Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Amber. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Amber. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 lutego 2014

"Silmarillion" - J. R. R. Tolkien

Tytuł: Silmarillion
Tytuł oryginalny: The Silmarillion
Autor: J. R. R. Tolkien
Ilość stron: 408
Wydawnictwo: Amber
Ocena: 7/10

Znów dałam ponieść się fali i zostałam oczarowana przez Tolkiena. Będąc pod wrażeniem Hobbita i wspominając sobie wieczorami Władcę Pierścieni postanowiłam sięgnąć po kolejną powieść nawiązującą do historii świata elfów, ludzi i innych przedziwnych stworzeń. W zasięgu mojej ręki znalazł się Silmarillion, który bez wahania chwyciłam i zabrałam ze sobą do domu.

Żeby opisać o czym jest ta książka nie potrzeba może zbyt wielu słów. W zasadzie wszystko zawrzeć można w jednym - historia. Silmarillion to właśnie historia stworzenia świata, w którym przyszło żyć elfom, ludziom i krasnoludom. Jest to opowieść o początkach Ardy, wojnach i sojuszach elfów, ciemności, której przyczyną jest chęć posiadania i władza, wreszcie o ludziach i innych istotach i oczywiście o Silmarillach. Silmarillion opowiada o Pierwszej i Drugiej Erze w historii Ardy. Pojawia się tu wiele imion, rodowodów i miejsc, których próżno szukać na mapach Śródziemia z Trzeciej Ery. Są to jednak imiona warte zapamiętania, bo właśnie tu mają początek wszystkie dalsze historie. Mamy okazję poznać Saurona i jego moc oraz historię pierścieni, która również zawarta jest w książce.

Książka została wydana już po śmierci Tolkiena. Za redakcję i zebranie wszystkich materiałów w jedną całość zabrał się jego syn. Z wielu notatek i wersji trzeba było wybrać te najbardziej spójne. I to się udało. Historia jest logiczna, poukładana i przede wszystkim niesamowicie ciekawa. Mimo wielu miejsc i imion, z którymi trzeba się zmierzyć, czyta się bardzo szybko. Przyznam szczerze, że na początku co chwilę zerkałam do mapki i drzew genealogicznych,  żeby upewnić się, że myślę o dobrym miejscu lub konkretnym bohaterze, ale później nie było już takiej potrzeby.

Na całość składa się kilka części: cztery opowiadania i składający się z 24 rozdziałów Quenta Silmarillion. Wszystkie tworzą zgrabną i spójną całość, dopełniają się nawzajem i często powtarzają. 

Nie ma tu jednego głównego bohatera, któremu towarzyszymy przez całą powieść. W każdym kolejnym rozdziale przyglądamy się historii innych elfów i innych ludzi skupiając się na tych najciekawszych i najbardziej godnych uwagi. Dzięki temu przez Silmarillion przewija się wiele ciekawie wykreowanych postaci, które dokonują niezwykłych czynów. Wszyscy jednak w ten czy inny sposób są ze sobą powiązani.

Książka jest ciekawa i czyta się ją bardzo przyjemnie. Jednak odnoszę wrażenie, że może nie być zbyt porywająca dla osób, które nie miały dotąd styczności z twórczością Tolkien. A może wręcz przeciwnie - lepiej zacząć od początku? Nie mniej jednak - bardzo się cieszę, że w końcu ją przeczytałam! :))

wtorek, 23 kwietnia 2013

"Dziewczyna Ameryki" - Meg Cabot

Seria: Dziewczyna Ameryki
Tytuł: Dziewczyna Ameryki
Tytuł oryginalny: All - American Girl
Autor: Meg Cabot
Ilość stron: 253
Wydawnictwo: Amber
Ocena: 7/10

Emocje związane z książką zdążyły już opaść... Od ponad tygodnia próbuję wziąć się za napisanie tej recenzji i jakoś mi nie idzie - przynajmniej na razie. Mimo to muszę przyznać, że Dziewczyna Ameryki bardzo mi się spodobała i pozwoliła na "powrót do przeszłości". W końcu będąc nieco młodsza niż obecnie z wielką pasją pochłaniałam kolejne części Pamiętnika Księżniczki, a potem również Liceum Avalon tej samej autorki.

