Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z własnej półki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z własnej półki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 sierpnia 2016

"Pomnik Cesarzowej Achai: Tom IV" - Andrzej Ziemiański

Seria: Achaja
Tytuł: Pomnik Cesarzowej Achai: Tom IV
Autor: Andrzej Ziemiański
Ilość stron: 752
Wydawnictwo: Fabryka Słów


Nadeszła pora, by wrócić do świata, gdzie stykają się ze sobą dwie cywilizacje do tej pory oddzielone Górami Pierścienia. Nadeszła chwila, by poznać dalsze losy bohaterów, którzy znaleźli się po tej stronie gór, na której przed tysiącem lat żyła Achaja. Czy czekanie na tą chwilę opłaciło się? Zdecydowanie tak!

Podczas gdy Shen z partyzantami ukrywała się w lesie, w prowincji Kong, plan Randa, dotyczący wyeliminowania z gry o władzę Sił Specjalnych, był coraz bliższy realizacji. Całe wojsko Imperium Cesarzowa posłała na te dawno zapomniane ziemie, by policzyli się z buntownikami. Nie wzięli jednak pod uwagę niezwykłego szczęścia, które sprzyjało popieranym po cichu przez Rzeczpospolitą wywrotowcom. RP odnosiła zwycięstwa również na innych polach - rozpoczęto wyprawy śladami czarowników Zakonu, podczas których udało się odnaleźć stare zapiski i dokumenty. Wysłano też dwóch szpiegów do Nayer, skąd pochodził przetrzymywany w Świątyni w Banxi więzień. Kai i Nuk w nowej roli sprawowały się niezwykle - jako agentki wywiadu zajęły się handlem butami i gotowaniem... Rozstania z Czarownicą, chociaż sam nie do końca chciał to przyznać, nie mógł znieść Tomaszewski, który zdawszy sobie sprawę z niebezpieczeństwa, które zaczęło zagrażać misji w Nayer, ruszył na ratunek. 

Ponowne spotkanie z bohaterami okazało się cudownym przeżyciem. Zapomniałam już jak uparta potrafi być Wyszyńska, jak przekonujący Tomaszewski i jak bezpośrednia Aie, odkąd odzyskała zdolność mowy. Ponownie wszyscy zostali przedstawieni z zachowaniem charakterystycznych dla nich cech i musieli zmierzyć się z sytuacjami zarówno wymagającymi hartu ducha jak i humoru. Obok znanych nam już bohaterów pojawili się inni. Nowe postaci wkraczały do znanego nam świata z werwą, bez zbędnych wstępów. Dzięki temu akcja toczyła się gładko, a czytelnik mógł cieszyć się wyprawami alpinistów czy planami budowy kolei i tańcami w pałacu.

Jak zwykle na pochwałę zasługuje styl autora i jego pomysłowość. Nie dało się nudzić czytając to opasłe tomisko. Kilka pozornie nie związanych ze sobą wątków rozgrywa się równolegle, a my towarzyszymy wszystkim bohaterom. Żywe, zabawne dialogi, niespodziewane zwroty akcji i typowe zachowania niektórych postaci budziły mój śmiech i zapierały dech w piersiach - naprzemiennie.

Jak więc zakończy się ta historia? Czy wszystkie działania, które prowadzą do odnalezienia Pomnika Cesarzowej Achai rzeczywiście mają jakiś sens? Jeśli do tej pory jeszcze nie mieliście okazji zaznajomić się z Achają i jej światem to serdecznie polecam całą serię! Jesteśmy krok przed odkryciem rozwiązania zagadki pomnika...

Ocena: 8/10 (znakomita)

sobota, 30 lipca 2016

"Widmo" - Pierre Boileau, Thomas Narcejac

Tytuł: Widmo
Tytuł oryginalny: Les Diaboliques
Autor: Pierre Boileau, Thomas Narcejac
Ilość stron: 144
Wydawnictwo: C&T

Czego to nie znajdzie się na półce, gdy bardzo chce się znaleźć "coś do przeczytania", a wymagania nie są wygórowane? Wyciągając co cieńsze książki z szafy natrafiłam na Widmo. Opis na okładce zaintrygował mnie, więc wrzuciłam książkę do torby by móc zapoznać się z historią jeżdżąc komunikacją miejską.

Fernand, wraz ze swoją kochanką Lucienne planują morderstwo. Ofiarą ma być nie kto inny, jak żona Fernanda - Mireille, a motywem pieniądze z ubezpieczalni. Wszystko idzie zgodnie z planem dopóki ciało martwej kobiety nie znika w niewyjaśnionych okolicznościach. Miasto spowija mgła, a w niej łatwo stać się widmem...

Powiem szczerze, że nie udało mi się rozwikłać zagadki przed końcem książki. Razem z głównym bohaterem popadałam w obłęd, a przecież rozwiązanie było takie oczywiste... Co za tym idzie, przyznaję, że intryga, plan i aura tajemniczości spowijająca wszystkie wydarzenia czynią powieść niezwykłą. Miłą dla wyobraźni oraz szarych komórek.

Postaci, z którymi obcujemy i możemy lepiej poznać, są trzy. Fernand, Lucienne i Mireille. Oprócz nich pojawia się kilku bohaterów, dość przelotnie, bez większego znaczenia, ale nakreśleni są z odpowiednią starannością. Jeśli zaś chodzi o trójkę głównych bohaterów, to najlepiej dane jest nam poznać Fernanda. Obserwujemy jego zmiany nastrojów, reakcje w różnych sytuacjach, poznajemy jego myśli. Lucienne i Mireille znamy głównie z tego, co wie i co wyobraża sobie na ich temat Fernand. Mimo to charakterystyka wszystkich jest wystarczająca na potrzeby kryminału. Nie wiemy za dużo, ale myślimy, że tak nie jest.

Jeśli do ciekawego pomysłu i wyglądających na przeciętnych bohaterów dodamy odpowiedni styl, to uzyskamy świetną powieść kryminalną. W przypadku Widma tak właśnie się stało. Język, którym posługują się autorzy powoduje zamieszanie, chaos i obłęd. Narracja odbywa się w formie trzecioosobowej, ale śledzimy głównie losy Fernanda. Sprawia to, że jego odczucia stają się naszymi.

Polecam na prawdę mocno wszystkim miłośnikom thrillerów i kryminałów. Widmo to nie jest długa powieść, ale czyta się ją z zapartym tchem.

Ocena: 8/10 (znakomita)

niedziela, 22 maja 2016

"1Q84 - t.1" - Haruki Murakami

Seria: 1Q84
Tytuł /Tytuł oryginalny: 1Q84
Autor: Haruki Murakami
Ilość stron: 477
Wydawnictwo: Muza

Kilka lat minęło odkąd usłyszałam o 1Q84. W końcu udało mi się sięgnąć po nią i przeczytać. Przekonać się na własne oczy, czy jest tak dobra, jak mówią. 

Aomame pewnego dnia robi rzecz niezwykłą - wysiada ze stojącej w korku na autostradzie taksówki i schodami awaryjnymi podąża w dalszą drogę, na umówione spotkanie. 
Tengo uczy matematyki na kursach przygotowawczych, ale z zamiłowania zajmuje się literaturą. Chciałby pisać. Zanim jednak stworzy własne dzieło dostaje do poprawienia powieść wysłaną na konkurs debiutów.
Dwie historie zdają się nie mieć ze sobą wiele wspólnego. Jednak nie dajmy się zwieść, gdy na niebie wzejdą dwa księżyce. Czy to świat zwariował, czy my? Jak do tej pory biegło życie bohaterów, a jak potoczy się dalej?

Przyznam szczerze, ze nie wiem co pisać dalej. Czy o tym, że historia była wyjątkowa, bo chociaż na pierwszy rzut oka wszystko jest w porządku, to tak na prawdę w świecie Aomame i Tengo dzieją się rzeczy niezwykłe? Czy może o intrygujących powiązaniach, tajemnicach i sekretach ukrywanych przez bohaterów książki? Czy może wreszcie o samych bohaterach, barwnych i nieprzewidywalnych? O pomysłowym podziale historii, o wartkim prowadzeniu akcji, o napięciu towarzyszącym każdemu czytanemu zdaniu...? Niestety nie da się o wszystkim na raz.

