieści. Narracja pierwszoosobowa skłania nas do patrzenia na świat oczami Nory, ale Becca Fitzpatric zrobiła z tego dobry użytek. Czasem narracja prowadzona przez główną bohaterkę dobija mnie, bo jest ona płytką blondynką myślącą tylko o tym co na siebie włożyć. Nora jest postacią wielobarwną, więc jej sposób patrzenia na świat i otaczające ją rzeczy jest dużo bardziej złożony. Jestem jednak trochę zawiedziona, bo miałam nadzieję, że wątek Upadłych będzie pojawiał się częściej... Ale nie wszystko można mieć od razu! Coś trzeba było zostawić na "potem".

Mniej więcej dwa lata temu postanowiłam, że przeczytam tą książkę, od pół roku stała na półce i dopiero teraz udało mi się do niej zajrzeć. W końcu! Jeśli jeszcze nie słyszeliście o Szeptem, to najwyższa pora to zmienić :)

środa, 11 kwietnia 2012

"Zmierzch" - Stephenie Meyer


Seria: Zmierzch
Tytuł: Zmierzch
Tytuł oryginalny: Twilight
Autor: Stephenie Meyer
Tłumaczenie:
Ilość stron: 413
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Ocena: 6/10 (dobra)

Długi okres "wstrzemięźliwości" książkowej oraz wolny czas w Święta sprawił, że sięgnęłam po czytaną już raz książkę. W ręce wpadł mi Zmierzch prezentujący się bez zarzutu na półce w pokoju mojej kuzynki. Chociaż było to moje kolejne spotkanie z tą książką, przyznam szczerze, że dobrze się bawiłam czytając ją. Nie było to to samo co za pierwszym razem, jasna rzecz, ale spodziewałam się o wiele mniejszych emocji i nie tak świetnego spędzenia wolnego czasu.

Historię Belli i Edwarda znają wszyscy. Jeśli ktoś nie czytał książki to zapewne obejrzał film lub usłyszał co nieco od kogoś kto lekturę lub seans miał już za sobą. Czytając pierwszy raz całą serię byłam szczerze zachwycona! Czytałam całymi nocami i wylałam morze łez. Niestety (a może stety, sama już nie wiem) do kin wszedł film, adaptacja sagi. I wtedy zaczęło się piekło.

Bella przeprowadza się ze słonecznego Phoenix do Forks, deszczowego miasteczka w stanie Waszyngton. Jest przeciętną siedemnastolatką, której rodzice rozwiedli się i mieszkają na dwóch krańcach świata. Jednak od przeprowadzki już nic nie ma być przeciętne. Najpierw z szarej myszki staje się przez wszystkich lubianą dziewczyną, a potem poznaje zabójczo przystojnego chłopaka, który okazuje się być wampirem.

Przez ponad trzy czwarte pierwszej części nie dzieje się nic specjalnego. Chyba, że za takowe uważamy zadomawianie się Belli w nowym otoczeniu, czy wypad ze znajomymi na plażę. Mimo to czyta się przyjemnie. Nikt się nie zabija (giną tylko grizzly i pumy), nikt nie musi uciekać. Jest kilka momentów trzymających w napięciu odrobinę bardziej niż reszta, ale wiadomo, że dzielny i niezniszczalny Edward uratuje swoją ukochaną z opresji. Jeśli chodzi o wątek miłosny, jest on na prawdę dobrze zobrazowany. Myślę, że to właśnie jest to, co najbardziej zachwyci młode czytelniczki.

Na samym końcu pojawia się wampir-łowca, który za wszelką cenę pragnie złapać Bellę w swoje sidła. Dziewczyna ucieka przed nim do rodzinnego Phoenix z pomocą rodziny Cullenów, przyszywanej wampirzej rodziny Edwarda. Jednak jemu udaje się ją wytropić i zmusić do spotkania. Co się stanie? Może jednak ktoś nie wie (lub jeszcze się nie domyślił), więc nie zdradzę.