Dziewczyna Ameryki to historia opowiadana przez Samanthę, nastoletnią mieszkankę Waszyngtonu. Dziewczyna jest indywidualistką, nie lubi niemieckiego, uwielbia Gwen Stefani, ma niesamowity talent plastyczny i jest zakochana w bracie swojej starszej siostry - przynajmniej tak twierdzi. W jej życiu nie ma nic niezwykłego (o ile życie nastolatki w ogóle można nazwać nudnym). Najstarsza z sióstr Madison, Lucy, jest niezwykle popularną uczennicą Liceum imienia Johna Adamsa (do którego chodzi również główna bohaterka), za to najmłodsza, Rebecca, jest (jak to określa narratorka) "geniuszkiem", dlatego uczęszcza do elitarnej szkoły. Życie toczy nie całkiem zwyczajnie dopóki pewnego dnia Samantha nie zrywa się z lekcji rysunku i... ratuje życie prezydentowi!
Teraz wszystko wywraca się do góry nogami! Uroczy chłopak z lekcji rysunku, David, okazuje się być Pierwszym Synem, ludzie rozpoznają Samanthę na ulicach, dookoła domu i szpitala, w którym się znajduje koczują reporterzy, a Kris Park, dziewczyna która odrzuciła jej przyjaźń, zaprasza Samanthę na swoją imprezę. Jak z tego wybrnie główna bohaterka?

Czytało się bardzo miło. Nie jest to może literatura "z górnej półki" czy też "odpowiednia dla licealistki", ale uważam, że było warto ją przeczytać. Zabawna, lekka lektura - idealna na jeden wieczór. Meg Cabot po raz kolejny zaprezentowała swój niezwykły warsztat i dołączyła Samanthę do panteonu zwykłych-niezwykłych dziewczyn, bohaterek swoich książek.

Serdecznie polecam wszystkim (na prawdę wszystkim) dziewczynom - nie ważne w jakim wieku! :)
Książka przeczytana w ramach wyzwania: "Od A do Z".

wtorek, 18 grudnia 2012

"Tożsamość Bourne'a" - Robert Ludlum

Seria: Bourne
Tytuł: Tożsamość Bourne'a
Tytuł oryginalny: The Bourne Identity
Autor: Robert Ludlum
Tłumaczenie: Andrzej Dobrosz
Ilość stron: 397
Wydawnictwo: Amber
Ocena: 7/10 bardzo dobra

Każdy musi czasami odbyć drogę w przeszłość, w swoją pamięć - sprawdzić to i owo oraz przypomnieć sobie to, co zapomniane. Taką właśnie podróż odbyłam sięgając po Tożsamość Bourne'a, którą miałam okazję już przeczytać. Bodźcem, który mnie do tego pchnął był film, ekranizacja powieści, który widziałam któryś-tam raz z rzędu, bo znów emitowali go na antenie jednego z kanałów telewizyjnych. I właśnie oglądając ten film uświadomiłam sobie, że zatarł on moje wspomnienia, prawdziwe rzecz jasna, związane z książką. Gdzieś tam czułam, że nie odzwierciedla tego, co ja zapamiętałam z powieści Ludluma, pewne fakty zostały pominięte, a pewne dodane. Postanowiłam więc, tak jak główny bohater, zrekonstruować wydarzenia, które kołatały się bezmyślnie w mojej głowie.

Gdy wyłowiony z wody mężczyzna zaczyna odzyskiwać przytomność, w jego głowie jak oszalałe przesuwają się obrazy i dźwięki, których nie jest w stanie zidentyfikować. Lekarz-alkoholik, jedyny na wyspie, na którą trafił, pomaga mu wszystko poskładać, niestety dość szybko okazuje się, że rozbitek bez nazwiska nic nie pamięta. Jedyne, do czego udało im się dojść, to fakty, że w przeszłości przeprowadzono na nim operację plastyczną, zacierającą ostrość rysów twarzy i nosił soczewki, chociaż nie miał wady wzroku. Były też domysły dotyczące znajomości różnych języków i sztuk walki - skąd mógł je znać, kim mógł być. Pierwszym pewniejszym tropem okazuje się wszyty pod skórę negatyw z numerem konta w Zurychu. Tam też swoje pierwsze kroki kieruje mężczyzna z przeszłością, której nie pamięta.

Odzyskując umiejętności i fragmenty pamięci, rozbitek zaczyna poszukiwanie swojej tożsamości. Rusza do Zurychu, a potem dalej, do Paryża, zastawiając za sobą śmierć i zniszczenie. Sam ściga, chociaż pamięć go zawodzi, próbuje odszukać kogoś, kto mógłby powiedzieć mu kim jest i co się stało. Próbuje też odnaleźć Carlosa, ale nie wie kim jest Carlos. Już jako Jason Bourne, nazwisko i imię poznał dzięki drobnym podstępom i automatyzmowi działań, zbiera informacje o swojej przeszłości i o człowieku, którego poszukiwał we wcześniejszym życiu. To co udaje mu się odkryć, jest nieprawdopodobne, ale gdzieś w głębi siebie czuje, że prawdziwe. "Treadstone-71", "Kain to Charlie, a Delta to Kain. Ale kim jest Delta?".

