Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o miłości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o miłości. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 maja 2012

"Gra Anioła" - Carlos Ruiz Zafón

Tytuł: Gra Anioła
Tytuł oryginalny: El Juego del Angel
Autor: Carlos Ruiz Zafon
Tłumaczenie: Katarzyna Okrasko, Carlos Marrodan Casas
Ilość stron: 604
Wydawnictwo: Muza
Ocena: 9/10 (rewelacyjna)

Pozostawiłam za sobą mroczną i pełną tajemnic Barcelonę. Zanim jednak opuściłam ją, razem z Davidem przeżyłam coś niesamowitego i przyprawiającego o dreszcze. Wrócę tam jeszcze na pewno czytając najnowszą książkę autora Cienia wiatru i Gry Anioła, ale na razie moja podróż kończy się. Magiczny świat książek, który porwał mnie na dobre, kryje przed nami nie jedną tajemnicę. Wielu z nich nie odkryjemy nigdy, ale może tą jedną...

"Książki mają duszę, duszę tych, którzy je piszą, tych, którzy je czytają i którzy o nich marzą..."

Młody, pełen życia i wielkich nadziei chłopak staje się autorem odcinkowej powieści rodem ze świata fantazji o mrocznym świecie, pełnym nadnaturalnych istot i wszechobecnej rozpusty. Jest to zarówno początek jego wspaniale zapowiadającej się kariery, jak i koniec dotychczasowego życia. Wkrótce po wielkim sukcesie, jaki odniosło Miasto przeklętych znajomi Davida zaczynają odwracać się od niego. Redakcyjni koledzy patrzą nań z niechęcią. Tylko jeden jedyny Pedro Vidal, człowiek, który opiekował się nim od dawna, pozostał by go wspierać. Chłopak dorasta, w tym czasie otrzymuje kolejną ofertę pracy, dla której poświęca się ponad możliwości. Pochłonięty obsesją pisania oraz chorobliwą miłością przyjmuje propozycję pracy od tajemniczego A.C., który obiecuje mu, że skończą się jego dotychczasowe problemy. W zamian za małą fortunę i coś jeszcze David ma napisać książkę jedyną w swoim rodzaju. Taką, która przeniknie do umysłów ludzi.

Na swojej drodze David spotyka wielu ludzi, ale niewielu przyjaciół. W miarę jak płynie jego życie zaczyna uświadamiać sobie co tak na prawdę liczy się dla niego i po co warto żyć. Dochodzi również do wniosku, że przyjęcie oferty Człowieka, który nosi wpiętego w klapę garnituru anioła, nie było dobrym pomysłem. Próbuje też rozwikłać zagadkę domu z wieżyczką, który stał się jego własnością. Tajemnica, którą owiany jest budynek, wiąże się z historią Davida w zaskakujący sposób...

"Wiara lub niewiara wypływa z lęku. Albo się wie, albo się nie wie."

Miłość, pasja, nadzieja, niewinność, zachłanność, nienawiść oraz strach przeplatają się w powieści Carlosa Ruiza Zafóna jak nitki pajęczyny. Delikatnie współgrają ze sobą, tworząc jedną całość - wspaniałą, pełną emocji historię. Język, którym autor posługuje się w książce jest piękny, kwiecisty i przyswajalny. Opisy miejsc są tak obrazowe, że można je zobaczyć bez najmniejszego problemu zamykając na chwilę oczy. Dłuższe wypowiedzi i przemyślenia nie nudzą, za to pozwalają na dyskusję i przyjęcie punktu widzenia przedstawianego nam w danej chwili. Czytelnik jest przez książkę pochłonięty od pierwszej do ostatniej strony. Nie może oderwać się od książki. Gubi się w barcelońskich uliczkach by razem z bohaterami przeżyć to co oni przeżyli, zobaczyć to, co oni zobaczyli i usłyszeć to, co i oni usłyszeli. Bez wątpienia jest to powieść rewelacyjna, pełna swego rodzaju magii z nutką mroku.

Polecam bardzo serdecznie, ponieważ książkę czyta się lekko i przyjemnie. Tomiszcze rzeczywiście nie jest lekkie, ale akcja, która rozgrywa się na ponad 600. stronach książki absorbuje naszą uwagę tak bardzo, że nawet nie jesteśmy w stanie zauważyć, kiedy przeczytaliśmy pierwsze dwadzieścia, sto, trzysta trzydzieści... stron. Ledwie się obejrzymy powieść będzie przeczytana, a my zadowoleni z tego, że mogliśmy przeczytać coś równie wspaniałego.