Ogólne wrażenie jest dobre. Książka nie porywa, ale przyjemnie spędza się przy niej czas. Jest też bardzo ładnie wydana, więc samo patrzenie na nią sprawia niemałą przyjemność ;) Jabłko na okłądce nawiązuje do rozpoczynającego książkę cytatu z księgi rodzaju, a tytuł do porównania "zmierzch, jako koniec". Koniec dawnego życia i początek nowego, wśród nocy. Życzę przyjemnej lektury tym, którzy jeszcze nie mieli okazji zapoznać się z sagą.

-------------------------------------------------
No i tak na marginesie dodam jeszcze, ze na prawdę warto przeczytać jeszcze raz coś, co kiedyś było dla nas fascynujące. Po "Zmierzchomanii" miałam już dość wszystkiego związanego z Bellą czy Edwardem, ale książka jest zdecydowanie ciekawsza niż film, więc polecam :D

piątek, 18 listopada 2011

"Scarlett" - Barbara Baraldi

Tytuł: Scarlett
Tytuł oryginalny: Scarlett
Autor: Barbara Baraldi
Tłumaczenie: Karina Buchardt
Rok wydania powieści: 2010
Ilość stron: 337

Po literaturze typowo życiowej, czyli z serii "mogło wydarzyć się na prawdę", przyszła pora na moment rozluźnienia i odwiedzenia świata nieco mniej rzeczywistego.Książkę zatytułowaną Scarlett wybrałam zupełnie przypadkowo szwendając się między półkami księgarni. Nigdy wcześniej nie słyszałam ani o autorce, ani o samej powieści. Nic dziwnego - jest to dopiero pierwsza książka tej autorki, wydana się na polskim rynku.

Od pierwszych stron wciągnęłam się w historię Scarlett - głównej bohaterki. Ma 16 lat, chodzi do szkoły, przeżywa pierwszą drobną miłość... Jednak tuż po zakończeniu roku szkolnego przeprowadza się z rodzinnego miasta Cremony do Sieny, gdzie ma zacząć naukę w nowej szkole. Świat wali jej się na głowę. Rozłąka z przyjaciółmi, z Matteo, który stał się dla niej ważny. Znamy jej myśli, bo narracja w książce jest pierwszoosobowa. W miarę upływu czasu zauważałam coraz więcej podobieństw między nami. Może, jak mówiła często poznana przez Scarlett Ganziana, mają na to wpływ gwiazdy. Była bardzo wrażliwa i wybuchowa za razem, uparta, kiedy czegoś bardzo chciała, umiała kochać, kochała czytać. Zaczęła się szkoła, a wraz z nią nowe przyjaźnie, nowe problemy. Wolne chwile Scarlett spędza w bibliotece, gdzie zawiera znajomość z Eduardo, bibliotekarzem. Szczególnie dużo kłopotów ma z chłopakami, którzy zaczynają się nią interesować. Głównie przez Umberto dochodzi do kilku nieporozumień. W końcu jednak Scarlett poznaje Michaela... I od tego momentu jej życie zmienia się diametralnie.


czwartek, 10 marca 2011

"Pamiętniki wampirów" - L. J. Smith

"Pamiętniki wampirów" zostały napisane przez Lise Jane Smith. Pierwotnie była to trylogia, na którą składały się "Przebudzenie", "Walka" i "Szał". Wydane zostały w roku 1991 tak jak czwarta część serii "Mrok".  Późniejsze zostały wydane w 2009 i 2010 roku. Piąta część została podzielona przez polskie wydawnictwo na dwie części - "Powrót o zmierzchu: i "Uwięzieni". "Dusze cieni" to ostatnia, która ukazała się w Polsce książka z serii "Pamiętniki wampirów", ale kolejna "Północ" została wydana w stanach już w zeszłym roku, a my oczekujemy na premierę w najbliższym czasie. Przejrzałam też kilka stron na temat "Pamiętników" i okazało się, że kolejne trzy części są w planach. Tak, więc liczyłam na szybkie uporanie się z serią, a tu nic z tego. Będę musiała czekać na zakończenie.