Czytając tą książkę zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo przeinaczony jest film. Nie ma w nim ani słowa o Carlosie, który jest postacią główno-wątkową w powieści, pominięto fakt, dla którego Jason Bourne stał się tym, kim był przed utratą pamięci, uproszczono intrygę do minimum. Książka zawiera w sobie dużo więcej akcji, sensacji i, rzecz jasna, szczegółów. Język, którym została napisana, jest łatwo przyswajalny, a styl, którym posługiwał się Robert Ludlum, pozwala nam wciągnąć się w akcję już od pierwszej strony. Nie ma dłużyzn, nie ma zbędnych opisów - sama treść, która zaspokaja umysł czytelnika. Temat tożsamości Jasona Bourne'a został wyczerpany, ale nie oznacza to wcale końca jego historii. Z góry mogę założyć (przecież raz już czytałam), że jest to najlepsza, a przynajmniej najbardziej mi się podobająca, część Trylogii. Zachęcam, polecam :)

czwartek, 24 maja 2012

"Kod Altmana" - Robert Ludlum

Seria: Tajne Archiwa
Tytuł: Kod Altmana
Tytuł oryginalny: The Altman Code
Autor: Robert Ludlum
Tłumaczenie: Jan Kraśko
Ilość stron: 382
Wydawnictwo: Amber
Ocena: 7/10 (bardzo dobra)

Za mną kolejna wspaniała i pełna przygód powieść. Ostatnie kilka dni spędziłam z mistrzem sensacji i jestem z tego powodu niezmiernie szczęśliwa. Były to dni, a właściwie wieczory, pełne emocji i oczekiwania. Panie i Panowie, oto przed Wami książka, która zafundowała mi ciekawie spędzony czas! Kod Altmana.

Po raz kolejny mamy przyjemność śledzić losy pułkownika Jona Smith'a, naukowca i lekarza pracującego na co dzień w Wojskowym Instytucie Chorób Zakaźnych, który jest również agentem Tajnej Jedynki - organizacji wywiadowczej znanej nielicznym, podlegającej wyłącznie prezydentowi. Tym razem Smith, będąc na konferencji na Tajwanie, otrzymuje zadanie proste i łatwe do realizacji. Ma się spotkać z pośrednikiem, odebrać od niego i przekazać dalej pewną przesyłkę. Jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem. Jon udaje się do Chin by odszukać kopie dokumentu, który jest tak ważny dla losów Ameryki, Chin i wszystkich ich sojuszników. Tymczasem "Cesarzowa", ogromny statek handlowy, wypłynął z portu i zmierza w kierunku Zatoki Perskiej, gdzie nic już nie powstrzyma go przed rozładunkiem... Czy wiezie to, co zapisane jest w oficjalnych dokumentach, czy może jednak nie? Pułkownik Smith musi znaleźć dowody wskazujące na przekręt, który może doprowadzić do ponownego rozpoczęcia zimnej wojny lub działań zbrojnych między dwoma wielkimi mocarstwami. Czasu jest mało, a Chiny są ogromne. Dodatkowo Grupa Altmana i jej poplecznicy nie chcą, aby prawda ujrzała światło dzienne.

Jest to na prawdę świetna powieść. Ludlum jeszcze mnie nie zawiódł i wiem, że sięgając po książkę opatrzoną jego nazwiskiem czeka mnie miło spędzony czas. Tajemnice, intrygi, kłamstwa i zdrady przeplatają się nawzajem tworząc wielką sieć oszustw, które nie łatwo odróżnić od rzeczywistości. Kto pracuje dla kogo i czy można mu zaufać? Wspaniale skonstruowana fabula, wiele wątków, które wnoszą do historii coś ciekawego, dynamiczne tępo akcji. To wszystko sprawia, że Kod Altmana to powieść, którą czyta się szybko i przyjemnie. Czasem nawet łezka zakręci się w oku...

Język, którym posługuje się autor nie jest ani specjalistyczny, ani w jakikolwiek sposób przesadzony. Dokładnie taki, jakiego używamy na co dzień.

Bohaterowie zostali ożywieni przez Roberta Ludluma. Tchnął w nich życie i dał niesamowitą osobowość. Każdy z nich jest jedyny w swoim rodzaju, a mimo to nikt nie rzuca się w oczy i nie występuje przed szereg krzycząc "nade mną pracował najdłużej!". Tło akcji również zostało nakreślone z niezwykłą precyzją i dbałością o szczegóły, chociaż tak na prawdę miasto to miasto. Jednak to miało swojego własnego ducha. Klimat sprzyjający rozwojowi wypadków.

Zachęcam do przeczytania Kodu Altmana jak i innych powieści Ludluma. Jest to powieść dla każdego, kogo kręcą tajni agenci i misje specjalne oraz niesamowite przygody!

piątek, 14 października 2011

Sensacja według Ludluma, czyli "Mozaika Parsifala"

Tytuł: Mozaika Parsifala
Tytuł oryginalny: The Parsifal Mosaic
Autor: Robert Ludlum
Tłumaczenie: Filip R. Piotrowski
Rok wydania powieści: 1982
Ilość stron: 575

Kolejny raz miałam przyjemność przeczytać mistrzowską powieść Roberta Ludluma. Intrygi i tajemnice, agenci rządowi, tajne operacje, dokumenty, które nie powinny ujrzeć światła dziennego, zdrajcy, szaleńcy i głęboko zakonspirowani agenci wrogich państw. To wszystko i wiele więcej odnalazłam na 575 stronach Mozaiki Parsifala.