I na koniec cytat, który z racji mojego wieku spodobał mi się znacznie:

"Odkryłem, że siedemnastolatki mają tak niewyczerpane pokłady gadulstwa, że mózg zmusza je do wykorzystywania ich przynajmniej co pół minuty."

środa, 11 kwietnia 2012

"Zmierzch" - Stephenie Meyer


Seria: Zmierzch
Tytuł: Zmierzch
Tytuł oryginalny: Twilight
Autor: Stephenie Meyer
Tłumaczenie:
Ilość stron: 413
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Ocena: 6/10 (dobra)

Długi okres "wstrzemięźliwości" książkowej oraz wolny czas w Święta sprawił, że sięgnęłam po czytaną już raz książkę. W ręce wpadł mi Zmierzch prezentujący się bez zarzutu na półce w pokoju mojej kuzynki. Chociaż było to moje kolejne spotkanie z tą książką, przyznam szczerze, że dobrze się bawiłam czytając ją. Nie było to to samo co za pierwszym razem, jasna rzecz, ale spodziewałam się o wiele mniejszych emocji i nie tak świetnego spędzenia wolnego czasu.

Historię Belli i Edwarda znają wszyscy. Jeśli ktoś nie czytał książki to zapewne obejrzał film lub usłyszał co nieco od kogoś kto lekturę lub seans miał już za sobą. Czytając pierwszy raz całą serię byłam szczerze zachwycona! Czytałam całymi nocami i wylałam morze łez. Niestety (a może stety, sama już nie wiem) do kin wszedł film, adaptacja sagi. I wtedy zaczęło się piekło.

Bella przeprowadza się ze słonecznego Phoenix do Forks, deszczowego miasteczka w stanie Waszyngton. Jest przeciętną siedemnastolatką, której rodzice rozwiedli się i mieszkają na dwóch krańcach świata. Jednak od przeprowadzki już nic nie ma być przeciętne. Najpierw z szarej myszki staje się przez wszystkich lubianą dziewczyną, a potem poznaje zabójczo przystojnego chłopaka, który okazuje się być wampirem.

Przez ponad trzy czwarte pierwszej części nie dzieje się nic specjalnego. Chyba, że za takowe uważamy zadomawianie się Belli w nowym otoczeniu, czy wypad ze znajomymi na plażę. Mimo to czyta się przyjemnie. Nikt się nie zabija (giną tylko grizzly i pumy), nikt nie musi uciekać. Jest kilka momentów trzymających w napięciu odrobinę bardziej niż reszta, ale wiadomo, że dzielny i niezniszczalny Edward uratuje swoją ukochaną z opresji. Jeśli chodzi o wątek miłosny, jest on na prawdę dobrze zobrazowany. Myślę, że to właśnie jest to, co najbardziej zachwyci młode czytelniczki.

Na samym końcu pojawia się wampir-łowca, który za wszelką cenę pragnie złapać Bellę w swoje sidła. Dziewczyna ucieka przed nim do rodzinnego Phoenix z pomocą rodziny Cullenów, przyszywanej wampirzej rodziny Edwarda. Jednak jemu udaje się ją wytropić i zmusić do spotkania. Co się stanie? Może jednak ktoś nie wie (lub jeszcze się nie domyślił), więc nie zdradzę.

Ogólne wrażenie jest dobre. Książka nie porywa, ale przyjemnie spędza się przy niej czas. Jest też bardzo ładnie wydana, więc samo patrzenie na nią sprawia niemałą przyjemność ;) Jabłko na okłądce nawiązuje do rozpoczynającego książkę cytatu z księgi rodzaju, a tytuł do porównania "zmierzch, jako koniec". Koniec dawnego życia i początek nowego, wśród nocy. Życzę przyjemnej lektury tym, którzy jeszcze nie mieli okazji zapoznać się z sagą.

-------------------------------------------------
No i tak na marginesie dodam jeszcze, ze na prawdę warto przeczytać jeszcze raz coś, co kiedyś było dla nas fascynujące. Po "Zmierzchomanii" miałam już dość wszystkiego związanego z Bellą czy Edwardem, ale książka jest zdecydowanie ciekawsza niż film, więc polecam :D

poniedziałek, 12 grudnia 2011

"Światła września" - Carlos Ruiz Zafón

Moje drugie spotkanie z twórczością C. R. Zafóna wypadło, tak jak się tego spodziewałam, znakomicie. Światła września to książka, o której już od dawna słyszę same pochlebne opinie. Wypożyczyłam ją więc z biblioteki i dałam wciągnąć się w świat, który łączy ze sobą fikcję, fantazję oraz rzeczywistość.