Nie powiem o czym jest 1Q84, bo nie potrafię tego sprecyzować. Autor porusza w książce wiele tematów ważnych dla Japonii i ważnych dla każdego czytelnika. Między innymi nawiązuje w niej do świata opisanego w książce Orwella 1984. Wszystkie ważne sprawy są wkomponowane w fabułę. Trzeba czytać uważnie, żeby załapać pewne alegorie, żeby powiązać ze sobą pewne wątki, ale na prawdę warto. Trzeba przeczytać, żeby przekonać się, jak dobra jest to książka. A jest na prawdę znakomita! Polecam :)

Ocena: 8/10 (znakomita)

piątek, 20 maja 2016

"Dawca" - Lois Lowry

Seria: Dawca
Tytuł: Dawca
Tytuł oryginalny: The Giver
Autor: Lois Lowry
Ilość stron: 293
Wydawnictwo: Galeria Książki

Pierwsza była książka... Niestety (a może "stety") nie w moim przypadku. U mnie najpierw był film, który zachwycił i zainspirował do sięgnięcia po pierwowzór. Kiedy więc udało mi się sięgnąć po Dawcę byłam nastawiona bardzo pozytywnie.

Czy wyobrażacie sobie świat, w którym wszystko jest jednakowe? Specjalnie wyselekcjonowane kobiety rodzą dzieci, następnie odpowiednio dobrane pary wychowują je. Każde dziecko podczas gali urodzinowej otrzymuje taki sam prezent. O tej samej godzinie wszyscy jadają śniadania, obiady i kolacje. Przed snem każda komórka rodzinna odprawia ten sam rytuał dzielenia się ze sobą uczuciami minionego dnia... W takiej społeczności żyje Jonasz. Jednak chłopak ma w sobie coś niezwykłego. Ta niezwykłość sprawia, że podczas Gali Dwunastolatków, na której wszyscy otrzymują przydzielone im życiowe role, Jonasza spotka niemała niespodzianka. Dla niego, ale również dla innych, nic już nie będzie takie samo. Chłopak przy pomocy Dawcy będzie musiał zmierzyć się z przeszłością, z ostatnimi wspomnieniami ludzi, które pozostały po nastaniu Jednakowości. Jak z prawdziwymi emocjami poradzi sobie on i inni?

Wizja świata przedstawionego w Dawcy jest jednocześnie utopijna i mocno niepokojąca. Na pierwszy rzut oka mamy społeczność idealną - bez konfliktów, bez różnic, bez zawiści. Wszyscy chodzą najedzeni i mają gdzie spać. Można przejść przez życie pokonując kolejne szczeble edukacji i społecznego awansu. Otrzymać i z zaangażowaniem wykonywać swoją pracę nie zastanawiając się nad życiem i śmiercią. Jednak na rzecz jednakowości porzucono indywidualność. Pozbyto się jej na wiele sposobów - odrzucono więzi rodzinne, wspomnienia, kolory... Przerzucono odpowiedzialność z jednostki na ogół. Nie nauczono moralności. Ludzie zostali pozbawieni możliwości wyboru, możliwości popełniania błędów i życia według własnego planu.

No właśnie - ludzie. To oni tutaj grają pierwsze skrzypce. Przyglądamy się ich codziennym rytuałom, przysłuchujemy rozmowom i wyciągamy wnioski. Możemy ocenić ich patrząc własnymi oczami, oczami Jonasza, Dawcy i ich samych. Za każdym razem będziemy widzieć inaczej. 

Książka napisana jest bardzo sugestywnie. Język nie jest wyszukany, ale precyzyjny. Zastanawialiście się na przykład jak opisać i nazwać kolor bez używania słowa "kolor"? Autorce się to udało za co należą się wielkie gratulacje. Dawca nie jest książką o dużej objętości - 293 strony to dużo więcej niż w rzeczywistości. Mimo to, a może właśnie dlatego, książka ma swój urok. Opowiada pewną historię i daje czytelnikowi do myślenia nie wyczerpując tematu. Polecam bardzo mocno.

Ocena: 7/10 (bardzo dobra)

środa, 30 marca 2016

"Niedziela na wsi" - Agata Christie

Seria: Hercules Poirot
Tytuł: Niedziela na wsi
Tytuł oryginalny: The Hollow
Autor: Agata Christie
Ilość stron: 255
Wydawnictwo: Dolnośląskie

Jak zwykle bezbłędna powieść autorstwa Królowej Kryminałów! Niedziela na wsi to kolejny triumf Herculesa Poirot, którego szare komórki nigdy nie zawodzą. Dwa wieczory czytania, a pomiędzy nimi niezmierzona ilość czasu poświęconego na odgadywanie motywu i szukanie sprawcy...

Do The Hollow na weekend zjeżdżają się bliżsi i dalsi krewni, zaproszeni przez lady Angkatell. Niedziela na wsi to coś, co robi dobrze każdemu mieszkającemu na co dzień w dusznym mieście albo pracującemu od rana do wieczora z przerwą na obiad. Oprócz stałych i tymczasowych mieszkańców posiadłości na niedzielny posiłek zostaje zaproszony słynny detektyw, który przyjechał do pobliskiej willi. Hercules Poirot ma tę nieprzyjemność, że w jego obecności często dochodzi do morderstw. To, co początkowo wziął za specjalnie dla niego przygotowaną inscenizację, okazało się sceną zbrodni. Kto zabił, a kto został w morderstwo zamieszany? 

Jeden z elementów, który w kryminałach Agaty Christie niezmiernie mnie urzeka, to fakt, że morderstwo nie jest początkiem powieści tylko jej elementem. Zanim cień śmierci na kogoś padnie czytelnik zdąży zaznajomić się z bohaterem na tyle, by żałować go lub nie. Niedziela na wsi nie jest pod tym względem wyjątkiem. Poznajemy wszystkie postaci już przed przyjazdem do The Hollow, dowiadujemy się co lubią, z kim utrzymują kontakty, jakie mają zdanie na różne tematy... Możemy sobie wyobrazić wygląd jak i charakter postaci i stanąć po jej stronie (lub nie). Następnie znanym nam już poniekąd postaciom zostają przypisane role. Ofiara, podejrzany, świadek. Jak bohaterowie odnajdą się w nich zależy nie tylko od autorki, ale i od nas.

Co jeszcze w tej powieści zachwyca? Treściwe dialogi, zgrabne zdania, plastyczne opisy miejsc, w których rozgrywa się akcja i oczywiście zagadka. Złożoność, a może właśnie prostota intrygi, z którą przyjdzie zmierzyć się Herculesowi Poirot. Czy i Wam uda się odkryć kto za wszystkim stoi? Polecam miłośnikom Christie, jak i tym, którzy jeszcze nie mieli okazji zaznajomić się z jej twórczością.

Ocena: 8/10 (znakomita)

piątek, 25 marca 2016

"Ofiara losu" - Camilla Läckberg

Seria: Czarna Seria
Tytuł: Ofiara Losu
Tytuł oryginalny: Olycksfägeln
Autor: Camilla Läckberg
Ilość stron: 447
Wydawnictwo: Czarna Owca

Niesamowite ile czasu potrzeba na przeczytanie, a ile na podsumowanie książki! Ofiarę losu skończyłam prawie zaraz po tym, jak wzięłam ją do ręki, ale zanim przyszedł moment żeby wszystko poukładać sobie w głowie i przelać myśli "na papier" minęło parę długich dni.

W Tanumshede, gdzie znajduje się posterunek policji, mają nagrywać reality show. Do miasta przyjeżdżają młodzi i gniewni, "gwiazdy", których losy śledzi cała Szwecja. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, szczególnie dla służb porządkowych, gdyby nie równolegle prowadzone śledztwo w sprawie wypadku drogowego. Jak najlepiej rozdysponować zasobami ludzkimi, by dbać o bezpieczeństwo przyjezdnych i szukać winnego śmierci, która na wypadek nie wyglądała? O tym, jak i o swoim ślubie i innych problemach z przeszłości będzie musiał pomyśleć Patrik Hedstrom. 