Bohaterem, któremu towarzyszymy od pierwszych stron książki, jest Michael Havelock, a właściwie Michaił Havlicek, amerykański agent czeskiego pochodzenia. Postanawia odejść ze służby, gdy dowiaduje się, że Jenna Karas, jego partnerka za równo w pracy jak i w życiu, jest zdrajczynią pracującą dla KGB. Michael jest świadkiem jej śmierci. Oszołomiony, przygnębiony składa rezygnację i próbuje rozpocząć nowe życie. To jednak na nic, bo pewnego dnia widzi Ją na dworcu całą i zdrową.


W pewnym momencie przenosimy się do Białego Domu, oddalonego od Michaela i jego problemów o kilka tysięcy kilometrów. Mimo odległości kwestie poruszane w podziemiach budynku są bardzo powiązane z Havelockiem i jego sprawami. Pozornie wydaje nam się, że te dwie sprawy nie mają ze sobą związku, bo co wspólnego ma zdradzony agent z tajemniczym Parsifalem, który pragnie doprowadzić do wojny atomowej między USA, a ZSRR I ChRL? Okazuje się, że całkiem sporo.

Kluczem do rozwiązania tajemniczej zagadki jest Dylemat, który w kluczowym momencie zaczyna mieszać się do sprawy. To za jego przyczyną giną kolejni związani ze sprawą ludzie, wszystkie plany rozpadają się w drobny mak, a Michaił żyje w ciągłym stresie.

Mozaika Parsifala jest wielowątkową powieścią. Oprócz zdarzeń rozgrywających się w tym  czasie, powracamy czasem do przeszłości Havelocka i poznajemy jego dzieciństwo, dowiadujemy się przez co przeszedł i dlaczego jest tym kim jest. Każdy bohater ma swoją historię, każdy jest prawdziwy, jeśli tak można powiedzieć o postaci książkowej. Życie niektórych jest wręcz nieprawdopodobne, inni wiodą żywot jak najbardziej normalny, nie odbiegający od normy, patrząc z perspektywy wykonywanego zawodu. Nie mogą jednak stać się obojętni na to co dzieje się wokół nich: spiski, tajne operacje, rozkazy, które zostały wydane i potwierdzone, ale nikt się do nich nie przyznaje, wtyczki, podwójni agenci...

Z tym wszystkim spotkałam się czytając kolejną znakomitą książkę Roberta Ludluma. Pełna napięcia i emocji, naszpikowana tajemnicami, między którymi znajduje się nie znany nikomu Parsifal, z mnóstwem nagłych zwrotów akcji. Napisana w narracji trzecioosobowej w tak wspaniały sposób, żeby czytelnik o krok wyprzedzał bohaterów Mozaiki Parsifala. Zabieg ten spowodował, że znałam niebezpieczeństwa czyhające na bohaterów, a dreszcz emocji pojawiał się na moich plecach w momencie, w którym niczego nieświadomi pakowali się pułapkę.

Znakomita powieść sensacyjna dla wszystkich uwielbiających ten rodzaj literatury oraz tych, lubiących dreszczyk emocji.

poniedziałek, 3 października 2011

"Zemsta Łazarza" - Robert Ludlum

Seria: Tajne Archiwa
Tytuł: Zemsta Łazarza
Tytuł oryginalny: The Lazarus Vendetta
Autor: Robert Ludlum
Tłumaczenie: Jan Kraśko
Rok wydania przez wyd. Amber: 2006
Ilość stron: 296

Nie od dziś mi wiadomo, że Robert Ludlum jest mistrzem sensacji, ale po przeczytaniu Zemsty Łazarza przekonałam się o tym po raz kolejny. Wcześniej z twórczością tego autora spotkałam się czytając Trylogię o losach Jasona Bourne'a i już wtedy bardzo spodobał mi się jego styl. W jego książkach tajemnica goni tajemnicę, każdy uwikłany jest w jakiś spisek lub intrygę, dobrzy bohaterowie nie koniecznie mają szlachetne zamiary, a źli okazują się jeszcze gorsi niż przypuszczamy.