Tytuł: Światła września
Tytuł oryginalny: Las luces de septiembre
Autor: Carlos Ruiz Zafón
Tłumaczenie: Katarzyna Okraska, Carlos Marrodan Casas
Ilość stron: 256
Wydawnictwo: MUZA

Franca, lata 30. XX wieku. Simone Sauvelle, po stracie męża, wraz z dwójką swoich dzieci, przeprowadza się z Paryża na wybrzeże Normandii. Zatrudnia się w posiadłości Cravenmoore należącej do Lazarusa Janna, fabrykanta zabawek, jako ochmistrzyni. Wraz z tą posadą otrzymuje mały, biały, uroczy Domek na Cyplu, w którym zamieszkuje z Irene i Dorianem.

W ogromnym budynku, jakim jest posiadłość Cravenmoore, zamieszkuje jedynie Lazarus z małżonką i pracująca u nich jako kucharka i pomoc domowa 16-letnia Hannah. Dziewczynka szybko zaprzyjaźnia się z Irene, która jest w podobnym wieku. Razem spacerują po plaży, zwiedzają małe miasteczko, dzielą się najnowszymi wiadomościami z miasteczka i wspaniale się bawią. Hannah przedstawia Irene swojego kuzyna Ismaela i od tamtej pory Ci dwoje stają się nierozłączni. Coś sprawiło, że stali się sobie bardzo bliscy. W tym samym czasie Dorian zdążył odkryć swoją nową pasję, którą stała się kartografia (codziennie siadał między tymi samymi skałami na nabrzeżu i szkicował mapy okolicy), a Simone zaaklimatyzowała się w dworze i przywykła do dziwnych rozporządzeń Fabrykanta zabawek. Wszystko zaczynało się układać, coś więc musiało się wydarzyć, by przerwać tę sielankę...

piątek, 18 listopada 2011

"Scarlett" - Barbara Baraldi

Tytuł: Scarlett
Tytuł oryginalny: Scarlett
Autor: Barbara Baraldi
Tłumaczenie: Karina Buchardt
Rok wydania powieści: 2010
Ilość stron: 337

Po literaturze typowo życiowej, czyli z serii "mogło wydarzyć się na prawdę", przyszła pora na moment rozluźnienia i odwiedzenia świata nieco mniej rzeczywistego.Książkę zatytułowaną Scarlett wybrałam zupełnie przypadkowo szwendając się między półkami księgarni. Nigdy wcześniej nie słyszałam ani o autorce, ani o samej powieści. Nic dziwnego - jest to dopiero pierwsza książka tej autorki, wydana się na polskim rynku.

Od pierwszych stron wciągnęłam się w historię Scarlett - głównej bohaterki. Ma 16 lat, chodzi do szkoły, przeżywa pierwszą drobną miłość... Jednak tuż po zakończeniu roku szkolnego przeprowadza się z rodzinnego miasta Cremony do Sieny, gdzie ma zacząć naukę w nowej szkole. Świat wali jej się na głowę. Rozłąka z przyjaciółmi, z Matteo, który stał się dla niej ważny. Znamy jej myśli, bo narracja w książce jest pierwszoosobowa. W miarę upływu czasu zauważałam coraz więcej podobieństw między nami. Może, jak mówiła często poznana przez Scarlett Ganziana, mają na to wpływ gwiazdy. Była bardzo wrażliwa i wybuchowa za razem, uparta, kiedy czegoś bardzo chciała, umiała kochać, kochała czytać. Zaczęła się szkoła, a wraz z nią nowe przyjaźnie, nowe problemy. Wolne chwile Scarlett spędza w bibliotece, gdzie zawiera znajomość z Eduardo, bibliotekarzem. Szczególnie dużo kłopotów ma z chłopakami, którzy zaczynają się nią interesować. Głównie przez Umberto dochodzi do kilku nieporozumień. W końcu jednak Scarlett poznaje Michaela... I od tego momentu jej życie zmienia się diametralnie.


czwartek, 17 marca 2011

"Liceum Avalon"

"Liceum Avalon" (Avalon High) - reż. Stuart Gillard



To kolejna filmowa adaptacja Disneya. Scenariusz został napisany na podstawie powieści Meg Cabot o tym samym tytule. Premiera miała miejsce już w listopadzie 2010 roku, ale mi udało się obejrzeć film dopiero wczoraj. Muszę przyznać, że zaskoczyło mnie zakończenie, ponieważ różni się nieco od tego książkowego. Mimo to oglądało się przyjemnie i z uśmiechem na ustach. Towarzyszką w oglądaniu filmów Disneya jest moja młodsza siostra, której film również bardzo się podobał. Chociaż nie czytała książki fabuła była dla niej zrozumiała. Co prawda przed filmem opowiedziałam jej mniej więcej legendę o królu Arturze, co okazało się niekonieczne, bo w wszystko zostało wyjaśnione w trakcie.