"Przebudzenie" to pierwsza część. Bohaterka, która będzie prowadziła nas w te wszystkie dziwne przygody to piękna blondynka, która robi z facetami co chce. Nie jest to zbyt trafne obsadzenie tej roli, bo nikt nie współczuje dziewczynom, które wszystkimi manipulują, a gdy przestają staczają się na dno szkolnej hierarchii. Chociaż z drugiej strony w ten sposób zmiany, które przejdzie będą bardziej widoczne. Oczywiście poznaje chłopaka, przystojnego w dodatku z tajemnicą i przysięga, że go zdobędzie jakiekolwiek będą tego konsekwencje. Kiedy już wszystko ze Stefano zaczyna się układać pojawia się jego zabójczo przystojny brat, któremu również podoba się Elena. Dochodzi do sporów między nimi i nagle Stefano gdzieś przepada, a jego piękna dziewczyna postanawia stawić czoło Damonowi, jego bratu. To jest główny wątek historii. Są również inne. Była przyjaciółka Eleny, Caroline, chce się na niej zemścić za to, ze Stefano wybrał właśnie ją, Bonni, która jest Elenie bardzo bliska odkrywa swoje korzenie i okazuje się, że jest spokrewniona z Druidami, a Meredith spokojna jak zwykle podtrzymuje ją na duchu.

W "Walce" wszystko zaczyna się bardziej komplikować, ale jednocześnie sprawia to, że akcja płynnie toczy się dalej. Okazuje się, że Damon nie miał nic wspólnego z niezaginięciem Stefano i pomaga Elenie go odszukać. Znajdują go, ale zabójczo-przystojny-brat nie chce wybaczyć mu tego, że kiedyś kochali tę samą kobietę, Katerin, i ona zginęła. Jednak  ważniejsze dla niego jest upokorzenie Stefano i sprawienie by cierpiał, więc podając się za studenta zostaje zaproszony do domu Eleny. Przychodzi do niej co noc by "wymienić krew" (był to najbardziej niezrozumiały fragment dla mojego brata dlatego postaram się wyjaśnić. "Dawca" krwi pije krew wampira, który się nim pożywił. W ten sposób można doprowadzić do przemiany człowieka w wampira). Elena oczywiście zachowała to w tajemnicy. Kolejnym wątkiem jest to, że Caroline chce upokorzyć Elenę, więc kradnie jej pamiętnik i chce go odczytać na paradzie. Wszystko się komplikuje i Elena wpada samochodem do rzeki. Umiera.

"Szał" zaczyna się od przebudzenia Eleny. Ponownego, bo okazało się, że jest wampirem. Jednak nie do końca wiedząc co się dzieje wyznaje swoją miłość Damonowi i próbuje zabić Stefano. Miasteczko pogrążone w żałobie, pogrzeb itp. Ale Elena ma się całkiem dobrze i zaczyna odzyskiwać pamięć. Uczestniczy w swoim pogrzebie, a podczas niego wszystkie psy z miasta zaczynają atakować ludzi, bo są pod wpływem Mocy, której żadne z nich nie mogło zdefiniować. Okazuje się, że za wszystkim stoi Katerin, była ukochana braci Salvatore. Ona sprawił, że znaleźli się obaj w tym mieście i poznali Elenę. Uświadamia im tez, że nie umarła naprawdę 500 lat wcześniej jak sądzili. Chce zabić ich wszystkich, ale nasza bohaterka rzuca się na nią ostatkiem sił i umiera wraz z nią.

"Mrok" był dla mnie najbardziej niepojętą częścią tej historii. Elena ginie po raz drugi, ale miasteczku nadal coś zagraża. Kontaktuje się z Bonnie z zaświatów gdzie przebywa i próbuje im pomóc walczyć z Mocą. Bonnie wzywa Damona i Stefano, którzy przyrzekli Elenie, że będą się nawzajem sobą opiekować. Dzieją się dziwne rzeczy. Przybywa Klaus, Starszy wampir posiadający niezwykła moc. Był on tym, który przemienił Katerin ponad 500 lat temu. Współpracuje z Taylerem, chłopakiem ze szkoły dziewczyn, który okazuje się być wilkołakiem. Razem zastawiają pułapkę na Stefano, Damona i przyjaciół Eleny, bo chcą zniszczyć ich. Na ich nieszczęście jest to Halooween i Bonnie wzywa z zaświatów Elenę, która z armią duchów rozprawia się z Klausem. A potem jakby to było czymś normalnym Elena wraca na Ziemię pod postacią człowieka.