W Zemście Łazarza śledzimy losy pułkownika Smith'a. Jest lekarzem, wojskowym i agentem najtajniejszej z tajnych organizacji rządowych - Tajnej Jedynki, która podlega bezpośrednio prezydentowi. Smith nadzoruje postępy badań nanotechnologicznych w jednym z laboratoriów instytutu Tallera. W tym samym czasie, na całym świecie swoje działania prowadzi Ruch Łazarza - organizacja, która rząda zakazania badań nanotechnologicznych i przywrócenia naturalnych sposobów uprawy ziemi oraz eksploatowania jej zasobów. Jednak tuż przed planowanym przyjazdem prezydenta do instytutu, gdzie miał złożyć podziękowania grupie badaczy, którzy odkryli sposób leczenia raka, Ruch Łazarza przygotowuje wiec. Dochodzi do wtargnięcia na teren budynku, po którym następuje seria tajemniczych zdarzeń. Wybuchy w laboratoriach, śmierć kilku tysięcy pikietujących działaczy Ruchu. Odpowiedzialnością za ten atak wszyscy obarczają rząd Stanów Zjednoczonych. Kto na prawdę stoi za tymi wydarzeniami, jakie są prawdziwe cele Ruchu Łazarza i jak je powstrzymać? Tego wszystkiego musi się dowiedzieć Smith.

Intrygi, tajemnice i spiski ciągną się już od Zimbabwe aż po USA, Francję... dotykają krajów na całym świecie. Czy Smith odkryje kto za tym wszystkim stoi? Kto przyjdzie mu z pomocą i czy pomoc ta przyniesie jakieś korzyści? Odpowiedzi na te i wiele innych intrygujących pytań znajdziecie w książce Roberta Ludluma Zemsta Łazarza.

Obecnie, w czasie choroby, podczas siedzenia w domu i uczenia się kolejnych wzorów na fizykę, świat tajnych agentów, zadań specjalnych i międzynarodowych spisków jest bardzo przyjemną odskocznią. Od małego uwielbiam filmy o agencie Brytyjskiego MI-6 Jamesie Bondzie, filmy sensacyjne i filmy akcji. Powodują u mnie dreszczyk emocji, ale także pozwalają samodzielnie pomyśleć nad kawałkami układanki i rozwiązaniem zagadki zanim uda się to głównemu bohaterowi. Książki sensacyjne, przynajmniej te, które do tej pory czytałam, gwarantują dokładnie to samo, a nawet więcej. Wszystkie nawet najdrobniejsze szczegóły mogą mieć ogromne znaczenie dla obrotu sprawy. Każde wypowiedziane słowo, otrzymana wiadomość... Zawsze marzyłam o tym żeby zostać szpiegiem, ale to wygląda pięknie tylko w książkach i właśnie dlatego zaczytuję się nimi kiedy tylko mogę.

Serdecznie polecam wszystkim Zemstę Łazarza, jak i inne książki R. Ludluma: Tożsamość, Krucjata i Ultimatum Bourne'a oraz Mozaikę Parsifala, którą właśnie czytam. Jak i wszystkie inne, do których mam zamiar się dobrać. :)

czwartek, 17 marca 2011

"Liceum Avalon"

"Liceum Avalon" (Avalon High) - reż. Stuart Gillard



To kolejna filmowa adaptacja Disneya. Scenariusz został napisany na podstawie powieści Meg Cabot o tym samym tytule. Premiera miała miejsce już w listopadzie 2010 roku, ale mi udało się obejrzeć film dopiero wczoraj. Muszę przyznać, że zaskoczyło mnie zakończenie, ponieważ różni się nieco od tego książkowego. Mimo to oglądało się przyjemnie i z uśmiechem na ustach. Towarzyszką w oglądaniu filmów Disneya jest moja młodsza siostra, której film również bardzo się podobał. Chociaż nie czytała książki fabuła była dla niej zrozumiała. Co prawda przed filmem opowiedziałam jej mniej więcej legendę o królu Arturze, co okazało się niekonieczne, bo w wszystko zostało wyjaśnione w trakcie.

Młodym Disney'owskim aktorom nie mam nic do zarzucenia, grali naprawdę świetnie i miło się ich oglądało. Jedyne co mnie momentami rozpraszało to polski dubbing w scenach, w których nie był konieczny. Np.: śmiech podczas biegu, który brzmiał tak sztucznie, że mogło się wydawać, że to śmieje się ktoś obok mnie, a nie biegnąca osoba na ekranie.