Młodym Disney'owskim aktorom nie mam nic do zarzucenia, grali naprawdę świetnie i miło się ich oglądało. Jedyne co mnie momentami rozpraszało to polski dubbing w scenach, w których nie był konieczny. Np.: śmiech podczas biegu, który brzmiał tak sztucznie, że mogło się wydawać, że to śmieje się ktoś obok mnie, a nie biegnąca osoba na ekranie.



Autorka: Meg Cabot
Tytuł: Liceum Avalon
Wydawnictwo: Amber


Teraz może coś o fabule? Rodzice Ellie biorą roczny urlop i przeprowadzają się wraz z córka do małego miasteczka. Oboje są profesorami historii i specjalizują się w historii średniowiecza, a zwłaszcza w dziejach króla Artura. Dziewczyna ma po dziurki w nosie legend Arturiańskich, opowieści o Ginewrze i Lancelocie oraz historii Camelotu. Jednak przeprowadzkę wynagradza jej basen za domem, w którym spędza większość czasu w tych ostatnich wakacyjnych dniach. Dziewczyna uwielbia biegać i pewnego razu podczas codziennego biegania w parku poznaje przystojnego chłopaka. Okazuje się jednak, że ten, przystojny, wysportowany i świetnie uczący się chłopak, ma dziewczynę.
Po wakacjach Ellie idzie do liceum. Pozna nowych ludzi, zaprzyjaźni się, postara się dostać do drużyny lekkoatletycznej. To wszystko sprawia, że poznaje dziewczynę chłopaka z parku oraz jego przyjaciela Lanca. Odkryje też imię tajemniczego znajomego. Ma okazję spotkać również Marco - przyrodniego brata A. Willa. Wydarzenia, które następują podczas roku szkolnego przekonują ją o tym, że szkoła i wszyscy uczniowie to replika dworu Króla Artura, a to co się dzieje to powtórka z przeszłości.
Jaką rolę ma do odegrania Ellie? Czy i tym razem zły brat Artura, Mordred, pokona go i świat znów pogrąży się w ciemności?


Kilka wątków nie zgadza się ze sobą w filmie i książce, ale to urok ekranizacji. Nie pamiętam wątku Merlina w powieści, ale to dlatego, że czytałam ją parę lat temu i nie jestem w stanie przypomnieć sobie wszystkich szczegółów. Na pewno inne było zakończenie - Ellie odegrała inną role w książce niż w filmie. Również nauczyciel historii był kim innym w historii Artura. Nie zmienia to jednak uroku powieści i filmu i wszystkich zachęcam do obejrzenia i przeczytania ze względu na naprawdę ciekawą i pomysłową fabułę oraz różne zakończenia. Do filmu zachęcam, bo jest on produkcji Disneya, a do książki, ponieważ jest pisana przez Meg Cabot. To mówi samo za siebie.

czwartek, 10 marca 2011

"Pamiętniki wampirów" - L. J. Smith

"Pamiętniki wampirów" zostały napisane przez Lise Jane Smith. Pierwotnie była to trylogia, na którą składały się "Przebudzenie", "Walka" i "Szał". Wydane zostały w roku 1991 tak jak czwarta część serii "Mrok".  Późniejsze zostały wydane w 2009 i 2010 roku. Piąta część została podzielona przez polskie wydawnictwo na dwie części - "Powrót o zmierzchu: i "Uwięzieni". "Dusze cieni" to ostatnia, która ukazała się w Polsce książka z serii "Pamiętniki wampirów", ale kolejna "Północ" została wydana w stanach już w zeszłym roku, a my oczekujemy na premierę w najbliższym czasie. Przejrzałam też kilka stron na temat "Pamiętników" i okazało się, że kolejne trzy części są w planach. Tak, więc liczyłam na szybkie uporanie się z serią, a tu nic z tego. Będę musiała czekać na zakończenie.