Kolejny świetny kryminał Camilli Läckberg, który miałam okazję przeczytać! Znani nam bohaterowie borykają się ze swoimi problemami i muszą odnaleźć się w zupełnie nowych rolach. Pojawiają się też nowi, którzy wnoszą do powieści nieco świeżości, nowe spojrzenie na sprawy zaprzątające głowy miejscowym. Charakterystyka postaci jak zwykle jest mocnym punktem tej historii - nikt nie jest całkiem dobry, albo całkiem zły. Każdym coś kieruje i my możemy dowiedzieć się co, poczuć się trochę jak każdy z bohaterów Ofiary losu. Kim jest tytułowa "ofiara losu"? Dowiemy się na końcu! Jednak możemy już wcześniej snuć teorię na ten temat uważnie czytając zamieszczone co jakiś czas fragmenty czyichś wspomnień, opowieści z przeszłości. Może się udać (mi wyszło!).

Czymże jednak byliby bohaterowie bez historii, w której występują? Niczym  zapewne. Dlatego teraz na oklaski zasługuje fabuła, zagadka, której rozwiązanie można powierzyć tylko tym, którzy znają się na rzeczy. Wypadek drogowy, reality show, bajki dla dzieci, niechęć do alkoholu... Czy któraś z tych rzeczy miała rzeczywiście istotny wpływ na przebieg śledztwa? Czy i bez tego policjantom udałoby się namierzyć sprawcę? Przełomy, zwroty akcji i błyskotliwe pomysły to tylko niektóre w elementów nadających powieści tempa. Wokół wątku głównego pojawiają się bowiem poboczne, równie interesujące. Przygotowania do ślubu Eriki, nowa znajomość komendanta policji czy wreszcie relacje między uczestnikami programu. Razem to wszystko składa się na trzymająca w napięciu historię, śledztwo, którego rozwiązania sami nie poznamy. Żeby się dowiedzieć kto, co i dlaczego trzeba sięgnąć po Ofiarę losu.

Ocena: 7/10

niedziela, 13 marca 2016

"Marcelina i Pamięć Przodków" - Izabela Skorupka

Tytuł: Marcelina i Pamieć Przodków
Autor: Izabela Skorupka
Ilość stron: 364
Wydawnictwo: Axis Mundi

Ostatnio zaczytywałam się w fantastyce i kryminałach, powieściach ciekawych, ale z założenia drastycznych, smutnych i szokujących. Dlatego właśnie z chęcią skorzystałam z propozycji wydawnictwa Axis Mundi i zabrałam się za lekturę książki o wdzięcznym tytule Marcelina i Pamięć Przodków. Dawno żaden świat stworzony ze słów nie zabrał mnie w tak niesamowitą, pełną emocji i tajemnic podróż. 

Marcelina, niebieskooka miłośniczka koloru zielonego, to jedenastoletnia mieszkanka domu przy ulicy Nenufarów 9. Nie jedyna mieszkanka, ma się rozumieć. W domu tym zawsze bywa gwarno, bo pod jednym dachem zamieszkują z Marceliną dziadkowie, rodzice i młodszy brat. Da się również wyczuć obecność byłych mieszkańców, przodków dziewczynki, którzy dostojnie spoglądają na wszystko co się dzieje z ram portretów. Byli zatem świadkami pewnego niecodziennego zdarzenia. Pewnego wtorkowego poranka, podczas zajadania się naleśnikami, Marcelina zniknęła. Naj(nie)zwyczajniej w świecie po prostu rozpłynęła się w powietrzu podrzucając uprzednio trzy razy pewien kamień. Kamień Przodków. Tu właśnie do akcji wkracza dziadek Henryk, który stara się przypomnieć sobie wszystko co kiedykolwiek słyszał o Pamięci Przodków tak często wspominanej w jego rodzinie. Chociaż zawsze opowieści te były traktowane jak legendy, z których istnienia senior rodu był niezmiernie dumny, to teraz stały się tak rzeczywiste, że bardziej się już nie da. Chcąc czy nie, dziadek Henryk, Marcelina i cała reszta rodziny, stali się częścią tej historii. Historii ciągnącej się od kilku stuleci, w której największą moc mają słowa wypowiadane przez właściwych ludzi. Czy w związku z tym ktoś może wiedzieć, gdzie jest dziewczynka? Skoro Marcelina zniknęła z kuchni to przecież... gdzieś musiała się pojawić. 

Marcelina i Pamięć Przodków to opowieść fantastyczna, w każdym znaczeniu tego słowa. Fantastyczne są tu postaci, od których wypada zacząć. Rezolutna, pełna energii Marcysia, która swoją postawą zmusza czytelnika do kibicowania jej za wszelką cenę oraz cała rodzina dziewczynki. Mały Michałek, który rozumie więcej niż wszystkim się wydaje, mama Marta pragnąca jedynie odnaleźć swoją córkę, opanowany i zawzięty tata Łukasz, babcia Basia - najlepsza kucharka na świecie i dziadek Henryk, kurtuazyjny starszy pan, który chwilami zamienia się w żądnego przygód odkrywcę. Pojawia się nawet ekscentryczna ciocia-babcia Maria, starsza siostra dziadka, której obecność sprawia, że senior rodu czuje się jak mały berbeć. Do grona bohaterów fantastycznych trzeba również dołączyć Azalię, Eryka i Klarę, którzy swoim charakterem i poczuciem humoru (albo jego brakiem) sprawili, że historia Marceliny potoczyła się właśnie tak, a nie inaczej. Ostatnią postacią, o której nie wolno zapomnieć jest Kolekcjoner. Człowiek otoczony tajemnicą jak kotarą, posiadający słowa pozwalające na spełnianie jego wyobrażeń w Bezczasie. 

Kolejnym bardzo fantastycznym aspektem powieści jest właśnie Bezczas. W ogóle koncepcja świata stworzonego z liter, ze słów, w którym największą moc mają głośno czytane fragmenty powieści i szeptane ukradkiem rymowane wersety spodobała mi się niezmiernie. Miejsce, w którym wszystko co wypowiedziane staje się realne to bardzo dziwne miejsce. Napawające równocześnie przerażeniem jak i zachwytem.

Oprócz fantastycznych postaci i miejsc, które bohaterowie odwiedzają z upodobaniem, są jeszcze używane przez autorkę wyrażenia. Marcelina i Pamięć Przodków jest napisana przepięknym językiem. Może nie kwiecistym, ale również nie prostym. Językiem przepełnionym zgrabnymi zwrotami, składnymi zdaniami, zabawnymi dialogami i bardzo obrazowymi opisami. Takim, który może zadziałać zarówno na wyobraźnię dzieci, jak i tych (trochę) starszych. W końcu jest to opowieść o pisarzach...

Bardzo miło spędziłam czas czytając Marcelinę... . Dawno przy żadnej książce nie czułam się taka młoda i pełna nadziej, że wszystko będzie dobrze. Polecam zarówno tym młodszym jak i starszym czytelnikom. 

Ocena: 8/10 (znakomita)

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Axis Mundi.

piątek, 19 lutego 2016

"Pomnik Cesarzowej Achai: Tom 3" - Andrzej Ziemiański

Seria: Achaja
Tytuł: Pomnik Cesarzowej Achai: Tom 3
Autor: Andrzej Ziemiański
Ilość stron: 793
Wydawnictwo: Fabryka Słów

Kolejny tom poszukiwań Pomnika Cesarzowej Achai za mną. Chociaż czytanie zabrało mi więcej czasu niż miało to miejsce z poprzednimi dwiema częściami, to muszę przyznać, że autorowi nie brakuje pomysłów na zaskakiwanie czytelnika. To nie z monotonii, a jedynie z obowiązku na chwilę musiałam odłożyć książkę na półkę. Jednak szybko do niej wróciłam.


