Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komedia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komedia. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 października 2015

"Minionki" | "W głowie się nie mieści" | Filmowy zawrót głowy

Nie ma to jak lekkie opóźnienie, ale przecież "lepiej późno niż wcale". Na szarugę jesienną najlepsze są bajki, a w te wakacje było na co pójść do kina! Szczególnie najmłodsi i ci nieco starsi nie mogli narzekać na brak filmów skierowanych właśnie do nich. Przy okazji dzieciak mógł się obudzić w rodzicach... I wszystkich tych, których mimo "dorosłości" ciągnie do bajek i tym co w nich najlepsze. 


Tytuł: Minionki
Tytuł oryginalny: The Minions
Reżyseria: Kyle Balda, Pierre Coffin
Premiera: 11.06.2015 (świat), 26.06.2015 (Polska)
Produkcja: USA

Minionki już od wielu lat pomagają Gru w byciu największym złoczyńcą na świecie, ale... Czy kiedykolwiek zastanawialiście się co było z nimi przed Erą Gru? Otóż minionki od zarania dziejów poszukiwały kogoś, kto mógłby zapanować nad światem i próbowały pomóc mu w osiągnięciu tego celu, jednak zazwyczaj doprowadzały swojego przywódcę do przedwczesnego opuszczenia naszej planety. Gdy przez wiele lat małe żółte istoty nie potrafiły znaleźć nikogo, kto by nimi pokierował znalazł się śmiałek, który postanowił odszukać takowego, aby przywrócić sens życia swoim współbraciom. I tak Kevin wyruszył w świat u boku mając Boba i Stuarta. We trójkę stawiali czoła wyzwaniom, płatali figle i nic nie robili sobie ze złych postępków Scarlett O'Haracz, której chcieli wiernie służyć.

Tytuł: W głowie się nie mieści
Tytuł oryginalny: Inside out
Reżyseria: Pete Docter
Premiera: 18.05.2015 (świat), 01.07.2015 (Polska)
Produkcja: USA

Bajka, która poruszyła mnie do łez! Płakałam dzięki Szczęśliwej i płakałam razem ze Smutną. Bo "zastanawialiście się kiedyś co siedzi w naszej głowie"? Riley poznajemy w dniu narodzin. Z nią dorastamy i odkrywamy świat pełen ciepła, miłości i przyjaźni, ale też smutku strachu i niezrozumienia. Patrzymy na kolejne wybory dziewczynki przez pryzmat siedzących w jej głowie i krzątających się po zakamarkach umysłu emocji - Radości, Smutku, Odrazy, Gniewu i Strachu. Dzięki nim dowiemy się (jak głosiły pojawiające się tuż przed premierą memy) "co jeśli emocje mają emocje?" Co nas kształtuje i co sprawia, że jesteśmy tym, kim jesteśmy. Przepiękna, kolorowa i pełna humoru animacja, która trafia do widzów młodszych i starszych. Potrafi śmieszyć i wzbudzać niepokój powstrzymując się przy tym od żartów z podtekstami czy makabrycznych scen. 

sobota, 21 lutego 2015

"Tajemnice lasu" | Film

Tytuł: Tajemnice lasu
Tytuł oryginalny: Into the Woods
Reżyseria: Rob Marshall
W rolach głównych: Meryl Streep, Emily Blunt, James Corden
Premiera: 13 lutego 2015 (Polska) 8 grudnia 2014 (świat)
Produkcja: USA

Pozostając w klimacie bajek... Zastanawialiście się kiedyś co by się stało gdyby w jednym lesie spotkali się bohaterowie kilku opowieści? Dajmy na to Kopciuszka, Roszpunki, Zaczarowanej Fasoli i Czerwonego Kapturka? Nie? Szczerze mówiąc, ja też nigdy o tym nie myślałam. Nie musiałam - zrobili to za mnie twórcy Tajemnic lasu. Znane bajki w zupełnie nowej, bardziej musicalowej odsłonie w wykonaniu na prawdę niezłych aktorów!