"Przebudzenie" to pierwsza część. Bohaterka, która będzie prowadziła nas w te wszystkie dziwne przygody to piękna blondynka, która robi z facetami co chce. Nie jest to zbyt trafne obsadzenie tej roli, bo nikt nie współczuje dziewczynom, które wszystkimi manipulują, a gdy przestają staczają się na dno szkolnej hierarchii. Chociaż z drugiej strony w ten sposób zmiany, które przejdzie będą bardziej widoczne. Oczywiście poznaje chłopaka, przystojnego w dodatku z tajemnicą i przysięga, że go zdobędzie jakiekolwiek będą tego konsekwencje. Kiedy już wszystko ze Stefano zaczyna się układać pojawia się jego zabójczo przystojny brat, któremu również podoba się Elena. Dochodzi do sporów między nimi i nagle Stefano gdzieś przepada, a jego piękna dziewczyna postanawia stawić czoło Damonowi, jego bratu. To jest główny wątek historii. Są również inne. Była przyjaciółka Eleny, Caroline, chce się na niej zemścić za to, ze Stefano wybrał właśnie ją, Bonni, która jest Elenie bardzo bliska odkrywa swoje korzenie i okazuje się, że jest spokrewniona z Druidami, a Meredith spokojna jak zwykle podtrzymuje ją na duchu.

W "Walce" wszystko zaczyna się bardziej komplikować, ale jednocześnie sprawia to, że akcja płynnie toczy się dalej. Okazuje się, że Damon nie miał nic wspólnego z niezaginięciem Stefano i pomaga Elenie go odszukać. Znajdują go, ale zabójczo-przystojny-brat nie chce wybaczyć mu tego, że kiedyś kochali tę samą kobietę, Katerin, i ona zginęła. Jednak  ważniejsze dla niego jest upokorzenie Stefano i sprawienie by cierpiał, więc podając się za studenta zostaje zaproszony do domu Eleny. Przychodzi do niej co noc by "wymienić krew" (był to najbardziej niezrozumiały fragment dla mojego brata dlatego postaram się wyjaśnić. "Dawca" krwi pije krew wampira, który się nim pożywił. W ten sposób można doprowadzić do przemiany człowieka w wampira). Elena oczywiście zachowała to w tajemnicy. Kolejnym wątkiem jest to, że Caroline chce upokorzyć Elenę, więc kradnie jej pamiętnik i chce go odczytać na paradzie. Wszystko się komplikuje i Elena wpada samochodem do rzeki. Umiera.

"Szał" zaczyna się od przebudzenia Eleny. Ponownego, bo okazało się, że jest wampirem. Jednak nie do końca wiedząc co się dzieje wyznaje swoją miłość Damonowi i próbuje zabić Stefano. Miasteczko pogrążone w żałobie, pogrzeb itp. Ale Elena ma się całkiem dobrze i zaczyna odzyskiwać pamięć. Uczestniczy w swoim pogrzebie, a podczas niego wszystkie psy z miasta zaczynają atakować ludzi, bo są pod wpływem Mocy, której żadne z nich nie mogło zdefiniować. Okazuje się, że za wszystkim stoi Katerin, była ukochana braci Salvatore. Ona sprawił, że znaleźli się obaj w tym mieście i poznali Elenę. Uświadamia im tez, że nie umarła naprawdę 500 lat wcześniej jak sądzili. Chce zabić ich wszystkich, ale nasza bohaterka rzuca się na nią ostatkiem sił i umiera wraz z nią.

"Mrok" był dla mnie najbardziej niepojętą częścią tej historii. Elena ginie po raz drugi, ale miasteczku nadal coś zagraża. Kontaktuje się z Bonnie z zaświatów gdzie przebywa i próbuje im pomóc walczyć z Mocą. Bonnie wzywa Damona i Stefano, którzy przyrzekli Elenie, że będą się nawzajem sobą opiekować. Dzieją się dziwne rzeczy. Przybywa Klaus, Starszy wampir posiadający niezwykła moc. Był on tym, który przemienił Katerin ponad 500 lat temu. Współpracuje z Taylerem, chłopakiem ze szkoły dziewczyn, który okazuje się być wilkołakiem. Razem zastawiają pułapkę na Stefano, Damona i przyjaciół Eleny, bo chcą zniszczyć ich. Na ich nieszczęście jest to Halooween i Bonnie wzywa z zaświatów Elenę, która z armią duchów rozprawia się z Klausem. A potem jakby to było czymś normalnym Elena wraca na Ziemię pod postacią człowieka.