Wiadomo już, że to, czego tak zawzięcie poszukuje inżynier Wyszyńska, a wraz z nią inni, znajduje się w Wielkim Lesie. Takich po tej stronie gór jest kilka. Dwa zostały już odwiedzone, teraz za cel obrane zostało Banxi. Kolejny niezbadany i niezmierzony przez nikogo obszar zamieszkiwany przez potwory. Rodzi się pytanie - kto pierwszy tam dotrze? Co może ugrać na tym Shen, co Tomaszewski, a co czarownica Kai? Dla jednych zaczyna się wyścig z czasem, dla pozostałych walka o zmiany. Jak potoczą się ich losy?

Kolejny tom i kolejni bohaterowie zostają zamieszani w sprawę. Co za tym idzie, pojawiają się nowe wątki, które urozmaicają nam pobyt po tej stronie gór. Na szczęście wszyscy zostają dość zręcznie wpleceni w fabułę. Poza tym nie sprawiają, że zapominamy o tych, których znamy już od dawna. Dowiadujemy się nowych rzeczy chociażby o pochodzeniu inżynier Wyszyńskiej czy chorobie Aie. 

Zależnie od tego kto będzie patrzył na plus, albo na minus, będzie pomysł na historię świata. W Tomie 3 dowiadujemy się o niej całkiem sporo. Jak powstał? Kiedy i dlaczego zniknęli bogowie? Kto odwiedził Ziemców, by spróbować ich "naprawić"? Podobał mi się sam fakt tworzenia tej mitologii, tej historii świata, który teoretycznie złączony jest z naszym. Początki zawsze są ciekawe.

Przede mną jeszcze dwie części. Jedna stoi już na półce i czeka na swoją kolej, druga w maju ma pojawić się w księgarniach. Zobaczymy co będzie działo się dalej... :)

Ocena: 7/10 (bardzo dobra)

piątek, 29 stycznia 2016

"Pomnik Cesarzowej Achai: Tom 2" - Andrzej Ziemiański

Seria: Achaja
Tytuł: Pomnik Cesarzowej Achai: Tom 2
Autor: Andrzej Ziemiański
Ilość stron: 701
Wydawnictwo: Fabryka Słów

Kolejną część Pomnika Cesarzowej Achai udało mi się skończyć jeszcze podczas przerwy świątecznej, ale początek stycznia (a w zasadzie cały styczeń do tej pory) nie sprzyja czytelniczym ekscesom. Dlatego też była potrzebna chwila, by wziąć się za recenzję.

Poszukiwania pomnika Achai trwają w najlepsze. Skoro nie udało się go znaleźć w Wielkim Lesie w Dolinie Sait, to trzeba przenieść się w kolejne miejsce. W pobliże ruin ogromnego niegdyś miasta Syrinx udaje się inżynier Wyszyńska. Jej śladem podąża Tomaszewski z czarownicą Kai u boku i grupą miejscowych inżynierów. Ich wyprawa jest następstwem sojuszu podpisanego między Arkach i Rzeczypospolitą, na którego mocy Złe Ziemie, leżące na trasie do Syrinx, przechodzą w posiadanie Polaków. Oprócz dyplomacji drogą oficjalną wypracowała się również współpraca na poziomie wywiadów obu mocarstw. Dzięki niej Tomaszewski do spółki z Randem mogli śledzić losy Shen, która po wykonaniu swojej misji trafiła do imperialnego więzienia. Co było w dostarczonym raporcie i kto tak na prawdę dowodzi Siłami Specjalnymi? Kto jeszcze poszukuje Pomnika Cesarzowej?

Tom 2 jest pełen rozwiązań i kolejnych pytań bez odpowiedzi. Wartka akcja,  nowi bohaterowie - to sprawia, że nie ma chwili na nudę. Znane z poprzedniego tomu postaci są bogatsze w doświadczenie, nie tak naiwne jak na początku. Momentami irytuje fakt dokładnie takiego samego przedstawiania relacji między nimi, jak w pierwszej części. Jest to przypomnienie dla czytelnika, ale nachalne. Za to nowe twarze robią to, do czego zostały stworzone - na początku sieją zamęt, by potem stać się kluczową postacią w rozwiązywaniu problemu.

Oprócz wciągającej fabuły bardzo ciekawie zostały przedstawione relacje polityczne między państwami o tak odrębnych, a jednak dość podobnych kulturach. Niuanse w zachowaniu dyplomatów, unikalne rozwiązanie techniczne... Wszystkie opisy miejsc i zdarzeń działają na wyobraźnię.

Tom 2 jest ciekawą kontynuacją Pomnika Cesarzowej Achai i mam nadzieję, że to samo będę mogła powiedzieć o kolejnych. Polecam!

Ocena: 7/10 (bardzo dobra)

niedziela, 3 stycznia 2016

"Pomnik Cesarzowej Achai: Tom I" - Andrzej Ziemiański

Seria: Achaja
Tytuł: Pomnik Cesarzowej Achai: Tom I
Autor: Andrzej Ziemiański
Ilość stron: 678
Wydawnictwo: Fabryka Słów


Wreszcie mogę odetchnąć. Na Święta dostałam wszystkie wydane do tej pory części Pomnika Cesarzowej Achai, więc czym prędzej zabrałam się za Tom I. Był to niezmiernie miły powrót do świata znanego mi z Achai, ale jednocześnie zupełnie nowe przeżycie, bo historia jest też całkiem inna.

Góry Bogów, czy też Góry Pierścienia, inaczej nazywane Końcem Świata. Wielu próbowało przejść na ich drugą stronę, ale jak dotąd nikomu się to nie udało. Jak dotąd... Teraz wszystko wskazuje na to, że ma stać się coś niesamowitego. Obudzono Wyklętego, Cisi Bracia przybyli zza gór. Zarówno oni jak i Imperium Arkach prowadzą poszukiwania na ogromną skalę, jednak nikt nie wie czego szukają. Ani porucznik Tomaszewski, ani czarownica Kai, ani tym bardziej Shen, prosty żołnierz Imperialnej Armii. Musi to być jednak bardzo cenna rzecz, bo każda ze stron przeznacza na jej odnalezienie ogromne środki. Polskie wojsko głównie finansowe, w rozumieniu wysoko rozwiniętej technologii i sprzętu, Imperium za to poświęca czas i życie wielu żołnierzy. Jaka tajemnica kryje się za tymi trwającymi już prawie tysiąc lat poszukiwaniami?

Znów dałam się uwieść i sięgałam po książkę w każdej wolnej chwili, po to tylko, aby rozbudziła we mnie jeszcze większą ciekawość. Wracamy do świata, który mieliśmy okazję już poznać w cyklu Achaja, jednak od naszej ostatniej wizyty minęło 1000 lat. Niektóre państwa rozpadły się, ludzie stali się legendami, po których zostały pomniki lub lepszy czy gorszy system edukacji. Nawiązania do trylogii są, ale nie nachalne, subtelne. Pomnik Cesarzowej Achai to zupełnie nowa historia, z nowymi bohaterami, tajemnicami i realiami. A każda z tych rzeczy fascynuje, zachwyca i sprawia, że czas mija szybko podczas lektury.

Książka podzielona jest na rozdziały, a te z kolei, na wątki dotyczące trzech postaci: porucznika Tomaszewskiego, który odbywa rejs prototypową łodzią podwodną ORP Dragon, czarownicę Kai udającą się z wyprawą wotywną i Shen - żołnierza ochotnika imperialnej armii. Co takiego łączy te trzy zupełnie różne postaci? Zbiegi okoliczności to mało, coś jeszcze musi być... Oczywiście każde z nich jest postacią dopracowaną, konkretną i dającą coś od siebie na wstępie. Trzeba tutaj zaznaczyć, że tak na prawdę Tom I jest wstępem do historii, przedstawieniem ogólnej sytuacji, chwilą, na poznanie i zaznajomienie się z bohaterami. Jest niezwykle ciekawy, dynamiczny, pełen zwrotów akcji, scen walki i tych przemawiających do wyobraźni, jednak to tylko wstęp, który daje nadzieję na jeszcze ciekawsze rozwinięcie.

