Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Loki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Loki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 czerwca 2014

"Avengers" | Film

Tytuł / tytuł oryginalny: Avengers
W rolach głównych: Chris HemsworthRobert Downey Jr, Chris Evans, Mark Ruffalo, Scarlett Johansson, Jeremi Renner, Tom Hiddleston
Gatunek: Science-Fiction, Przygodowy
Reżyseria: Joss Whedon
Polska premiera: 11. maja 2012
Produkcja: USA

Oto jest! Ważna chwila dla superbohaterów MARVEL'A nadeszła. Wszyscy oni przybyli (z bardzo dalekich zakątków świata) by ratować Ziemię, której zagraża wielkie niebezpieczeństwo. Jak poradzą sobie samotnie dotąd walczący bohaterowie? W grupie siła czy jednak Projekt Avengers nie ma szans na powodzenie?

Podczas poszukiwań Kapitana Ameryki, wiele lat temu, na dnie oceanu zamiast niego znaleziono potężny artefakt - Tesserakt. Teraz ktoś się o niego upomina. Loki, który według wszystkich w Asgardzie przepadł na wieki, przyjmuje moc z rąk potężniejszych od siebie istot i obiecuje im, że odnajdzie Tesserakt oraz poprowadzi ich armię na Ziemię. W obliczu zagrożenia, które stwarza przybysz z innego świata Nick Fury postanawia rozpocząć Projekt Avengers. Do gry o wysoką stawkę, którą jest uratowanie Ameryki i Świata, zaproszeni zostają Czarna Wdowa, Kapitan Ameryka, Iron Man, a także doktor Banner - Hulk. Niespodziewanie zjawia się też Thor, który wprowadza niemało zamieszania. Tej niecodziennej ekipie przyjdzie zmierzyć się nie tylko z Lokim i armią, którą dowodzi, ale też agentem Tarczy Sokolim Okiem oraz z astrofizykiem Erikiem Selvigiem. Jak poradzą sobie Avengersi? Przekonajcie się sami!

Jak nietrudno zauważyć wszystkie filmy MARVEL'A są ze sobą powiązane. Jeśli nie oglądaliśmy poprzednich możemy mieć pewne kłopoty z ustaleniem skąd coś się wzięło, ale nie jest to uciążliwe. Najważniejsze informacje są nam zaserwowane z dużą dawką humoru i fajerwerków, więc nie powinniśmy się pogubić. W Avengersach występuje cała plejada superbohaterów, a co za tym idzie ścierają się ze sobą ich osobowości tworząc przy tym niepowtarzalny klimat. Dochodzi między nimi do sprzeczek częściej niżby sobie tego życzyli zapewne. Tony Stark podchodzi do wszystkiego na luzie, nie przestrzega zasad, nie podlega regułom, co bardzo nie podoba się Rogersowi. Kapitan Ameryka przywykł do wykonywania rozkazów i nie może zrozumieć zachowań Iron Man'a. Dr Banner stara się za wszelką cenę nie denerwować, ale nie przychodzi mu to łatwo przy ciągłych docinkach Starka. Czarna Wdowa również nie zawsze trzyma nerwy na wodzy. Thor zdaje się być ponad to wszystko - przecież jest synem Odyna! 

Mimo zgrzytów, sprzeczek i różnic poglądów bohaterowie muszą podjąć kroki, które zapewnią spokój mieszkańcom Ziemi. Wydawałoby się, że przy ciągłych wybuchach, pościgach i zasadzkach nie ma miejsca na żarty, ale znajdziemy w Avengersach sporą dawkę komiksowego humoru. Będzie chwila na otarcie łez, ale znacznie częściej będziemy wstrzymywać oddech i czuć krążącą w żyłach krew. Film jest na prawdę dobry. To zwieńczenie dotychczasowych osiągnięć superbohaterów i wytwórni przy okazji. Na prawdę warto obejrzeć! (No i nie można zapomnieć o dodatkach po napisach!)

wtorek, 22 kwietnia 2014

"Thor: Mroczny świat" | Film

Tytuł oryginalny: Thor: The Dark World
Tytuł: Thor: Mroczny świat
W rolach głównych: Chris HemsworthNatalie Portman, Tom Hiddleston
Gatunek: Fantasy, Przygodowy
Reżyseria: Alan Taylor
Polska premiera: 8. listopada 2013
Produkcja: USA


Ostatnio odkopuję gdzieś w niebycie (telewizji szczególnie) filmy, które bardzo chciałam zobaczyć, ale złożyło się tak, że w kinie ich nie obejrzałam. Jednym z nich jest właśnie Thor: Mroczny świat. Po pierwszej części pozostał pewien niedosyt, a jednocześnie zdążyłam polubić bohaterów filmu i w napięciu oczekiwałam na dalsze ich losy. Czy warto było czekać?