Pewnego wieczora w piekarni zjawia się zła, mieszkająca po sąsiedzku Czarownica, która wyznaje Piekarzowi, że może odczynić zły urok (który na syna ściągnął ojciec kradnąc fasolę z ogrodu wiedźmy) jeśli do północy trzeciego dnia zdobędzie dla niej cztery rzeczy - mlecznobiałą krowę, włosy w kolorze kukurydzy, szczerozłoty pantofelek i czerwoną pelerynę. Jak Piekarz i jego żona mogą wejść w posiadanie tych artefaktów? Na pewno dadzą radę jeśli poszukają w lesie... Tamtędy wiedzie droga na królewski zamek, gdzie przez trzy dni i trzy noce odbywać się będzie festiwal. Tam też idzie szlak, a właściwie ścieżka, od pewnego gospodarstwa wprost na targ. Niezbyt uczęszczanym traktem Czerwony Kapturek podąża do mieszkającej w starym dębie babci. Gdzieś pośród wzgórz i wysokich drzew mieszka też w wieży urocza panna o warkoczu w kolorze kukurydzy, długim aż do ziemi... Czy trzy doby wystarczą na zdobycie tych czterech rzeczy? Jakie wynikną z tego konsekwencje dla bohaterów?

Zanim jeszcze film się zaczął miałam przeświadczenie, że będzie dobry. Z tak wyjątkowym gronem aktorów nie mogło być inaczej. No i miałam rację! Okazał się nawet bardzo dobry. Nie było to arcydzieło, a w samej końcówce odniosłam wrażenie, że twórcy na siłę chcieli zwieńczyć tą kompilację bajek wyjątkowym morałem i tempo akcji nieco siadło. Mimo to film stał na stabilnym, dość wysokim poziomie. Kostiumy, scenografia - wszystko robiło wrażenie. Warto nadmienić, że Tajemnice lasu to musical. Jak można się zatem domyślić większość smutków, żali i radości bohaterowie wyrażali śpiewająco. Zwieńczeniem muzycznych eskapad jest zdecydowanie duet dwóch książąt - Goniącego Kopciuszka i Wielbiciela Roszpunki. Tekst, owszem zabawny, ale w połączeniu z choreografią pozostawia niezapomniane wrażenie!


Cóż, podsumowując: nie wywołuj wilka z lasu! Nie zbaczaj ze ścieżek! Nie uciekaj trzy razy temu samemu facetowi! Nie oddawaj krowy za fasolę! Nie daj się podpuścić ładnej buzi! No i oczywiście... nic nie jest takie "jak w bajce". Na prawdę warto wybrać się do kina!

poniedziałek, 30 czerwca 2014

"22 Jump Street" | Film

Seria: Jump Street
Tytuł / Tytuł oryginalny: 22 Jump Street
W rolach głównych: Jonah Hill, Channin Tatum
Gatunek: Komedia
Reżyseria: Phil Lord
Polska premiera: 13. czerwca 2014
Produkcja: USA

Druga, zdecydowanie lepsza odsłona przygód Schmidta i Jenko - policjantów, którzy pracując pod przykrywką odszukują dilerów narkotykowych. Tym razem wybierają się nie do liceum, ale na studia! Jeszcze więcej imprez, jeszcze więcej narkotyków i jeszcze więcej śmiechu!

Schmidt i Jenko pracują teraz przy Jump Street 22 (budynek przy Jump Street 21 - kościół z koreańskim Jezusem - odkupili Koreańczycy). Wciąż poszukują dilerów narkotykowych, ale nie idzie im to. Wszystko ma się zmienić, kiedy zostają wysłani na studia. Znów otrzymują nową tożsamość, znów mają rozpracować sieć narkotykowego kartelu. Wszyscy powtarzają, że sprawa jest "dokładnie taka sama, jak poprzednia". Jednak okazuje się, że robiąc znów to samo do niczego nie udaje im się dojść. Trzeba spróbować czegoś nowego, tylko czego? Jedynym tropem jest zdjęcie, na którym widać zmarłą z przedawkowania dziewczynę i człowieka bez twarzy. Współpraca Jenko i Schmidta nie klei się. Ten pierwszy odnalazł bratnią duszę w Zook'u, który gra w futbol, za to drugi się zakochał. Czy mimo to uda im się odnaleźć dilera? Może ta sprawa rzeczywiście jest dokładnie taka sama jak poprzednia?