Pomnik Cesarzowej Achai: Tom I to ciekawie napisana i wciągająca historia z wielkim kopem od imperialnej armii i jeszcze większym od armii Rzeczypospolitej. W to wszystko wplątana jest Cesarzowa, a w zasadzie jej pomnik. Lepiej być nie mogło!

Ocena: 8/10 (znakomita)

niedziela, 27 grudnia 2015

"Solaris" - Stanisław Lem

Tytuł: Solaris
Autor: Stanisław Lem
Ilość stron: 185

Wiele razy słyszałam, że Lem to klasyka polskiego science-fiction. Gustuję w takiej literaturze, jednak nigdy w pełni świadomie nie zetknęłam się z twórczością tego autora. Owszem, czytałam fragmenty Bajek Robotów i nawet odgrywaliśmy w szkole przedstawienia na podstawie jego opowiadań, ale nie było to zapoznanie się z konkretną opowieścią "od deski do deski". Postanowiłam to zmienić. Na półce od wielu lat stoi Solaris, więc właśnie po tą książkę sięgnęłam.

Solaris jest planetą, na której świecą dwa Słońca - niebieskie i czerwone. Ponadto całą jej powierzchnię pokrywa ocean konsystencją przypominający plazmę, ale nie będący nią. Na powierzchni Solaris zbudowano Stację, na której przez wiele lat prowadzono badania nad atmosferą planety, oceanem ją pokrywającym oraz promieniowaniem słońc. Pewnego dnia na planetę przybywa Kelvin, który ma dołączyć do zespołu badaczy. Jednak jego wizja pobytu na planecie różni się od tego, co zastanie... Już od pierwszej chwili staje się jasne, że na Stacji nic nie jest takie, jakim zostało przedstawione podczas treningów i szkoleń, a wszystkiemu najprawdopodobniej winny jest ocean. 

Powiem szczerze, że na początku byłam nastawiona zbyt pozytywnie. Oczekiwałam czegoś fantastycznego i rzeczywiście pomysł na powieść był rewelacyjny, ale już przedstawienie historii nie tak bardzo. Bohaterowie Solaris byli dość ciekawi, jednak przedstawieni zbyt powierzchownie. Wiedzieliśmy o nich tylko to, co było istotne w kontekście bieżących wydarzeń. Za to było dużo o samej planecie, o tworach oceanu i historii badań nad nią, co nie wnosiło zupełnie nic do powieści. Owszem, byłoby ciekawe, gdyby wiązało się z jakąś konkretną historią lub książka ta byłaby elementem serii, a na Solaris mielibyśmy jeszcze kiedyś wrócić. Jednak w perspektywie historii rozgrywającej się na 185 stronach każde kolejne pięć stron poświęconych na nic nie wnoszące dygresje o planecie sprawiają, że czyta się z mniejszym zaangażowaniem i coraz większym znudzeniem. 

Zdecydowanym plusem Solaris jest to, że jest krótka (chociaż i tak miałam wrażenie, że przeczytałam przynajmniej dwa razy tyle stron, ile ma książka). Było w niej kilka zabawnych sytuacji, kilka zmuszających do refleksji, ale historia mnie nie porwała. Miałam nadzieję, że po prostu dobrnę do końca. Raczej nie polecam, chyba że może jakiś fan twórczości Stanisława Lema ma inne zdanie :)

Ocena: 5/10 (przeciętna)

niedziela, 15 listopada 2015

"Nadchodzi diabeł" - Glenn Cooper

Tytuł: Nadchodzi diabeł
Tytuł oryginalny: The Devil Will Come
Autor: Glenn Cooper
Ilość stron: 415
Wydawnictwo: Albatros

Co łączy Nerona, biskupa Malachiasza żyjącego w XII wieku i słoweńskiego biznesmena? Ci trzej, żyjący na przestrzeni wieków, mężczyźni pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego. Jednak, zupełnie niezamierzenie, na trop ich powiązań wpada młoda zakonnica badająca rzymskie katakumby. "Po nitce do kłębka", czyli od malowideł w grobowcu, poprzez sztuki Marlowe'a i Watykańskie Archiwa dociera do rozwiązania zagadki. Udaje jej się to z niemałą pomocą niepozornego księdza, wygadanej siostry, bystrego ojca i gotowego poświęcić wszystko dla rodziny brata. Kłamstwem byłoby jednak przyznać, że obyło się bez niebezpieczeństwa. Kto i dlaczego nie chce, żeby Elisabetta dokończyła swoje zadanie?

Przyznam szczerze, że dałam się wciągnąć. Uwielbiam wszelkiego rodzaju zagadki i tajemnice czyhające na nas na kolejnych stronach książki. Lubię czytać, gdy wiem, że razem z bohaterami będę musiała rozwikłać jakąś niesłychanie złożoną intrygę. Powieść Nadchodzi diabeł dała mi możliwość poznania kolejnego sekretu skrywanego przez tysiąclecia, który w najmniej oczekiwanym momencie zostaje ujawniony by dopełniło się proroctwo. Mam nadzieję, że nie zabrzmiało to jak sarkazm, bo pomysł na fabułę był na prawdę ciekawy. A raczej, pomysł na to wielkie tajemnicze "coś" czego szukamy, ale nie chcemy żeby znalazło nas. 

Trochę gorzej prezentowała się już sama droga do rozwiązania zagadki i bohaterowie. Postaci niby miały swój charakter, ale kilkukrotnie złapałam się na tym, że nie do końca wiedziałam kto jest kim. Irytowała mnie też zbytnia uległość głównej bohaterki, jej brak refleksji lub choćby odrobiny zastanowienia w niektórych sytuacjach. Do tego kilka zbiegów okoliczności i cały świat próbujący udaremnić wysiłki Elisabetty. Momentami było tego aż nadto. Co prawda były też pozytywy (całkiem niemało). Nadchodzi diabeł to tak na prawdę powieść wielowątkowa, dziejąca się na przestrzeni wielu wieków, której finał ma dopiero nadejść. Oprócz zakonnicy, która powiązała ze sobą kilka faktów, mamy możliwość poznać Nerona, przekonanego o swojej wielkości ignoranta i Marlowa tworzącego Tragiczną historię doktora Fausta. Poznajemy motywację tych bohaterów jak i pochodzenie wskazówek, na których trop musi wpaść zakonnica. 

Wszystko w tej powieści jest spójne. Wszystko ma początek i koniec - pochodzenie i przeznaczenie. Mimo tych paru dobrych stron, pomimo czytania z wypiekami na twarzy do późnych (albo wczesnych) godzin nocnych nie czuję się tą książką zachwycona. Nadchodzi diabeł to raczej książka-zapychacz, dobra do przeczytania, gdy nie ma nic ciekawszego i dla miłośników gatunku. 

Ocena: 6/10 (dobra)

Ach, no i do końca czekałam aż w końcu Elisabetta "zrzuci zakonny habit" (cytat z okładki), ale się nie doczekałam... A mógłby być ciekawy zwrot akcji ;)

środa, 11 listopada 2015

"W pętli" - Nicholas Evans

Tytuł: W pętli
Tytuł oryginalny: The Loop
Autor: Nicholas Evans
Ilość stron: 480
Wydawnictwo: Albatros

Poruszająca, intrygująca i skłaniająca do refleksji. Tak pokrótce mogę określić tą książkę. W pętli Nicholasa Evansa to historia o koegzystencji ludzi ze sobą i z naturą. Z naturą pod postacią wilków, które jakby niepomne na wydarzenia z przeszłości powracają na "stare śmieci". Po latach pojawiają się tam, gdzie wiele z nich zabito przy okazji kolonizacji i pojawiania się rancz z wielkimi pastwiskami do hodowli bydła. 