Jane Foster nie czekała z założonymi rękami na powrót Thora, który obiecał pojawić się z powrotem na Ziemi, a tymczasem nie było go już od dwóch lat (nie licząc "drobnej" sprawy, którą miał do załatwienia w Nowym Jorku). Przy okazji poszukiwań natyka się na ukrytą przed światem moc, która budzi z letargu prastare istoty pragnące zniszczyć wszystkie 9 Światów. Rozpoczyna się walka z Malekithem i wyścig z czasem. Wszystkie spory muszą zostać zażegnane, na nowo trzeba zdefiniować zaufanie i poświęcenie. Wszystko po to, by uratować piękną Jane Foster i 9 Światów.

Opis zabrzmiał zdecydowanie zbyt poważnie niż miałam to w zamierzeniu. Chociaż cel jest szczytny, bo przecież chodzi o uratowanie świata (a nawet dziewięciu), to nie ukryje się przed nami fakt taki, że film kręcony jest na podstawie komiksu. Znajdziemy tu zapewne ideały, którymi warto się kierować i cechy bohaterów, które każdy chciałby mieć, ale głównie chodzi o rozrywkę. Obrazy walki przeplatają się z żartami sytuacyjnymi, a powagę burzy komizm postaci i dialogi. I właśnie dlatego Thor: Mroczny świat tak bardzo mi się spodobał. Znalazło się tu wszystko czego film fantasy potrzebuje: ratowanie świata, istoty nie-z-tej-ziemi, wiele dylematów i humor.

Film oglądałam w wersji dubbingowanej i muszę przyznać, że zdecydowanie wolałabym zobaczyć go bez dubbingu. Jestem przeciwna podkładaniu głosu do filmów nie-animowanych, chyba że jest to film przeznaczony głównie dla widowni dziecięcej (tak do 12. roku życia), bo starsi potrafią czytać napisy, a i lektor nie sprawia im problemu w odbiorze filmu.

Co do samych aktorów, jestem nimi jak zwykle oczarowania. Thor i Loki zostali zagrani rewelacyjnie! Nawet dubbing nie mógł mi zniszczyć obrazu tej dwójki. Pozostałe postaci również zapadną mi na długo w pamięć. Jane Foster, jej stażystka i stażysta stażystki czy chociażby przyjaciele Thora....

Tak dawno nie miałam do czynienia z fantastyką, że zaraz zabrałam się za odświeżanie pamięci i szukanie kolejnych filmów, które mogłyby dać mi trochę oddechu między zadankami z matematyki. Film Thor: Mroczny świat bardzo polecam szczególnie miłośnikom komiksów i Avengersów oraz wszystkim tym, którzy chcieliby się trochę pośmiać, a za totalną głupotę nie uważają postaci fantastycznych i zagłady świata (albo dziewięciu). 

sobota, 7 maja 2011

"Thor" | Film

 Na samym początku chciałam tylko powiedzieć, że dzisiejszy dzień minął mi bardzo ciekawie. Wybrałam się na film oraz do księgarni. Thor pozytywnie mnie zaskoczył, a w księgarni Matras wybrałam dla siebie książkę. Z braku czasu - tylko jedną, jednak mam nadzieję, że wrócę tam jutro i wyszukam coś jeszcze. Poza tym szukam obecnie książki na urodziny dla rodziców.Ma ktoś może jakiś ciekawy pomysł? Może jakieś powieści autorstwa K. Folleta lub R. Ludluma? Ewentualnie coś z tej półki.
Tytuł: Thor
Gatunek: Fantasy, Przygodowy
Reżyseria: Kenneth Branagh
Scenariusz: Ashley Miller, Zack Stentz, Don Payne
Rok produkcji: 2011
Produkcja: USA


Thor to opowieść oparta częściowo na mitologii Skandynawskiej. Thor, syn Odyna, ma zostać następcą tronu Asgardu. Jednak w czasie jego koronacji do zamku wdzierają się nieprzyjaciele i przerywają uroczystość. Thor, wbrew zakazowi ojca, wyrusza do ich świata z zamiarem odegrania się. Jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem i Odyn musi przybyć by ratować swych niepokornych poddanych. Thor zostaje wygnany przez swego ojca na Ziemię, by nauczyć się pokory. Zostaje pozbawiony swych boskich atrybutów, a Mjollnir, młot, którym walczył, zostaje zrzucony wraz z nim, by Thor mógł przywrócić swoje siły, gdy nauczy się posłuszeństwa.