"Powrót o zmierzchu" i "Uwięzieni" byli pierwotnie jedną książką. Elena powoli odzyskuje siły. Ma umysł dziecka, ale Moc, której nikt inny nie posiada. Umie latać itp. Przez to jaką moc posiada do miasteczka przybywają różne dziwne istoty. Między innymi "lisołaki", których główną radością jest męczenie ludzi. Władają one potężną siłą i Starym Lasem, w którym wszystko się zaczyna. Malaki, które kontrolują ubezwłasnowolniają Damona i wykorzystują go do sprawiania bólu Elenie i jej przyjaciołom, pomimo tego, że gdy nie jest on pod ich kontrolą pomaga całej paczce. Damon układa się z kitsune - on zabierze dla siebie Elenę, a oni zajmą się Stefano. Poza tym całe miasto jest dla nich. Tymczasem Elena staje się z powrotem człowiekiem i uczy się opanować moce, które wcześniej mogła wykorzystać. Stefano przepada bez wieści, Damon znęca się nad Mattem i Eleną, a lisołaki opętały Caroline i inne dziewczęta w mieście. Gdy Damon dowiaduje się co zrobił próbuje pomóc Elenie. Odkrywa ona wtedy, ze coś go omamiło i pomaga mu. Umawiają się i razem powstrzymują kitsune przed zabiciem ich przyjaciół. Ale potem Damon oddaje im swoje wspomnienia w zamian za mapę do celi Stefano.

Początek "Duszy cieni" to moment, w którym Elena wyjeżdża z miasta razem z Mattem i Damonem. Matt jedzie, bo Caroline doniosła policji, że on jest ojcem jej dziecka (co nie było prawdą), a Damon jest jedyną istotą na świecie, która zna miejsce, do którego został zabrany Stefano. Podczas tej podróży dzieją się różne rzeczy. Matt powraca do miasteczka, ale na miejsce spotkania przybywają Bonnie i Meredith. Elena i Damon zbliżają się do siebie, ale po jednej nocy dziewczyna przekonuje się o tym, że lisołaki wciąż zabierają mu wspomnienia, gdyż nie pamiętał co się stało. Docierają już w czwórkę do Bramy, która prowadzi ich do Mrocznego Wymiaru. Tam muszą odnaleźć dwie części klucza by uwolnić Stefano. W miedzy czasie przytrafia im się wiele przygód, które częściowo pomagają, a częściowo utrudniają dostanie się do Stefano. Udaje im się wykonać to po co przyszli i wracają do ogarniętego zawierucha miasteczka. Niestety Damon, który nie pozbył się swojej wścibskości, zamienia się w człowieka i pozbawia Stefano szansy na ludzkie życie.

Chyba nigdy jeszcze nie spotkałam się z tak zagmatwaną historią. Można by streścić ją chyba w jednym zdaniu lub nawet jednym słowie: niemożliwa lub po prostu nierealna. Dobijają mnie przemiany Eleny: była człowiekiem, wampirem, duchem, duchem wampira, aniołem czy innym serafinem, anielską postacią z umysłem dziecka i z powrotem człowiekiem tylko, że o niezwykłych mocach. Za dużo. Nie podobał mi się też styl, którym zostały opisane niektóre rzeczy. Brzmiało jak z podrzędnego bloga, na którym zamieszcza się wymyślone przez siebie historie. Poza tym muszę przyznać, że mimo użytego schematu - dobry wampir, zły wampir, jeszcze gorszy wampir, piękna dziewczyna i jej przyjaciółki - fabuła jest niebanalna. O ile niebanalnym można nazwać posklejanie różnych motywów w jedną całość. Wszystko nadawało tej opowieści niezwykłego charakteru, z którym jeszcze się nie spotkałam. Kiedy zastanowię się chwilę dłużej to stwierdzam, że coś w tej książce musiało być niezwykłego skoro tak mnie ciągnęło żeby ją przeczytać. 
Teraz tylko pozostaje mi czekać na kolejne części i zastanawiać się co też autorka wymyśli ty razem?
Całość oceniłabym na 5 /10 : )

Zdjęcia ze strony lubimyczytac.pl