Gdy w Hope padło hasło "wilki" całe miasteczko ruszyło z nimi na wojnę. Część oczekiwała na schwytanie "dzikich bestii", a część zwyczajnie wzięła sprawy we własne ręce, nie zwracając uwagi na działania Służby Ochrony Przyrody Żywej Stanów Zjednoczonych. Po przeciwnych stronach barykady stanęli ranczerzy obawiający się o stan liczebny swoich stad i urzędnicy pragnący dokończyć program przywracania wilków do ich naturalnych środowisk. Każde, broniąc swoich racji, stąpa po cienkim lodzie, który w każdej chwili może pęknąć i w ten lub inny sposób przyczynić się do klęski obu stron.

W sam środek sporu, z butami jeszcze brudnymi od nadmorskiego piasku, wciska się Helen Ross - niespełna trzydziestoletnia pani biolog specjalizująca się w zachowaniach wilków. Jako osoba z zewnątrz, trzymająca się raczej na uboczu nie jest przez ranczerów traktowana do końca poważnie. Poza tym sama ze sobą nie czuje się najlepiej, więc przyjazd do Hope traktuje jak swego rodzaju ucieczkę od rzeczywistości. Czy pośród ludzi zachodu dziewczyna odnajdzie swoje miejsce, czy bliższe stanie się jej stado wilków, które za wszelką cenę będzie chciała obronić? I czy w tej sytuacji powiedzenie "człowiek człowiekowi wilkiem" nie zmienia sensu?

W pętli to powieść od początku do końca angażująca. Zaprzątająca myśli i rujnująca wewnętrzny spokój, ale nie drastyczna. Na 480 stronach zawarty jest pełen rok, pętla, powrót do początku, ale to nie jedyne nawiązanie do tytułu. Powracające wilki, powtórna walka... Kto wygra ją tym razem? Czyje pretensje do tej ziemi powinny być uznane - zamieszkujących od wieków góry i lasy wilków czy niedawno osiadłych na tych terenach ludzi, pracujących fizycznie od rana do nocy, a czasem nawet dłużej? Prawda jest taka, że to zależy kto czyich racji broni.

Dominującymi postaciami w powieści są Helen, Dan, Luke i Buck. Każde z nich ma coś do udowodnienia sobie i innym, a "afera z wilkami" może być dobrą okazją, by dokonać czegoś "wielkiego". Charakter każdej z tych osób jest unikatowy i niejednoznaczny. Autor tak ich przedstawia, że zdarzają się momenty, w których mimo szczerych chęci nie byłam w stanie zrozumieć postępowania któregoś z ulubionych bohaterów albo musiałam przyznać racje "temu niedobremu". Jak to w życiu. No i jak to zwykle w bajkach, ale na co dzień też całkiem często się zdarza, wiele było zawirowań, rozczarowań, dobrych i złych chwil, ale na koniec zawsze pojawia się jakieś wyjście z sytuacji.

Mnie książka oczarowała i chociaż nie często zdarza mi się czytać coś, co nie jest kryminałem lub książką fantasy, to bez wątpienia mogę ją polecić! I obiecać sobie, że kiedyś jeszcze sięgnę po inne książki tego autora, a W pętli to dopiero początek nowej przygody z literaturą!

Ocena: 8/10 (znakomita)

niedziela, 23 sierpnia 2015

"Kamieniarz" - Camilla Läckberg

Seria: Czarna Seria
Tytuł: Kamieniarz
Tytuł oryginalny: Stenhuggaren
Autor: Camilla Läckberg 
Ilość stron: 533
Wydawnictwo: Czarna Owca

Od prawie dwóch lat zabierałam się za kupienie kolejnej książki Camilli Läckberg. W końcu, kiedy mi się to udało, pochłonęłam ją w jeden dzień. I dopiero teraz czuję, że mam wakacje, bo od wschodu, do zachodu słońca mogłam żyć historią całkowicie nie moją, a czas jej trwania zależał tylko od szybkości, z jaką przewracałam kolejne kartki.

Do Fjällbacki zawitała jesień, a wraz z nią kolejna tragedia. Pewnego ranka rybak wyłowił z wody ciało dziewczynki. Patrik Hedström i jego koledzy z komisariatu będą mieli ręce pełne roboty. Dlaczego? Ponieważ w płucach dziewczynki zamiast słonej morskiej wody znaleziono wodę z mydłem. Sprawa będzie tym trudniejsza, że zmarła dziewczynka była córką Charlotte, z którą niedawno zaprzyjaźniła się Erica, życiowa partnerka Patrika. Prowadzenie sprawy o morderstwo to jedno, ale kiedy pierwszymi potencjalnymi winnymi są ludzie z najbliższego otoczenia sprawa staje się trudna. Nawet wyjątkowo trudna, nie tylko dla bliskich, gry chodzi o zamordowanie dziecka.

I tym razem się nie zawiodłam. Mimo długiej rozłąki z bohaterami dość szybko przypomniałam sobie z kim mam do czynienia i czego się po nich mogę spodziewać. Zaszły w nich pewne zmiany, ale pozostali tymi samymi, czasem irytującymi, a czasami niezwykle ciepłymi ludźmi. Nie zabrakło też nowych postaci, które zostawią swoje piętno w mojej pamięci. Jak na szwedzki kryminał przystało gama charakterów była szeroka i barwna. Ucieszył mnie fakt, że kontynuowane są wszystkie wątki. Mimo nieobecności w mieście Anny, siostry Ericki, mogliśmy śledzić również jej historię. 

Było to możliwe dzięki bardzo charakterystycznemu sposobowi prowadzenia narracji. Powieść nie jest dzielona na rozdziały. Kolejne fragmenty, czasami jeden akapit, a czasem więcej, składają się w całość. W każdym z nich kto inny jest postacią, na której skupiamy całą naszą uwagę. W jednej chwili możemy przebywać z Patrikiem na przesłuchaniu na komisariacie, a w drugiej przyglądać się Pastorowi podążającemu do kościoła. Te zabiegi czasem dają nam poczucie kontroli nad sytuacją, a czasami sprawiają, że pewna myśl ucieka. To, co w książkach Camilli Läckberg oczarowało mnie już na samym początku również ma związek ze sposobem snucia opowieści. Mianowicie chodzi o retrospekcje. Pozornie nie powiązane z niczym fragmenty czyjejś historii sprzed kilkudziesięciu lat, która na koniec okazuje się głęboko skrywaną tajemnicą, czyimś motywem lub tłem historii.

Kryminały z Czarnej Serii mają swój klimat. Są to rozgrywające się w małej społeczności dramaty, w których ogromną rolę odgrywają ludzkie uczucia, namiętności i wybory. W tych książkach tętni życie. Jest to ich ogromny plus. Polecam każdemu, kto chociaż odrobinę lubi kryminały, zagadki i tajemnice.

Ocena: 8/10 (znakomita)

piątek, 21 sierpnia 2015

"Zgon" - Gina Damico

Seria: Zgon
Tytuł: Zgon
Tytuł oryginalny: Croak
Autor: Gina Damico
Ilość stron: 400
Wydawnictwo: Fabryka Słów

Aż nie mogę się nadziwić jakim cudem ta książka przeleżała u mnie na półce dobry rok, zanim zdecydowałam się ją przeczytać. Kupiłam ją pod wpływem impulsu, kierowana dobrym wrażeniem jakie wywarła na mnie jedna z recenzji, ale potem długo nie miałam ochoty po nią sięgać. A to wydawała mi się zbyt młodzieżowa, a to oscylująca wokół nie tego na co mam ochotę. I tak z braku większego wyboru Zgon zabrałam na wakacje i... zostałam bezgranicznie wciągnięta do Żniwozony.