Po raz kolejny mocną stroną filmu okazali się bohaterowie. Głównie oni byli przyczyną mojego niekończącego się śmiechu. Oprócz wciąż zachwycających Jenko i Schmidta mieliśmy całą plejadę zabawnych postaci. Począwszy od Zooka, przez Mayę - dziewczynę Schmidta, Kapitana Dicksona, Mercedes - współlokatorkę May'i, bliźniaków Yong'ów, a skończywszy na Duchu - przywódcy narkotykowego kartelu, z którym policjanci z Jump Street mierzą się na początku filmu. Wszyscy oni są jedyni w swoim rodzaju. Tworzą niesamowitą atmosferę. Słowne gagi i sytuacje, w których wszyscy oni biorą udział były tak komiczne, że nieraz cała sala wybuchała śmiechem. Niektóre żarty były tak wieloznaczne, że aż trudno w to uwierzyć! Film jest kierowany zdecydowanie do tej trochę starszej publiczności, która oglądając 22 Jump Street na pewno będą bawić się znakomicie! Wisienką na torcie jest ostatnie 5 - 10 minut filmu - rewelacja. Polecam : )

niedziela, 29 czerwca 2014

"21 Jump Street" | Film

Seria: Jump Street
Tytuł/Tytuł oryginalny: 21 Jump Street
W rolach głównych: Jonah Hill, Channing Tatum
Gatunek: komedia, kryminał
Reżyseria: Michael Bacall
Polska premiera: 13. lipca 2012
Produkcja: USA

Cóż mogę powiedzieć? Niesamowity duet, wiele śmiechu i kryminalna zagadka do rozwiązania. To właśnie przepis na komedię doskonałą! Jeśli dodamy jeszcze do tego Chaninnga Tatum i fakt, że on i Jonah Hill udają licealistów (będąc prawie 30-letnimi policjantami) możemy liczyć na prawie dwie godziny dobrej zabawy.

Schmitd i Jenko chodzili razem do liceum, a potem obaj trafili do szkoły policyjnej. Chociaż nie przepadali za sobą w przeszłości (w zasadzie to wręcz się nie znosili) to postanowili pomóc sobie i dzięki tej współpracy obaj ukończyli szkołę i zostali policjantami a nawet partnerami. Po dość poważnym błędzie podczas aresztowania zostają przesunięci do wydziału na Jump Street, który przez większość policjantów nie jest traktowany poważnie. Tam Jenko i Schmitd otrzymują zadanie - wrócić do liceum i odnaleźć dilera narkotykowego. Zyskują nową tożsamość i wracają do czasów szkolnych. Jenko, który zawsze był uwielbiany odkrywa nagle, że teraz w liceum jest zupełnie inaczej - nie potrafi się odnaleźć, nie należy do "elity". Egzystuje na marginesie szkolnego ekosystemu. Za to Schmitd, który kojarzy liceum z najgorszym okresem swojego życia, poznaje dziewczynę i staje się najbardziej zaufanym człowiekiem szkolnego gwiazdora. Jak odnajdą się w nowych rolach? Czy odnajdą dilera?

Pomysł na film jest na prawdę rewelacyjny. Oczywiście intryga nie jest aż tak misterna, żeby nie można było spróbować zgadywać kto jest głównym podejrzanym, ale pomimo to dałam się zaskoczyć. Bohaterowie również są niesamowici. Jenko i Schmitd stanowią duet bardzo stereotypowy: przystojny sportowiec, trochę niekumaty i niski, inteligentny grubasek. Oprócz tego nadopiekuńczy rodzice Schmidta, którzy na czas akcji byli również rodzicami Jenko, znany w całej szkole Eric, Pan Walters - nauczyciel od wychowania fizycznego, Kapitan Dickson... Wszyscy oni sprawili, że nie mogłam spokojnie wysiedzieć. Oglądałam wciąż się śmiejąc. Polecam serdecznie!

sobota, 28 czerwca 2014

"Sąsiedzi" | Film

Tytuł oryginalny: Neighbors
Tytuł: Sąsiedzi
W rolach głównych: Zac Efron, Seth Rogen, Rose Byrne
Gatunek: Komedia
Reżyseria: Nicholas Stoller
Polska premiera: 9. maja 2014
Produkcja: USA


Film tak głupi, że aż śmieszny! Na prawdę zastanawiam się czasami skąd ludzie biorą pomysły na filmy... Nie żebym się nudziła oglądając Sąsiadów - co to to nie! Po prostu sama bym chyba na coś takiego nie wpadła...