Pójście do kina na ten film było impulsem. Obudziłam się rano, a około południa mojej siostrze przyszło do głowy żeby pójść do kina. Nie namyślając się długo przejrzałyśmy repertuar i wybrałyśmy Thora. Nie miałam żadnych oczekiwań co do filmu, więc przyznam, że miło mnie zaskoczył. Był naprawdę dobrym sposobem na odpoczynek w sobotnie popołudnie. Efekty 3D nie były może oszołamiające, ale sprawiały, że film był bardziej realny, a Asgard - bliższy.

Pomysł z zaadaptowaniem legend Skandynawskich bardzo mi się spodobał. Nadał filmowi naprawdę świetny klimat. Science-fiction obsadzone częściowo w sceneriach pałacowych i poza światowych jest moim ulubionym. Przepadam za filmami i książkami, w których do czynienia mamy z królami, magami czy bogami. Grafika komputerowa zrobiła swoje i właśnie dlatego przyjemnie oglądało się Asgard z jego wszystkimi przedziwnymi budowlami. Fabuła filmu jest ciekawa i wciągająca, ale również lekka i przyjemna. Nie trzeba skupiać się za zbytnio.

Jedyne co mogę uznać za niezbyt przemyślane to zachowanie głównego bohatera po wygnaniu na Ziemię. Gdyby człowiek nagle znalazł się na innej planecie wszystko by go dziwiło. Byłby oszołomiony i ciekawy lub przestraszony. Jednak Thor prawie od razu odnalazł się w sytuacji. Nie dziwiły go ani samochody, ani inne przyrządy elektroniczne itp. Inna sprawa, że był bogiem, ale z innego świata, więc i tak powinien się chociaż interesować. Jedynym zaznaczeniem jego odmiennego pochodzenia było używanie staromodnych zwrotów np.: Potrzebuję strawę! lub zachowania takie ja tłuczenie kubka po wypiciu napoju.

Poza tym film miał znakomitą obsadę: Natalie Portman i Anthony Hopkins oraz wspaniale obsadzony w roli Thora - Chris Hemsworth. Ich postacie są naprawdę doskonałe. Miło byłoby zobaczyć ich w następnej części. Trzeba powiedzieć, że historia Thora nie zakończyła się definitywnie. Filmowcy, moim zdaniem, zostawili sobie furtkę do kontynuacji, jeśli film zyska popularność i sporo zarobi. Nie miałabym chyba nic przeciwko, bo chętnie jeszcze raz zobaczyłabym Natalie Portman w roli astro-fizyka czy Chrisa Hemswortha jako Thora, boga piorunów. Jeśli jednak kontynuacji nie będzie sami możemy dopowiedzieć sobie zakończenie.



Czy mogę uznać to za jedno-książkowy stosik? Chyba tak. Stephane Jougla - Portret Nieobecnej: Marie poznajemy przy pracy, kiedy sama otwiera sobie drzwi do mieszkania, które ma obejrzeć i zinwentaryzować jako agentka biura nieruchomości. Właścicielką tego mieszkania przeznaczonego do sprzedaży jest pewna sławna osoba, która, mamy wrażenie, właśnie wyszła, jakby w pośpiechu, albo tylko na chwilę. Na stole jest niedokończona kolacja, w sypialni rozesłane łóżko, w powietrzu unosi się jeszcze woń perfum właścicielki. Marie zaczyna wprawdzie swoją pracę, ale szybko porzuca wymierzanie pomieszczeń i delektuje się pozostawionym posiłkiem, by następnie zdrzemnąć się w łóżku właścicielki. Budzi się trochę zawstydzona i spanikowana, ktoś przecież może przyłapać ją na oczywistym uchybieniu zawodowym. Zamiast ubrać się i wyjść Marie zadomawia się w nieswoim mieszkaniu na dobre. Odbiera telefony, wychodzi po zakupy, oswaja nie tylko nową przestrzeń, ale i kota właścicielki. Dowiaduje się, że posiadaczka tego lokum ma na imię Madeleine i jest znaną aktorką. Nadchodzi wreszcie nieunikniony moment spotkania z rodziną, narzeczonym i przyjaciółmi tajemniczej aktorki. Marie jest przerażona i pewna, że zostanie przez nich zdemaskowana, ale nie dochodzi do tego. Wszyscy biorą ją za Madeleine. Dlaczego?!

Mam nadzieję, ze jak najszybciej zajmę się lekturą tej książki. Tylko dokończę Próbę Krwi...