Autorka: Meg Cabot
Tytuł: Liceum Avalon
Wydawnictwo: Amber


Teraz może coś o fabule? Rodzice Ellie biorą roczny urlop i przeprowadzają się wraz z córka do małego miasteczka. Oboje są profesorami historii i specjalizują się w historii średniowiecza, a zwłaszcza w dziejach króla Artura. Dziewczyna ma po dziurki w nosie legend Arturiańskich, opowieści o Ginewrze i Lancelocie oraz historii Camelotu. Jednak przeprowadzkę wynagradza jej basen za domem, w którym spędza większość czasu w tych ostatnich wakacyjnych dniach. Dziewczyna uwielbia biegać i pewnego razu podczas codziennego biegania w parku poznaje przystojnego chłopaka. Okazuje się jednak, że ten, przystojny, wysportowany i świetnie uczący się chłopak, ma dziewczynę.
Po wakacjach Ellie idzie do liceum. Pozna nowych ludzi, zaprzyjaźni się, postara się dostać do drużyny lekkoatletycznej. To wszystko sprawia, że poznaje dziewczynę chłopaka z parku oraz jego przyjaciela Lanca. Odkryje też imię tajemniczego znajomego. Ma okazję spotkać również Marco - przyrodniego brata A. Willa. Wydarzenia, które następują podczas roku szkolnego przekonują ją o tym, że szkoła i wszyscy uczniowie to replika dworu Króla Artura, a to co się dzieje to powtórka z przeszłości.
Jaką rolę ma do odegrania Ellie? Czy i tym razem zły brat Artura, Mordred, pokona go i świat znów pogrąży się w ciemności?


Kilka wątków nie zgadza się ze sobą w filmie i książce, ale to urok ekranizacji. Nie pamiętam wątku Merlina w powieści, ale to dlatego, że czytałam ją parę lat temu i nie jestem w stanie przypomnieć sobie wszystkich szczegółów. Na pewno inne było zakończenie - Ellie odegrała inną role w książce niż w filmie. Również nauczyciel historii był kim innym w historii Artura. Nie zmienia to jednak uroku powieści i filmu i wszystkich zachęcam do obejrzenia i przeczytania ze względu na naprawdę ciekawą i pomysłową fabułę oraz różne zakończenia. Do filmu zachęcam, bo jest on produkcji Disneya, a do książki, ponieważ jest pisana przez Meg Cabot. To mówi samo za siebie.

czwartek, 10 marca 2011

"Pamiętniki wampirów" - L. J. Smith

"Pamiętniki wampirów" zostały napisane przez Lise Jane Smith. Pierwotnie była to trylogia, na którą składały się "Przebudzenie", "Walka" i "Szał". Wydane zostały w roku 1991 tak jak czwarta część serii "Mrok".  Późniejsze zostały wydane w 2009 i 2010 roku. Piąta część została podzielona przez polskie wydawnictwo na dwie części - "Powrót o zmierzchu: i "Uwięzieni". "Dusze cieni" to ostatnia, która ukazała się w Polsce książka z serii "Pamiętniki wampirów", ale kolejna "Północ" została wydana w stanach już w zeszłym roku, a my oczekujemy na premierę w najbliższym czasie. Przejrzałam też kilka stron na temat "Pamiętników" i okazało się, że kolejne trzy części są w planach. Tak, więc liczyłam na szybkie uporanie się z serią, a tu nic z tego. Będę musiała czekać na zakończenie.

"Przebudzenie" to pierwsza część. Bohaterka, która będzie prowadziła nas w te wszystkie dziwne przygody to piękna blondynka, która robi z facetami co chce. Nie jest to zbyt trafne obsadzenie tej roli, bo nikt nie współczuje dziewczynom, które wszystkimi manipulują, a gdy przestają staczają się na dno szkolnej hierarchii. Chociaż z drugiej strony w ten sposób zmiany, które przejdzie będą bardziej widoczne. Oczywiście poznaje chłopaka, przystojnego w dodatku z tajemnicą i przysięga, że go zdobędzie jakiekolwiek będą tego konsekwencje. Kiedy już wszystko ze Stefano zaczyna się układać pojawia się jego zabójczo przystojny brat, któremu również podoba się Elena. Dochodzi do sporów między nimi i nagle Stefano gdzieś przepada, a jego piękna dziewczyna postanawia stawić czoło Damonowi, jego bratu. To jest główny wątek historii. Są również inne. Była przyjaciółka Eleny, Caroline, chce się na niej zemścić za to, ze Stefano wybrał właśnie ją, Bonni, która jest Elenie bardzo bliska odkrywa swoje korzenie i okazuje się, że jest spokrewniona z Druidami, a Meredith spokojna jak zwykle podtrzymuje ją na duchu.

W "Walce" wszystko zaczyna się bardziej komplikować, ale jednocześnie sprawia to, że akcja płynnie toczy się dalej. Okazuje się, że Damon nie miał nic wspólnego z niezaginięciem Stefano i pomaga Elenie go odszukać. Znajdują go, ale zabójczo-przystojny-brat nie chce wybaczyć mu tego, że kiedyś kochali tę samą kobietę, Katerin, i ona zginęła. Jednak  ważniejsze dla niego jest upokorzenie Stefano i sprawienie by cierpiał, więc podając się za studenta zostaje zaproszony do domu Eleny. Przychodzi do niej co noc by "wymienić krew" (był to najbardziej niezrozumiały fragment dla mojego brata dlatego postaram się wyjaśnić. "Dawca" krwi pije krew wampira, który się nim pożywił. W ten sposób można doprowadzić do przemiany człowieka w wampira). Elena oczywiście zachowała to w tajemnicy. Kolejnym wątkiem jest to, że Caroline chce upokorzyć Elenę, więc kradnie jej pamiętnik i chce go odczytać na paradzie. Wszystko się komplikuje i Elena wpada samochodem do rzeki. Umiera.