Lex z grzecznej i ułożonej dziewczynki nagle stała się młodocianym przestępcą. Nie było dnia, żeby jej rodzice nie zostali wezwani do szkoły, a tłum pobitych lub pogryzionych dzieciaków nie ustawił się przed drzwiami pielęgniarki. Jedni mogliby powiedzieć, że rodzice za mało się nią zajmowali, inni, że to młodzieńczy bunt, nad którym nie są w stanie zapanować. Może i mogli by tak powiedzieć, gdyby nie fakt, że Cordy, bliźniacza siostra Lex, wciąż zachowywała się tak jak przystało na porządną 16-latkę. A może, ale tego zdecydowanie nikt nie mógłby powiedzieć, to wszystko dlatego, że dziewczyna ma zadatki na Mrocznego Żniwiarza, który transportuje dusze zmarłych na drugą stronę? Przyczyna dla dyrektora i rodziców nastolatki nie miała większego znaczenia, liczyły się tylko fakty, a te były okrutne... Z braku lepszego rozwiązania postanowiono, że na wakacje Lex wyjedzie do młodszego brata taty, wujka Morta, który gdzieś, hen daleko, ma farmę, na której dziewczyna będzie mogła popracować.

Jak nie trudno się domyślić (zarówno patrząc na okładkę jak i opis z tyłu książki) cała ta sprawa z Mrocznym Kosiarzem ma gdzieś tam swoje uzasadnienie. Bez wdawania się w szczegóły, które są ogromnym atutem całej tej historii, mogę tylko powiedzieć, że Lex nie jest jedyna w swoim rodzaju. Starannie przemyślana fabuła, niezwykła ilość detali, świeżość tematu, wokół którego wszystko się kręci... To wszystko w parze z charakterystyką bohaterów: ich tajemnicami, wyglądem i wręcz namacalną obecnością, sprawia, że przenosimy się razem z Lex do Zgonu, którego populacja wynosi mniej więcej 80 mieszkańców, i bez wahania wkraczamy w ten dziwny świat.

Na początku bałam się, że będzie to niezbyt poważna, pełna ironii i czarnego humoru książka, o której dość szybko zapomnę. Jednak z każdą kolejną stroną zdawałam sobie sprawę, że mimo wielu ironicznych uwag i specyficznych żartów jest to opowieść okraszona wielkim smutkiem. Pod warstwą sarkazmu i dobrej zabawy kryją się głębokie rany (zabrzmiało dramatycznie...). W każdym razie - jest sporo czasu na śmiech i na fascynację nowym otoczeniem, ale też są momenty, w których, chcąc lub nie, autorka zmusza nas do refleksji. Są też fragmenty, w których miałam ochotę krzyczeć, bo niesprawiedliwość spotykająca bohaterów zdawała mi się nie do pojęcia! Może dlatego, że targało mną tyle sprzecznych emocji, ale też po to, by poznać dalszy ciąg historii sięgnę wkrótce po kontynuację. A tym, którzy Zgonu jeszcze nie przeczytali radzę szybko to uczynić!

Ocena: 7/10 (bardzo dobra)

środa, 5 sierpnia 2015

"Zabójstwo Rogera Ackroyda" - Agata Christie

Seria: Hercules Poirot
Tytuł: Zabójstwo Rogera Ackroyda
Tytuł oryginalny: The Murder of Roger Ackroyd
Autor: Agata Christie
Ilość stron: 270
Wydawnictwo: Dolnośląskie

Ta książka wpadła mi w ręce nieprzypadkowo. (No, może odrobinę w przeczytaniu jej pomógł mi zbieg okoliczności...) Wchodząc do księgarni dokładnie wiedziałam co chcę kupić, i wiedziałam też, że na przeczytanie wybranej przeze mnie pozycji będę miała dzień. Dlaczego właśnie Zabójstwo Rogera Ackroyda? Z dwóch powodów - po pierwsze dlatego, że często słyszałam, że to najlepsza książka autorki, a dodatkowo w niedawno obejrzanym przeze mnie odcinku "Kości" sama główna bohaterka przyznała, że to jej ulubiona książka. Po drugie przygotowując się do matury ustnej z polskiego miałam okazję czytać kilka biografii Agaty Christie, z których jednoznacznie wynikało, że właśnie za publikacje tej książki została wyrzucona z Klubu Detektywów. Co mogło być tak szokujące w tym kryminale? Sama musiałam się o tym przekonać.

Hercules Poirot postanowił przejść na zasłużoną emeryturę. By odpocząć od zgiełku miasta i wielu spraw, którymi mógłby się zająć wyjechał na wieś - do King's Abbot. Tam, w małej mieścinie, gdzie całe życie toczy się jednostajnym rytmem, a wszystkie plotki dotyczą tego samego postanowił hodować dynie. Jednak nie jest to zadanie wystarczające dla szarych komórek Herculesa Poirot! Gdy w w tajemniczych okolicznościach umiera pani Ferras, a całe miasteczko z doktorem Sheppardem na czele próbuje rozwiązać zagadkę jej śmierci do gry wchodzi również Mały Belg.

Więcej nie wypada zdradzać. Wypada jednak powiedzieć, że konstrukcja powieści jest niezwykle ciekawa. Narratorem jest bowiem doktor Sheppard, który bierze czynny udział zarówno w opisywanej przez siebie historii jak i życiu miasteczka. Dzięki niemu widzimy też w zupełnie innym świetle sławnego detektywa, Herculesa Poirot. Jak zawsze akcja jest wartka i pełna niespodzianek. Czyta się szybko, a w głowi rodzi się mnóstwo teorii dotyczących mordercy. Ale kto tak naprawdę był zły? Tego można się domyślać lub poczekać na końcowe wyjaśnienia. 

Ocena: 9/10 (rewelacyjna)

środa, 18 marca 2015

"Tylko dla Twoich oczu" - Ian Fleming

Seria: James Bond
Tytuł: Tylko dla Twoich oczu
Tytuł oryginalny: For Your Eyes Only
Autor: Ian Fleming
Ilość stron: 212
Wydawnictwo: Rzeczypospolita SA

Bonda darzę ogromną sympatią. Chociaż dookoła wiele się dzieje udało mi się znaleźć trochę czasu (w komunikacji miejskiej, a gdzieżby indziej) na przeczytanie ostatniej znajdującej się w moim posiadaniu książki o przygodach 007. Co było w niej takiego, że mimo większych lub mniejszych przerw wciąż czytałam ją z tym samym zaangażowaniem? Tylko dla Twoich oczu to zbiór opowiadań krótszych lub dłuższych traktujących mniej lub bardziej o szpiegowskich (i nie tylko) akcjach Jamesa Bonda.

Nie będę rozwodzić się nad fabułą - jest dość zróżnicowana. Każde opowiadanie ma w sobie cząstkę tego, co znamy: odrobinę tajemnicy, szczyptę konspiracji, ogromne pokłady zaskoczenia, piękne kobiety i niebezpieczeństwo. Czasami miałam wrażenie, że opowiadania mogłyby być częścią czegoś większego, wątkiem pobocznym lub podsumowaniem jakiejś bardziej zagmatwanej przygody 007. Mimo tego, że nie były ze sobą połączone w żaden sposób (a może właśnie dlatego) czytało się je z zaciekawieniem, szybko przewracając kartki.

Bohaterowie poszczególnych opowiadań byli z nami krótko - ich egzystencja trwała zaledwie kilka stron, ale o każdego autor się zatroszczył. Nie było grubo ciosanych, topornych postaci (sztampowe i stereotypowe - owszem, ale zawsze zgrabnie opisane). Wszyscy oni sprawiali, że na chwilę mogliśmy przenieść się razem z Bondem na słoneczne Seszele albo w niedostępne i zalesione góry Ameryki Północnej. Razem z nim i pozostałymi bohaterami mogliśmy spędzać nudny wieczór przy umówionym obiedzie jak i brać udział w walce z przemytnikami narkotyków.

Opowiadania są dobre. Czyta się je szybko, przyjemnie, bez stuprocentowego zaangażowania, czyli lektura idealna w podróży lub na krótki odpoczynek w wirze pracy, nauki i "ważnych rzeczy". Polecam, szczególnie miłośnikom agenta 007.