Młode małżeństwo zaczyna układać sobie życie. Mają piękną małą córeczkę, wprowadzają się do nowego domu, życie układa im się tak dobrze jak to tylko możliwe. Ale nic nie trwa wiecznie... Do domu obok wprowadza się bractwo studenckie i chociaż na początku między sąsiadami panuje atmosfera jak najbardziej pokojowa dochodzi do pewnego zgrzytu. Od tej pory już nic nie będzie takie samo. Pełne werwy małżeństwo zrobi wszystko żeby pozbyć się studentów z sąsiedniej parceli, a członkowie bractwa będą się prześcigać w wymyślaniu sposobów na uprzykrzenie życia sąsiadom. 

Zabawne dialogi, nietuzinkowe pomysły... Wszystko byłoby bardzo fajnie gdyby to nie było aż tak głupkowate. Chociaż prawdę mówiąc po prostu dało się wyczuć klimat amerykańskiej komedii. Takiej, przy której nie trzeba myśleć nic a nic, wystarczy patrzeć i się śmiać. Chyba dlatego uważam film za całkiem dobry. Nie jest to na pewno film, który koniecznie chciałabym zobaczyć raz jeszcze, ale nie żałuję, że wybrałam się na niego do kina. Było warto dla tych kilku sąsiedzkich intryg i kilku przystojnych, młodych aktorów... Jeśli chodzi o samych bohaterów to muszę przyznać, że aktorzy odwalili kawał dobrej roboty. Wszyscy są dokładnie tacy, jacy powinni być stereotypowi studenci, sąsiedzi i... no cóż, młode małżeństwa chyba nie wyglądają w ten sposób w stereotypach. Było lekko i zabawnie. Film nie jest może warty wydawania na niego pieniędzy na bilet do kina, ale jeśli kiedyś pojawi się w telewizji, to można obejrzeć go po to, żeby się trochę pośmiać.

czwartek, 27 czerwca 2013

"Stażyści" | Film

Tytuł: Stażyści
Tytuł oryginalny: Intership, The
Reżyseria: Shawn Levy
W rolach głównych: Vince Vaughn, Owen Wilson
Premiera: 5.06.2013 (świat), 21.06.2013 (Polska)
Produkcja: USA

W ramach ostatnich dni roku szkolnego postanowiliśmy wybrać się do kina, zanim wszyscy rozjadą się na wakacje. Czemu padło na Stażystów? Ktoś oglądał zwiastun, jeszcze ktoś inny czytał opis fabuły... Do tego wszystkiego profil klasy przecież również zobowiązuje i, jak przystało na rasowych uczniów mat-fiz-infu, poszliśmy na film o Google. Przyznaję - dawno tak głośno się nie śmiałam w kinie!

Billy (Vince Vaughn) i Nick (Owen Wilson) to dwaj kumple, którzy od lat pracują razem sprzedając zegarki. Technika poszła jednak do przodu, komórki zastąpiły tradycyjne czasomierze i firma została zamknięta. Dwaj bezrobotni panowie "po czterdziestce" nie widzą dla siebie perspektyw, gdy nagle jeden z nich znajduje informację o letnim stażu w Google. A w zasadzie o rozmowie kwalifikacyjnej na staż... Nie mając nic do stracenia Billy i Nick postanawiają spróbować swoich sił i odpowiadają na ogłoszenie. Tak dostają się do świata, którego nie rozumieją, poznają i współpracują z ludźmi, którzy mogliby być ich dziećmi, a na dodatek czują się totalnie zagubieni! Nie trwa to jednak długo, bo mimo różnicy wieku i zainteresowań Billy i Nick wraz z Nehą, Stuartem, Yo-Yo i Lyle'm tworzą niesamowity zespół i odnajdują się w tym zagmatwanym świecie Google'a. Czy mając na pokładzie czwórkę zorientowanych w nowinkach technologicznych i postępach techniki dzieciaków oraz dwójkę "staruszków", którzy nie potrafią obsługiwać poczty e-mail można konkurować o zatrudnienie z grupami złożonymi z sześciu mózgów? Pewnie, że tak!