"Szał" zaczyna się od przebudzenia Eleny. Ponownego, bo okazało się, że jest wampirem. Jednak nie do końca wiedząc co się dzieje wyznaje swoją miłość Damonowi i próbuje zabić Stefano. Miasteczko pogrążone w żałobie, pogrzeb itp. Ale Elena ma się całkiem dobrze i zaczyna odzyskiwać pamięć. Uczestniczy w swoim pogrzebie, a podczas niego wszystkie psy z miasta zaczynają atakować ludzi, bo są pod wpływem Mocy, której żadne z nich nie mogło zdefiniować. Okazuje się, że za wszystkim stoi Katerin, była ukochana braci Salvatore. Ona sprawił, że znaleźli się obaj w tym mieście i poznali Elenę. Uświadamia im tez, że nie umarła naprawdę 500 lat wcześniej jak sądzili. Chce zabić ich wszystkich, ale nasza bohaterka rzuca się na nią ostatkiem sił i umiera wraz z nią.

"Mrok" był dla mnie najbardziej niepojętą częścią tej historii. Elena ginie po raz drugi, ale miasteczku nadal coś zagraża. Kontaktuje się z Bonnie z zaświatów gdzie przebywa i próbuje im pomóc walczyć z Mocą. Bonnie wzywa Damona i Stefano, którzy przyrzekli Elenie, że będą się nawzajem sobą opiekować. Dzieją się dziwne rzeczy. Przybywa Klaus, Starszy wampir posiadający niezwykła moc. Był on tym, który przemienił Katerin ponad 500 lat temu. Współpracuje z Taylerem, chłopakiem ze szkoły dziewczyn, który okazuje się być wilkołakiem. Razem zastawiają pułapkę na Stefano, Damona i przyjaciół Eleny, bo chcą zniszczyć ich. Na ich nieszczęście jest to Halooween i Bonnie wzywa z zaświatów Elenę, która z armią duchów rozprawia się z Klausem. A potem jakby to było czymś normalnym Elena wraca na Ziemię pod postacią człowieka.

"Powrót o zmierzchu" i "Uwięzieni" byli pierwotnie jedną książką. Elena powoli odzyskuje siły. Ma umysł dziecka, ale Moc, której nikt inny nie posiada. Umie latać itp. Przez to jaką moc posiada do miasteczka przybywają różne dziwne istoty. Między innymi "lisołaki", których główną radością jest męczenie ludzi. Władają one potężną siłą i Starym Lasem, w którym wszystko się zaczyna. Malaki, które kontrolują ubezwłasnowolniają Damona i wykorzystują go do sprawiania bólu Elenie i jej przyjaciołom, pomimo tego, że gdy nie jest on pod ich kontrolą pomaga całej paczce. Damon układa się z kitsune - on zabierze dla siebie Elenę, a oni zajmą się Stefano. Poza tym całe miasto jest dla nich. Tymczasem Elena staje się z powrotem człowiekiem i uczy się opanować moce, które wcześniej mogła wykorzystać. Stefano przepada bez wieści, Damon znęca się nad Mattem i Eleną, a lisołaki opętały Caroline i inne dziewczęta w mieście. Gdy Damon dowiaduje się co zrobił próbuje pomóc Elenie. Odkrywa ona wtedy, ze coś go omamiło i pomaga mu. Umawiają się i razem powstrzymują kitsune przed zabiciem ich przyjaciół. Ale potem Damon oddaje im swoje wspomnienia w zamian za mapę do celi Stefano.

Początek "Duszy cieni" to moment, w którym Elena wyjeżdża z miasta razem z Mattem i Damonem. Matt jedzie, bo Caroline doniosła policji, że on jest ojcem jej dziecka (co nie było prawdą), a Damon jest jedyną istotą na świecie, która zna miejsce, do którego został zabrany Stefano. Podczas tej podróży dzieją się różne rzeczy. Matt powraca do miasteczka, ale na miejsce spotkania przybywają Bonnie i Meredith. Elena i Damon zbliżają się do siebie, ale po jednej nocy dziewczyna przekonuje się o tym, że lisołaki wciąż zabierają mu wspomnienia, gdyż nie pamiętał co się stało. Docierają już w czwórkę do Bramy, która prowadzi ich do Mrocznego Wymiaru. Tam muszą odnaleźć dwie części klucza by uwolnić Stefano. W miedzy czasie przytrafia im się wiele przygód, które częściowo pomagają, a częściowo utrudniają dostanie się do Stefano. Udaje im się wykonać to po co przyszli i wracają do ogarniętego zawierucha miasteczka. Niestety Damon, który nie pozbył się swojej wścibskości, zamienia się w człowieka i pozbawia Stefano szansy na ludzkie życie.