Ocena: 6/10 (dobra)

środa, 25 lutego 2015

"Zabójczyni i Czerwona Pustynia" - Sarah J. Maas

Seria: Szklany Tron
Tytuł: Zabójczyni i Czerwona Pustynia
Tytuł oryginalny: The Assassin and The Desert
Autor: Sarah J. Maas
Ilość stron: 134
Wydawnictwo: Urobos

Kolejna opowieść o młodej Zabójczyni za mną. Miło spędziłam z nią dwie nocne godziny (tak właśnie - otworzyłam książkę kilka minut po północy i odłożyłam ją dopiero po skończeniu, około 2:30). Tak brakowało mi czytelniczych doznań... A przy okazji wróciłam do niedawno wspominanego świata, za którym zaczęłam już tęsknić...

Po wydarzeniach w Zatoce Czaszek (Zabójczyni i Władca Piratów) Celaena zostaje ukarana przez swojego mistrza i wysłana do Milczących Zabójców na Czerwoną Pustynię. Tam ma pod okiem Milczącego Mistrza odbyć szkolenie i przywieźć od niego list polecający. Szybko okazuje się jednak, że kara nie jest tak dotkliwa jak zdawało się młodej Zabójczyni. Ciężko trenuje, ale poznaje smak przyjaźni i wspólnoty. Jest jednak coś co czyni życie sessiz suikast (Milczących Zabójców) i dziewczyny nieco bardziej urozmaiconym. Władający pobliską krainą lord Berick co pewien czas atakuje Twierdzę i pragnie pokonać Milczącego Mistrza. Zabójcy odparli kolejny atak, ale czy to koniec, czy szykuje się coś w co nikt do tej pory nie wierzył?

Zabójczyni i Czerwona Pustynia to nieco dłuższe opowiadanie niż Zabójczyni i Władca Piratów. Jak można się domyślić, dzieje się znacznie więcej. Bohaterowie pojawiające się na Czerwonej Pustyni są stworzeni z nieco większym rozmachem. Ansel, która staje się drugą, zaraz po Celaenie, ważną postacią tego opowiadania, ma swoją ciekawą historię i niezły charakterek. Większość przewijających się przez Twierdzę zabójców to oczywiście szara nieistotna masa, ale kilku, których musimy poznać, wyróżnia się z tłumu. Jak to w takich opowiadaniach bywa język jest prosty i bezpośredni, ale mamy kilka zupełnie charakterystycznych dla tego świata zwrotów i nazw. Klika opowiastek, które kształtują Erileę. 

Jak zwykle, polecam. Jako uzupełnienie Szklanego Tronu oczywiście.

Ocena: 7/10 (bardzo dobra)

poniedziałek, 23 lutego 2015

"Zło czai się wszędzie" - Agata Christie

Seria: Hercules Poirot
Tytuł: Zło czai się wszędzie
Tytuł oryginalny: Evil under the Sun
Autor: Agata Christie
Ilość stron: 214
Wydawnictwo: Dolnośląskie

Gdy nie wiesz co czytać... sięgnij po kryminał Agaty Christie! Ta złota myśl przyświeca mi od dawna i jeszcze nigdy się nie zawiodłam. Niejednokrotnie sięgałam po dłuższe lub krótsze powieści tej autorki i za każdym razem utwierdzam się w przekonaniu, że ludzka wyobraźnia nie zna granic. Zarówno jeśli chodzi o popełnione morderstwa jak i domniemane rozwiązania tej czy innej sprawy... Ale może od początku.

Hercules Poirot postanowił wypocząć i sierpniowe dni spędza w uroczym hotelu na Wyspie Przemytników. Ulubionym zajęciem detektywa staje się obserwowanie innych hotelowych gości. Szybko więc zauważa, że szykuje się coś złego... W spokojnej, cichej i słonecznej scenerii dochodzi do morderstwa. Ofiarą jest młoda, atrakcyjna, czarująca (itp. itd.) zamężna kobieta, która w mig potrafi przysporzyć sobie wrogów wśród płci pięknej flirtując z cudzymi narzeczonymi i mężami. Podejrzany, jak to w takich sprawach bywa, jest mąż. Jednak miejscowi śledczy i sławny detektyw szybko dochodzą do wniosku, że motywem mogła być nie tylko zazdrość... Dlaczego i przez kogo Arlena Marsshall została uduszona? 

Zło czai się wszędzie to kolejna trzymająca w napięciu historia autorstwa Agaty Christie. Pozornie nie łączące się ze sobą wątki, kilka drobnostek niepasujących do codziennych wydarzeń, rozmaici goście hotelowi... Wszystkie najdrobniejsze szczegóły mają swoją wartość. Gdy Hercules Poirot podaje nam rozwiązanie na tacy, każdy fragment układanki odnajduje swoje miejsce i zastanawiamy się jak to mogło nam umknąć? 

Jak w każdej powieści Agaty Christie, bohaterowie książki Zło czai się wszędzie obdarzeni są własnym, niepowtarzalnym "ja". Ich portrety psychologiczne, tak ważne dla konwencji powieści kryminalnej, zostały po mistrzowsku wplecione w fabułę. Każdego z nich poznajemy nie tylko przez wzgląd na wydarzenia dziejące się w powieści, ale mamy możliwość zajrzenia do ich przeszłości lub odkrycia pragnień. Dzięki temu łatwiej ulegamy snutym przez autorkę sugestiom, współczujemy słabszym i potępiamy zbyt hałaśliwych. I... spodziewamy się niespodziewanego!

Jest czym się zachwycać! Zawsze zdumiewał mnie fakt, że w tak trzymających w napięciu kryminałach nie ma żadnej gwałtowności. Dochodzenie przeprowadzane jest metodycznie, powoli i dokładnie, a jednak rośnie napięcie i wciąż w niepewności czekamy na werdykt. To jest kunszt, za który uwielbiam Agatę Christie. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko zachęcić wszystkich do przeczytania książki Zło czai się wszędzie.

Ocena: 7/10 (bardzo dobra)

środa, 18 lutego 2015

"Zabójczyni i Władca Piratów" - Sarah J. Maas

Seria: Szklany Tron
Tytuł: Zabójczyni i Władca Piratów
Tytuł oryginalny: The Assassin and The Pirate Lord
Autor: Sarah J. Maas
Ilość stron: 98
Wydawnictwo: Urobos

Książka krótka to i napisanie recenzji nie powinno mi zająć zbyt dużo czasu a tu proszę - zabieram się za to od prawie dwóch miesięcy. Na szczęście mam chwilę na złapanie oddechu to nadrobię zaległości - recenzenckie i czytelnicze.

Zabójczyni i Władca Piratów to jedna z kilku opowieści, która poprzedza wydarzenia ze Szklanego Tronu. Poznajemy w niej nieco młodszą, bardziej porywczą Celaenę, której nie straszne dalekie wyprawy i bójki z piratami. Razem z Samem, chłopakiem, za którym nie przepada, zostaje wysłana do Władcy Piratów po odbiór zapłaty dla Arobynna - najważniejszej osoby w Gildii Zabójców. Gdy jednak dziewczyna dowiaduje się, że spłata długu została ustalona nie w pieniądzach, a w niewolnikach postanawia przeciwstawić się rozkazom... 

Niewątpliwie jest to czytelnicza gratka dla wszystkich miłośników Celaeny i jej przygód. Czytając Zabójczynię i Władcę Piratów mogłam w końcu poznać całą historię, która co jakiś czas jest wspominana we właściwej serii. Poza tym miałam możliwość poznania Sama co też pozostaje nie bez znaczenia. Mimo to historia sama w sobie nie jest porywająca lub innowacyjna. Czyta się przyjemnie i bardzo szybko, ale pozostaje wrażenie niedosytu. Język jest prosty, postacie opisane dość powierzchownie - nawet te ważniejsze. Plus jest taki, że nie trzeba długo brnąć przed tą opowieść. Minus - chciałoby się lepiej poznać bohaterów, ale nie ma na to czasu.

Podsumowując wszystkie plusy i minusy przyznam, że mi opowieść się podobała. Była trochę za krótka, za szybko musiałam pożegnać się z bohaterami, ale za to wniosła co nieco do świata Zabójczyni. Polecam szczególnie tym, którzy wcześniej mieli już okazję poznać Celaenę i jej przygody.

Ocena:6/10 (dobra)