Zgodnie z oczekiwaniami film Stażyści okazał się świetną komedią! Było tu zawartych kilka dobrych rad na przyszłość i złote myśli głównych bohaterów oraz przesłanie głoszące "uwierz w siebie", "w grupie raźniej" i "zawsze jest czas by coś zmienić". Na szczęście było to tak sprawnie wplecione w fabułę, że przyjmowałam wszystko bez mrugnięcia okiem, jak część większej całości - bardzo zabawnej z resztą. Bo kto by się nie uśmiał widząc dwóch dorosłych facetów pośród tłumu studentów, do tego wszyscy siedzą w kolorowych czapeczkach z wiatraczkami! Billy i Nick wszystko robią na opak, używają porównań, których nikt nie rozumie, a do tego zupełnie nie rozumieją co się wokół nich dzieję. Oto najlepszy przykład: w ramach żartu koledzy z grupy kazali im poszukać profesora Charles'a Xavier'a, który rzekomo napisał kod do programu, w którym mieli znaleźć błąd. Dokładnie im go opisali i... nie spodziewali się, że "staruszkowie" wezmą to na serio i rzeczywiście znajdą kogoś kto odpowiadałby ich charakterystyce. W filmie jest cała masa zabawnych sytuacji, żarcików i nieporozumień. Oglądając Stażystów nie ma opcji żeby się nie zaśmiać lub chociaż raz nie złapać za głowę i krzyknąć: ja też tak chcę! Trzeba zobaczyć, żeby to poczuć!

Oprócz na prawdę świetnej fabuły i dobrego humoru film ma wiele innych atutów. Jednym z nich zdecydowanie jest obsada. Jak zwykle fantastyczny w rolach komediowych Owen Wilson i równie zabawny, dający się lubić Vince Vaughn stanowili przed kamerami świetny duet. Do tego młodzi, pełni energii oraz wdzięku Tiya Sircar, Josh Brener, Dylan O'Brien i Tobit Raphael, którzy tworzyli zgrany i pełen indywidualizmu zespół. Po prostu tej grupy nie dało się nie polubić! Stażysta powala również na kolana ścieżką dźwiękową. Może "powala na kolana" to niezbyt trafne określenie dla głośnej, wręcz imprezowej muzyki, ale w połączeniu z filmem daje niesamowitego kopa i wzmacnia przekaz. Jest kolejnym elementem, który daje odbiorcy pozytywną energię i wiele uśmiechu! Przy okazji trzeba też dodać, że film jest jedną wielką reklamą Google - nie pojawiają się w nim żadne inne produkty (no może oprócz wspominanego Instagrama i Facebooka), ale to sprawia, że jest bardziej "googlowaty".

Z całego serca polecam, bo Stażyści to bardzo zabawna i "na czasie" komedia. Zdecydowanie nie można się nudzić oglądając ten film! Czas ruszyć się do kin!


niedziela, 28 kwietnia 2013

Weekend z filmem: "Ona to on", "Zombieland", "Atlas chmur"

Początek majowego weekendu zaliczam do na prawdę udanych! Może nie udało mi się skończyć żadnej książki, ale za to obejrzałam trzy na prawdę bardzo fajne filmy: Ona to on, Zombieland i Atlas chmur.


Ona to on: komedia, film amerykańsko-kanadyjski, 2006
Viola uwielbia grać w piłkę nożną. Niestety w szkole rozwiązali damską drużynę z powodu zbyt małej ilości chętnych. Dziewczyna chce spróbować sił grając z chłopakami, ale oni i ich trener nie są tym pomysłem zachwyceni. Korzystając z okazji przebiera się za swojego brata bliźniaka, który wyjechał ze swoim zespołem na tourne do Londynu, i zaczyna naukę w szkole z internatem. Udając go dostaje się do drużyny piłkarskiej. Wszystko się komplikuje kiedy Viola zakochuje się w swoim współlokatorze, a zarazem kapitanie drużyny. Poza tym w jej męskim wcieleniu zakochuje się Olivia, dziewczyna za którą szaleje jej współlokator, Duke. Jakby tego było mało Sebastian, brat bliźniak głównej bohaterki zjawia się w szkole dzień przed planowanym przyjazdem, a jej matka nalega by dziewczyna wzięła udział w balu debiutantek. 