"Powrót o zmierzchu" i "Uwięzieni" byli pierwotnie jedną książką. Elena powoli odzyskuje siły. Ma umysł dziecka, ale Moc, której nikt inny nie posiada. Umie latać itp. Przez to jaką moc posiada do miasteczka przybywają różne dziwne istoty. Między innymi "lisołaki", których główną radością jest męczenie ludzi. Władają one potężną siłą i Starym Lasem, w którym wszystko się zaczyna. Malaki, które kontrolują ubezwłasnowolniają Damona i wykorzystują go do sprawiania bólu Elenie i jej przyjaciołom, pomimo tego, że gdy nie jest on pod ich kontrolą pomaga całej paczce. Damon układa się z kitsune - on zabierze dla siebie Elenę, a oni zajmą się Stefano. Poza tym całe miasto jest dla nich. Tymczasem Elena staje się z powrotem człowiekiem i uczy się opanować moce, które wcześniej mogła wykorzystać. Stefano przepada bez wieści, Damon znęca się nad Mattem i Eleną, a lisołaki opętały Caroline i inne dziewczęta w mieście. Gdy Damon dowiaduje się co zrobił próbuje pomóc Elenie. Odkrywa ona wtedy, ze coś go omamiło i pomaga mu. Umawiają się i razem powstrzymują kitsune przed zabiciem ich przyjaciół. Ale potem Damon oddaje im swoje wspomnienia w zamian za mapę do celi Stefano.

Początek "Duszy cieni" to moment, w którym Elena wyjeżdża z miasta razem z Mattem i Damonem. Matt jedzie, bo Caroline doniosła policji, że on jest ojcem jej dziecka (co nie było prawdą), a Damon jest jedyną istotą na świecie, która zna miejsce, do którego został zabrany Stefano. Podczas tej podróży dzieją się różne rzeczy. Matt powraca do miasteczka, ale na miejsce spotkania przybywają Bonnie i Meredith. Elena i Damon zbliżają się do siebie, ale po jednej nocy dziewczyna przekonuje się o tym, że lisołaki wciąż zabierają mu wspomnienia, gdyż nie pamiętał co się stało. Docierają już w czwórkę do Bramy, która prowadzi ich do Mrocznego Wymiaru. Tam muszą odnaleźć dwie części klucza by uwolnić Stefano. W miedzy czasie przytrafia im się wiele przygód, które częściowo pomagają, a częściowo utrudniają dostanie się do Stefano. Udaje im się wykonać to po co przyszli i wracają do ogarniętego zawierucha miasteczka. Niestety Damon, który nie pozbył się swojej wścibskości, zamienia się w człowieka i pozbawia Stefano szansy na ludzkie życie.

Chyba nigdy jeszcze nie spotkałam się z tak zagmatwaną historią. Można by streścić ją chyba w jednym zdaniu lub nawet jednym słowie: niemożliwa lub po prostu nierealna. Dobijają mnie przemiany Eleny: była człowiekiem, wampirem, duchem, duchem wampira, aniołem czy innym serafinem, anielską postacią z umysłem dziecka i z powrotem człowiekiem tylko, że o niezwykłych mocach. Za dużo. Nie podobał mi się też styl, którym zostały opisane niektóre rzeczy. Brzmiało jak z podrzędnego bloga, na którym zamieszcza się wymyślone przez siebie historie. Poza tym muszę przyznać, że mimo użytego schematu - dobry wampir, zły wampir, jeszcze gorszy wampir, piękna dziewczyna i jej przyjaciółki - fabuła jest niebanalna. O ile niebanalnym można nazwać posklejanie różnych motywów w jedną całość. Wszystko nadawało tej opowieści niezwykłego charakteru, z którym jeszcze się nie spotkałam. Kiedy zastanowię się chwilę dłużej to stwierdzam, że coś w tej książce musiało być niezwykłego skoro tak mnie ciągnęło żeby ją przeczytać. 
Teraz tylko pozostaje mi czekać na kolejne części i zastanawiać się co też autorka wymyśli ty razem?
Całość oceniłabym na 5 /10 : )

Zdjęcia ze strony lubimyczytac.pl

piątek, 4 marca 2011

Zmierzch vs. Pamiętniki Wampirów

Wyjątkowo nie chodzi mi o książki tylko o filmy. Zmierzch przeczytałam w zaszłym roku, a za Pamiętniki dopiero się zabieram, ale jestem już po obejrzeniu 10 odcinków serialu. Na razie nie zdradzę mojej opinii na temat książki właśnie czytanej chociaż mogę powiedzieć, że różnica między nią, a serialem jest ogromna.

Po tym słowie wstępu mogę zaczynać. Pierwsza różnica, która rzuciła mi się od razu w oczy to zachowanie i sposób na życie bohaterów przedstawionych w obu filmach (i książkach też). Już w pierwszym odcinku Pamiętników odbywa się huczna impreza z litrami piwa oraz narkomani. Oczywiście wszystko z umiarem - na początku. Zmierzch jest za to pod tym względem zupełnie inny. Nie ma tam nawet mowy o piciu, a o ćpaniu tam chyba nikt nie słyszał.