Chyba nigdy jeszcze nie spotkałam się z tak zagmatwaną historią. Można by streścić ją chyba w jednym zdaniu lub nawet jednym słowie: niemożliwa lub po prostu nierealna. Dobijają mnie przemiany Eleny: była człowiekiem, wampirem, duchem, duchem wampira, aniołem czy innym serafinem, anielską postacią z umysłem dziecka i z powrotem człowiekiem tylko, że o niezwykłych mocach. Za dużo. Nie podobał mi się też styl, którym zostały opisane niektóre rzeczy. Brzmiało jak z podrzędnego bloga, na którym zamieszcza się wymyślone przez siebie historie. Poza tym muszę przyznać, że mimo użytego schematu - dobry wampir, zły wampir, jeszcze gorszy wampir, piękna dziewczyna i jej przyjaciółki - fabuła jest niebanalna. O ile niebanalnym można nazwać posklejanie różnych motywów w jedną całość. Wszystko nadawało tej opowieści niezwykłego charakteru, z którym jeszcze się nie spotkałam. Kiedy zastanowię się chwilę dłużej to stwierdzam, że coś w tej książce musiało być niezwykłego skoro tak mnie ciągnęło żeby ją przeczytać. 
Teraz tylko pozostaje mi czekać na kolejne części i zastanawiać się co też autorka wymyśli ty razem?
Całość oceniłabym na 5 /10 : )

Zdjęcia ze strony lubimyczytac.pl

wtorek, 1 lutego 2011

Jessica Gregson - "Taniec Czarownic"

Taniec Czarownic (tytuł org.: The Anger Makers) to debiutancka książka napisana przez Jessicę Gregson. Na jej podstawie w 2010 roku został nakręcony film (bardzo chciałabym go zobaczyć!), jednak z opisu wynika, że realia różnią się nieco od tych przedstawionych w książce.

Akcja powieści rozgrywa się na Węgrzech w pierwszej połowie XX wieku. Od pierwszych stron poznajemy historię czternastoletniej wówczas dziewczyny, Sari i utożsamiamy się z nią. Sposób w jaki napisana jest książka znacznie nam to ułatwia. Tekst jest przepełniony jej emocjami dlatego wkrótce razem z nią przeżywamy nieszczęścia, które spotykają ją i inne kobiety w wiosce oraz jej wzloty i szczęśliwe chwile.

Po rozpoczęciu I wojny światowej mężczyźni opuszczają wioskę i udają się na front. Życie, kobiet, które zostały w miasteczku zmienia się radykalnie. Niektóre niegdyś skryte, bite przez mężów lub wyobcowane teraz żyły pełnią życia. Jedna z takich dziewcząt jest Sari, córka wioskowego taltos (mędrca), od którego pogrzebu zaczyna się smutna historia dziewczyny. Wszystko zmienia się jeszcze bardziej gdy w okolicy wioski powstaje obóz dla jeńców, którymi są włoscy żołnierze. Kobiety chętne do pracy pomagają przy gotowaniu, praniu i innych zajęciach. Niektóre z nich zakochują się w włoskich jeńcach.

Po powrocie z wojny mężczyźni zastają w wiosce jeńców włoskich, którzy oprócz tego, że panoszą się po mieście to jeszcze dzielą łoża z ich żonami.

Fabuła powieści oparta jest na szokujący wydarzeniach, które rozegrały się na Węgrzech w latach 1914-1928. Mężczyźni którzy wrócili z frontów I wojny światowej zaczęli ginąć w tajemniczych okolicznościach. Osiem kobiet oskarżonych o morderstwo powieszono.1

Jest to książka momentami przerażająca, pełna dylematów, z którymi bohaterka musi się zmierzyć, uczuć, które ją przepełniają. Opowiada o „bezkresnej samotności kobiety, która była inna”.

Czytałam tą książkę podczas wakacji i muszę przyznać, że co noc zalewałam się łzami. Z tego co pamiętam udało mi się ją przeczytać w trzy wieczory. Akcja jest wciągająca na tyle, że boisz się przestać czytać, bo nie wiesz czy postaci nie zaczną żyć swoim życiem przez co zmienią kolejne wydarzenia. Dlatego właśnie jak już dorwałam się do niej około dwudziestej trzeciej kończyłam czytanie grubo po północy. Sprzyjały mi oczywiście warunki upalnej Hiszpanii.

Książka jest rewelacyjna! Gorąco polecam.

1. Czy ktoś może wie gdzie można znaleźć więcej informacji o tym? Przekopałam cały internet i nic...