Liczni, bardzo zabawni bohaterowie i komizm całej sytuacji sprawia, że film ogląda się na prawdę fajnie i przyjemnie. Gwarantuje on na prawdę masę śmiechu i dobrego humoru przez trochę ponad półtora godziny. Jest to jeden z tych filmów, do których na pewno kiedyś powrócę! :)




Zombieland: komedia, horror, film amerykański, 2009
Świat ogarnęła apokalipsa zombie. Niewielu ludziom udało się przeżyć, a Ci którzy przeżyli nie koniecznie chcą ze sobą współpracować. Columbus, typowy nerd, i Tallahassee, twardziel, to dwaj mężczyźni, którzy spotkali się pewnego dnia na autostradzie pełnej opuszczonych aut i zombiaków szukających świeżych ludzi do podgryzania. Postanowili sobie pomóc i ruszyli w drogę, gdzie, o dziwo, natknęli się na kogoś kto tak jak oni nie był zainfekowany. Jednak spotkanie z ludźmi nie okazało się zbyt przyjemne, bo siostry Wichita i Little Rock wykiwały obu panów i postanowiły uciekać dalej na własną rękę, ale ich wozem. Każdy jednak wie, że świat jest mały, więc jak to w filmach bywa, cała czwórka spotkała się ponownie. Czy tym razem wspólnymi siłami będą stawiać opór zombie czy może znów się rozdzielą? 

Opis może sugeruje kino grozy, ale prawda jest taka, że Zombieland to typowa komedia. Nie ma tu za dużo strachu i emocji, ale za to jest się z czego pośmiać. Zasady Columbusa, którymi się kieruje żeby przetrwać może i nam uratują życie podczas apokalipsy zombie? Kto wie! :)




Atlas chmur: dramat, science-fiction, film amerykański, 2012
Każda historia jest niezwykła, a każdy człowiek tworzy własną historię. Nawet najdrobniejsze decyzje jednostki mogą mieć wpływ na wspólną przyszłość. Idealnie oddają to przeplatające się ze sobą wątki różnych ludzi w różnych czasach i miejscach oraz kolejne wcielenia poszczególnych postaci. Jest poszukiwacz skarbów wracający do narzeczonej, który walczy o zniesienie niewolnictwa, wydawca uciekający przed koleżkami spod ciemnej gwiazdy, młody kompozytor chcący stworzyć coś wspaniałego i cała galeria innych równie barwnych postaci, które dążąc do swojego celu chcą zmienić świat. 

Może brzmi to wyniośle i pompatycznie, ale film po prostu daje do myślenia, a przy tym ogląda się go na prawdę przyjemnie, czekając na rozwój akcji. Zdecydowanie muszę przeczytać książkę Davida Mitchella, na której oparty jest scenariusz! :)




Obejrzane w ramach wyzwania 104 filmy. :)

sobota, 27 października 2012

z serii "filmowe wieczory" | 2 FILMY

W ostatnim czasie, zamiast siedzieć wieczorem przed komputerem, oglądałam telewizję. Niezbyt twórcze zajęcie, ale wspaniałe dla relaksu. Udało mi się trafić, zupełnie przypadkiem, na dwa na prawdę świetne filmy: Wredne dziewczyny i Bruleska. O czym są, czy warto je obejrzeć i komu mogą przypaść do gustu? - oceńcie sami!

Tytuł: Burleska
Tytuł oryginału: Burlesque
Rok produkcji: 2010
W rolach głównych: Cher, Christina Aguilera
Produkcja: USA

Ali (Christina Aguilera), dziewczyna z małego miasteczka obdarzona wspaniałym głosem, wyjeżdża do Los Angeles, by uciec od codzienności i spełnić swoje marzenia. Zamieszkuje w hotelu i rozpoczyna poszukiwania nowej pracy. Szybko się okazuje, że w L.A. nie tak łatwo jest się zatrudnić w wymarzonym miejscu. Pewnego dnia Ali natyka się na stary, upadający , ale bardzo klimatyczny klub The Burlesque Lounge, do którego wchodzi jak do Krainy Oz. Jest zachwycona miejscem oraz śmiałą choreografią tancerek biorących udział w rewii. Chce za wszelką cenę dołączyć do zespołu. Jednak Tess (Cher) właścicielka teatru nie chce o tym słyszeć i odsyła ją z kwitkiem: "przyjdź na przesłuchanie". Ali nie zraża się i bez niczyjej zgody łapie się za pracę kelnerki w Brulesce, byle tylko móc przesiadywać w tym miejscu. Przy barze poznaje Jacka - kelnera i muzyka w jednym. Szybko się z nim zaprzyjaźnia, bo jest jedyną osobą w L.A., do której może się zwrócić o pomoc - jedyną jaką zna. Po pewnym czasie Ali decyduje się przyjść na przesłuchanie i dostaje pracę tancerki w Brulesce. Równocześnie rozwija się jej relacja z Jackiem, a przyszłość klubu staje się coraz bardziej niepewna ze względu na długi, których nie jest w stanie spłacić... Czy niezwykły talent Ali może rozwiązać wszystkie problemy?