W obu filmach główną bohaterką jest "dziewczyna wampira", a przynajmniej na bank nią zostanie, bo inaczej dlaczego byłaby postacią pierwszoplanową? Musi mieć oczywiście coś wspólnego z Wampirem. Elena z Pamietników po prostu przypomina mu jego ukochaną, pisze pamiętnik na cmentarzu i... no tak - jest smutna i przybita po stracie rodziców. Ktoś powinien ją pocieszyć. Zmierzchowa Bella jest nieco inna niż Elena, królowa szkoły, która wszystkich oplata sobie wokół palca. Bellę ciągle spotykają jakieś nieszczęścia - to spadnie ze schodów, a to uderza w nią rozpędzony samochód, ale jej Wampir dzielnie za nią kroczy. Co go przyciąga? Właśnie! Edward ma supermoce i umie czytać w myślach, a do jej umysłu zajrzeć nie może. I to go tak zaintrygowało?!

Jest jeszcze kwestia ukochanych Wampirów, chociaż oni chyba tak się nie różnią? Obaj męscy, silni, gotowi rzucić się za ukochana w ogień, zawsze wiedzą gdzie jest, mają dziwne przeczucia i umieją czytać w myślach. Uff! Maja oczywiście rodzinę lub przyjaciół i wrogów. Edward jest bardzo cnotliwy, nie ma mowy o seksie przedmałżeńskim chociaż Bella parę razy go namawiała. Jest raczej opanowany. Stefan to chodząca bomba zegarowa, która zacięła się na pewien czas, ale teraz znów wolno tyka. Jest bardziej impulsywny, ale skryty i nieprzenikniony. Obaj oczywiście żywią się krwią zwierząt, bo jakby inaczej?

Wrogowie, hm, wrogów mają różnych chociaż są to naturalnie wampiry, chociaż w Zmierzchu są nimi również wilkołaki. Edward musi być posłuszny i bać się potężnego klanu Volturi, za to Stefano swojego brata Damona. Złych, strasznych, okrutnych... przesiąkniętych złem do szpiku kości. Schematycznie.

Nie wspomniałam chyba jeszcze o przyjaciołach naszych wspaniałych bohaterek, bo Wampiry przyjaciół raczej nie miewają. Otóż w Zmierzchu Bella jest nowa w miasteczku, chociaż bywałą tam czasami, ale tylko na Gwiazdkę. Poznaje ludzi w Liceum i zaprzyjaźnia się. Odświeża też znajomość z Jacobem - wilkołakiem toczącym zacięty bój z Edwardem. Elena ma wielu wielbicieli i dwie prawdziwe przyjaciółki - druidkę i zwykłą dziewczynę, jak ona sama. Otoczona jest wianuszkiem chłopców, którzy cały cza wychwalają jej urodę. Fe!

Poza tym reszta wydaje mi się schematyczna i bardzo podobna, szczególnie na tym etapie oglądania filmu. Zkacja rozgrywa się w małym miasteczku, ale ukochanej wampira coś grozi...

Jest to naprawdę wciągająca choć nie za mądra rozrywka oglądanie filmów i seriali tego typu. Jednak uważam, że i w Zmierzchu i w Pamiętnikach coś przykuwało uwagę, coś każe mi dalej oglądać i będę dalej oglądać. Nawet zaczęłam to czytać. Polecam szczególnie w chwilach odmóżdżenia lub w ramach czystej rozrywki i odpoczynku od myślenia

poniedziałek, 14 lutego 2011

Ksiązki na Walentynki ♥

Książki na walentynki, czyli książki o miłości, które warto przeczytać.

1. "Odette i inne historie miłosne" - Eric-Emmanuel Schmitt
W książce zawartych jest osiem opowiadań o ośmiu różnych kobietach, ich w różny sposób postrzeganej miłości i życiu. Każda jest w innym wieku i ma inne problemy, poza tym każda inaczej kocha i co innego znaczy to dla niej.
Lektura jest bardzo przyjemna, a historie krążące wokoło miłości wzbudzają wiele emocji. Można się przy nich odprężyć i również nieco inaczej spojrzeć na miłość.
Schmitt pisze bardzo ciekawie i osadza swoich bohaterów w nietypowych sytuacjach, a mimo to możemy z każdą bohaterką utożsamić się, co, przynajmniej dla mnie, jest ważne kiedy czytam takie książki. Przemawiają wtedy do mnie ich emocje i uczucia.
Książki Schmitta warte są przeczytania, bo każda z nich czegoś uczy i daje nam wiele do myślenia na tematy nas dotyczące. Polecam lekturę "Odette" oraz "Oskar i pani Róża" - książkę, którą mama czytała mi w dzieciństwie, z której co prawda niewiele pamiętam, ale wciąż przypominam sobie to ogromne wrażenie jakie na mnie zrobiła historia opowiedziana w powieści.