Tytuł: Wredne dziewczyny
Tytuł oryginału: Mean Girls
Rok produkcji: 2004
W rolach głównych: Linsday Lohan
Produkcja: USA

Cady (Linsday Lohan) wraz z rodzicami przez 12 lat mieszkała w Afryce. Przyjaźniła się z tamtejszą ludnością i zwierzętami zamieszkującymi dzikie tereny. Nie musiała chodzić do szkoły, bo uczyła się w domu. Wszystko zmieniło się kiedy przeniosła się do Illinois, gdzie poszła do szkoły średniej. Nie orientując się zupełnie w życiu społecznym nastolatków Cady czuje się opuszczona. Udaje się jej jednak zdobyć przyjaźń Jannis i akceptację najbardziej popularnych dziewczyn w szkole. Poznaje również Aarona, byłego chłopaka jednej z jej nowych popularnych "przyjaciółek". Afryka, bo tak mówią na nią znajomi, próbuje być kilkoma osobami jednocześnie - wciąż przyjaźni się z Jannis, co ukrywa, bo nie cierpią jej jej popularne koleżanki, udaje słabą z matmy, by móc spotykać się z Aaronem, który wrócił do swojej byłej... W dość krótkim czasie wszystko zaczyna się plątać, a Cady szybko przekonuje się, że nastolatki mogą być równie groźne co afrykańskie zwierzęta. Odkrywa też, że o przyjaźń trzeba dbać, zaufania nie można nadużywać, ale wszystko da się zmienić. Wszystko w dość zabawnej formie.

Oba filmy godne polecenia i obejrzenia, szczególnie w weekendowe wieczory :)

sobota, 5 lutego 2011

"Świętoszek" - Molier; stosik (1)

. PolsI oto skończyłam dziś zaczętą sztukę Moliera, "Świętoszka". Przyznam, że nie lubię czytać dramatów, ale akcja "Świętoszka" była bardzo interesująca, trochę jak z powieści kryminalnej.

 Molier we wspaniały, trochę przesadny jak to w komediach, sposób przedstawił bohaterów. Tytułowy Świętoszek - pan Tartuffe - udając pobożnego do granic możliwości był w rzeczywistości podłym i chciwym człowiekiem. Potrafił omotać biednego Orgona tak, że nie wierzył własnej żonie i chciał wydać za niego swoją córkę oczywiście czyniąc go jedynym spadkobiercą.

"Świętoszek" przeniesiony w dzisiejsze realia mógłby stać się bardzo poczytną powieścią. Jest w nim obłudnik, który udając dobrego chce wyłudzić pieniądze od uczciwego człowieka obracając go przeciwko rodzinie. Jest też wierna żona poczciwca, w której zadłużył się sprytny naciągacz, córka, którą ojciec postanawia wydać za "przyjaciela" oraz jej pokojówka, która od początku odradza i naśmiewa się po cichu z decyzji Pana domu. Oczywiście znalazł się tu też wielkoduszny i światły książę, który przejrzał naciągacza i oczyścił uczciwego poddanego z zarzutu, którym obarczył go ów kłamca.

Taka powieść mogłaby stać się niezłym kryminałem, jeśli dodalibyśmy do tego ukrywanie przestępcy lub morderstwo. Mogłaby byc też powieścią romantyczną. Jest jednak komedią, która mimo tego, że nie przepadam za dramatami bardzo przypadła mi do gustu.

Kończąc ją uznałam, że skoro w ciągu kilku godzin przeczytałam ja zaraz zabiorę się za kolejne książki i może do końca tygodnia czytając wieczorami uda mi się dokończyć chociaż jedną.Przejrzałam biblioteczkę z przedpokoju i wybrałam kilka dość cienkich książek:
Johan Wolfgang Goethe - Cierpienia Młodego Wertera
Paulo Coelho - Alhemik
Terry Pratvhett - Kolor magii
Margit Sandemo - Las ma wiele oczu
Hermann Hesse - Wilk stepowy.

Mam nadzieję, że przeczytam je jak najszybciej. Poza tym mam również nadzieję, że pomimo tego, że "Świętoszek" jest dramatem i lekturą nikt sie do niego za bardzo nie zrazi i z chęcią o przeczyta.