2. "Mały Książę" - Antoine de Saint-Exupery
Myślę, że "Małego Księcia" nie trzeba nikomu przedstawiać. Jest to wspaniała opowieść o miłości Księcia do Róży. Brzmi dość trywialnie, ale historia jest naprawdę urzekająca. Razem z chłopcem z małej planety uczymy się o miłości i odpowiedzialności "za to co oswoimy" czyli o prawdziwej, wielkiej przyjaźni.
Książę wędrując po pustyni rozmawiał z lisem, którego oswoił i który nauczył go przywiązania do przyjaciół, rozmawiał z różami, które wyglądały jak jego ukochana Róża. Spotkał lotnika, który opowiada całą historię. Zanim spadł na Ziemię poznał ludzi zamkniętych we własnym świecie o odmiennych poglądach, których nie mógł zrozumieć.
Po lekcji, którą dała mu podróż pokochał swoją Różę jeszcze mocniej i powrócił do niej.
Opowieść może odnosić się do każdego z nas. Ja szukając w niej odpowiedzi na to co daje nam ta historia znalazłam ją. Według mnie chodzi właśnie o to, że nie warto szukać gdzieś daleko, bo nasza prawdziwa miłość może stać tuż koło nas. To może być walentynkowe przesłanie.

3. "Las ma wiele oczu" - Margit Sandemo
Jest to książka, którą opisałam w poprzednio LINK. Jestem świeżo po przeczytaniu jej, ale wątek miłosny tej bardzo zagmatwanej historii wart jest szczególnej uwagi.
Zaczyna się on już na początku, chociaż bardzo niewinnie, bo oto Irsa, młoda dziewczyna, zauroczyła się w twarzy ze zdjęcia, twarzy potencjalnego nieboszczyka. Jednak jej miłość, a na początku może bardziej ogromna troska, każe jej odszukać chłopaka ze zdjęcia. Jest to początek skomplikowanej układanki, którą przyjdzie jej rozwiązać.
Chłopak okazuje się być niewidomy lecz mimo to razem udaje im się rozwikłać dziwną zagadkę. W miarę upływu czasu zaprzyjaźniają się i zbliżają do siebie.
Jest to niezwykła historia o tym jak można pokonać barierę dzielącą ludzi zdrowych od niepełnosprawnych. Wielka miłość i wzajemna troska mogą czynić cuda. Poza tym jest zawsze nadzieja na lepsze jutro. Ważne też by można było sobie wzajemnie ufać i rozumieć się nie zważając na wszelkie przeszkody.


4. "Moje drzewko pomarańczowe" oraz "Rozpalmy słońce" - José Mauro de Vasconcelos
 Są to dwie wspaniałe książki o samotności chłopca, który pokochał swoje drzewko pomarańczowe. Te opowiadania również zapadły mi głęboko w pamięci mimo, że czytano mi ją w dzieciństwie.
Pamiętam troskę z jaką chłopiec opiekował się swoim drzewkiem i jak je pielęgnował. Z miłością dziecinną tak wielką, jak tylko to było możliwe.
Drzewko nigdy mu nie odwzajemniło swoich uczuć, bo przecież nie zbyt miałoby jak lecz to właśnie przy nim i z nim główny bohater Zeze spędził najwięcej cudownych chwil.
Druga część przygód Zeze również pełna była jego samotności lecz w zupełnie obcym dla niego miejscu, już bez Drzewka, które pokochał. Nauczył się kochać ludzi, którzy również pokochali jego.
Niedawno odkryłam, że przygody chłopca maja swój ciąg dalszy w książce pt.: "Na rozstajach".


5. "Taniec Czarownic" - Jessica Gregson
Tutaj tylko napomknę o tej książce i zachęcę do przeczytania dokładniejszych informacji tutaj -> LINK.

6. "Cierpienia młodego Wertera" - Jahann Wolfgang Goethe
To także tylko LINK, ale zachęcam z całej mojej duszy do przeczytania i refleksji.

 Jest zapewne wiele innych ciekawych książek wirujących dookoła tematu miłości i w ogóle uczuć. Ja jednak nie przeczytałam ich zbyt wiele, a te które przeczytałam poleciłam wyżej. Są to książki, które warto przeczytać. Niektóre mają więcej humoru inne są bardziej smutne, ale wszystkie opowiadają o miłości.